MojaWyspa.co.uk - Polski Portal Informacyjny w Wielkiej Brytanii. Polish Community in the UK
Polska strona Wielkiej Brytanii
Forum Polaków w UK

Przeglądaj tematy

następna strona » | ostatnia »

Strona 1 z 33 - [ przejdź do strony: 1 | 2 | 3 ... 31 | 32 | 33 ] - Skocz do strony

Postów: 322

odpowiedz | nowy temat | Regulamin

Wielim

Post #1 Ocena: 0

2018-11-03 11:24:44 (6 lat temu)

Wielim

Posty: 7572

Mężczyzna

Z nami od: 03-09-2013

Skąd: Londyn

Witam
Myślałem nad psiakiem pod choinkę dla mojego prawie 2 i półrocznego syna . Mały kocha koty ale widzę jak się nimi "opiekuje" , szkoda i kota o zeby syn był podrapany. Mieszkam w 3 pokojowym mieszkaniu na parterze także e grę nie wchodzą jakieś duże rasy a raczej coś małego . Czy ktoś coś zaproponuje gdzie można dostać pieska najlepiej szczeniaka w UK i jaka rasa byłaba najlepsza w mojej sytuacji . Decyzja jeszcze nie podjęta bo się waham

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

cris82

Post #2 Ocena: 0

2018-11-03 11:36:27 (6 lat temu)

cris82

Posty: 10563

Mężczyzna

Z nami od: 16-11-2014

Skąd: .

nie rob tego ziomek wyskoki na wakacje jakies weekendowe wypady nie beda juz takie proste to nie Polska uwierz mi ja mam 7lat psa traktuje go jak czlonka rodziny ale teraz bym juz nie kupil wez chomika czy cos jak juz musisz
a jesli to musi byc pies to najlepiej yorka sa pocieszne male nie sprawiaja duzo klopotu jedyna wada ze musisz dbac o higiene po zalatwianiu ; )))

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

lulilu1

Post #3 Ocena: 0

2018-11-03 11:52:37 (6 lat temu)

lulilu1

Posty: 767

Kobieta

Z nami od: 03-09-2016

Skąd: Wales

2,5 latek jest zdecydowanie za mały na psiaka- znudzi się szybko, nie zajmie się odpowiednio, może zrobić krzywdę a pies się zrewanżować- tylko dodatkowy obowiązek dla Ciebie i żony.
Będziesz się tylko wkurzał niepotrzebnie.
Może kup coś mniejszego, nie wymagającego tyle zachodu? rybki? papugę? chomika?
Jeżeli jesteś natomiast zdecydowany to może przez wzgląd na żone wybierz coś z włosami zamiast sierści- york ( chociaż podobno głupie i bywają wredne) albo pudelka ( dla odmiany przyjazne dzieciom, inteligentne). Jakikolwiek by pies nie był - nie jest zabawką ,wymaga nakładu pracy,szkolenia, opieki, weterynarza treningu czystości, uwagi itd. No i jest zobowiązaniem na najbliższe 15 lat.
Ale to wszystko na pewno już wiesz.
Radzę się dwieście razy zastanowić i przerobić różne scenariusze- łącznie z tym że pociecha po tygodniu się znudzi i oleje nową zabawkę.
P.S.Miałam kiedyś chichuahua- była genialna- mądra, wesoła,towarzyska- córka brata męża ( 5 letnia wówczas) wzięła ją na ręce i przez przypadek upuściła- dla psa ważącego 3 kilo było to traumatyczne wydarzenie, po który mnie pozwolił już się zbliżyć do siebie żadnemu dziecku.
Tak tylko mówię bo 2 latek to się jeszcze o własne nogi potyka.

[ Ostatnio edytowany przez: lulilu1 03-11-2018 11:57 ]

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

Wielim

Post #4 Ocena: 0

2018-11-03 11:55:37 (6 lat temu)

Wielim

Posty: 7572

Mężczyzna

Z nami od: 03-09-2013

Skąd: Londyn

Dlatego się zastanawiam . Jestem bardziej na nie niż tak bo to obowiązek dla żony bo ja nie mam czasu. Żona kiedyś marzyła o shitsu (nie wiem czy dobrze napisałem) ale to jeszcze dziecka nie mieliśmy , teraz jej przeszło ;) . Tak po głębszym zastanowieniu myślę że dziecko musi być świadome a nie tylko "chcesz pieska" "taaaaak" . Poczekam jeszcze ze dwa lata . Dzięki

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

karjo1

Post #5 Ocena: 0

2018-11-03 11:57:15 (6 lat temu)

karjo1

Posty: 20645

Mężczyzna

Z nami od: 01-06-2008

Pies nie jest pod choinke i nie dla dziecka, zwlaszcza tak malego.
To na rodzicow spada obowiazek wychowywania i dziecka i psa, pokrycia kosztow jedzenia, weta, wspolnych wyjazdow, czy opieki petsittera.
To rodzice musza zapewnic zwierzeciu spokojne miejsce na wypoczynek, bez dostepu dziecka, pilnowac, by zadnemu z nich nic sie nie stalo.
Na poczatek dowiedz sie, czy w mieszkaniu w ogole wchodzi w gre trzymanie zwierzat.
Jesli jednak masz wiedze, mozliwosci i czas (co najmniej 4-5h dziennie tylko dla psa przez pierwsze 1-2 lata), to polece co najmniej roczne sredniej wielkosc psiaki o zrownowazonym chcarakterze, czesto mieszance sa najlepszym wyborem.
Yorki nie sa ani do dzieci (wymagaja spokoj, zrownowazonych opiekunow, delikatnosci, zbyt male i latwe do skrzywdzenia przez male dziecko) ani nieklopotliwe - teriery sa halasliwe, energiczne, potrzebuja sporej ilosci pracy z czlowiekiem.
Polece inne watki o psach, kosztach i realiach zycia pod jednym dachem, zwlaszcza przygode Turefu z niesodzianka na 4 lapach :)
Na poczatek do poczytania (dlugie, ale warto):

Nie dla dziecka pies?
Paulina Łukaszewska

Rozmaite motywacje, jakimi się kierujemy, kupując psa dla naszych dzieci, na ogół dadzą się sprowadzić do wspólnego mianownika – dobrze jest, kiedy dziecko wychowuje się z psem. Ale też znajdzie się kilka niezbyt trafionych pomysłów na wspólne życie dzieci i psów. Pies pomaga dziecku w sferze duchowej: kształtuje poczucie odpowiedzialności, dodaje pewności siebie, pozwala dziecku mieć obok siebie kochającą, a nigdy nie oceniającą istotę, ale i zdrowotnej: naukowcy stwierdzili, że dzieci wychowujące się w domu ze zwierzętami, głównie psami, mają mniejszą skłonność do zapadania na infekcje; w mniejszym stopniu są też podatne na alergie. Brzmi to wszystko znakomicie, ale... no właśnie, trochę tych "ale" się znajdzie.
Oto kilka błędnych pomysłów na współegzystencję dzieci i psów w rodzinie:

1. Kupujemy psa dla 10-latka z nadzieją, że pozwoli to nauczyć naszego potomka systematyczności, wykształci w nim wrażliwość i empatię – dziecko "samo" będzie się psem zajmowało i nauczy się w ten sposób odpowiedzialności za inną, słabszą istotę.

Szlachetne intencje, ale pomysł rozbija się na ogół o brutalną rzeczywistość. Żywa istota nie zasługuje na to, abyśmy na niej eksperymentowali z cechami, których dziecko siłą rzeczy nie mogło jeszcze w sobie rozwinąć. W ilu domach dogorywają nienapojone chomiki czy nienakarmione świnki morskie? Czy ich młodociani opiekunowie to niewrażliwi psychopaci? Ależ skąd! To najnormalniejsze dzieci pod słońcem! Tyle, że w niedojrzałym młodym człowieku jeszcze nie zdążyły się wytworzyć mechanizmy, pozwalające mu na systematyczność, na przedkładanie obowiązku nad przyjemności. Kończy się to źle... dla zwierzątka. W przypadku psa nie dochodzi na ogół do drastycznych sytuacji, jak śmierć czy choroba, ale zaniedbanie, i owszem. Pies, którego nasze dziecko miało samodzielnie pielęgnować, zmienia się w jeden wielki kołtun. Pies, którego nasze dziecko miało systematycznie wyprowadzać, rzadko ma okazję załatwiać regularnie swoje potrzeby fizjologiczne – a już na pewno jest niewyżyty. I tak dalej, i tak dalej...

Jeśli jesteśmy choć trochę odpowiedzialni – przejmujemy opiekę nad psem, na co nie mieliśmy za bardzo ochoty; narzekamy przy tym ile wlezie, bo to nie mieściło się w naszych planach, te ustawiczne spacery, karmienie, czesanie, prowadzenie do weterynarza. Przy tym wszystkim, naturalnie rozżaleni jesteśmy też na dziecko, które nie spełniło naszych oczekiwań. A tak naprawdę pretensje miejmy do siebie. Nie taki zakres obowiązków, nie w tym wieku i na pewno nie bez ścisłej kontroli dorosłych.
2. Zjawiający się w domu pies będzie wychowywany przez dziecko.

Aż chce się zakrzyknąć: drodzy rodzice! Jakże osoba, która dopiero uczy się życia, która ma jeszcze kłopoty z samym sobą; z panowaniem nad emocjami, z samokontrolą – co jest przecież bardzo naturalne – ma świadomie i dobrze wychować zwierzę? Ależ tego nawet wielu dorosłych nie potrafi! Na dodatek większość psów doskonale wie, że ma do czynienia z młodym osobnikiem w stadzie. Szczenię będzie nasze dziecko traktować jak drugiego szczeniaka, takiego z którym można się pobawić, można wspólnie poszaleć czy się poobgryzać, ale nie jak naturalnie wyższego rangą osobnika. Dorosły pies, zwłaszcza jeśli będzie miał dominujący i twardy charakter może wręcz dążyć do podporządkowania sobie młodego człowieka, a jeśli napotka na opór, zechce tę sytuację rozwiązać po psiemu – i stąd jakże częste przerażone listy czy maile: "Ratunku, nasz pies warczy na naszego nastoletniego syna, próbował ugryźć naszą kilkuletnią córeczkę...".

3. Pies ma być ciepłą, ruchomą przytulanką dla dziecka, takim żywym futrzakiem, w którego sierść będzie można wypłakać problemy, przytulić się do niego, ale i poszaleć czy się pobawić.

To, niestety, często spotykany pomysł osób kupujących psa kilkulatkowi, bardzo małemu dziecku. Szczerze mówiąc, kiedy widzę na co pozwalają swoim dzieciom w stosunku do psów niektórzy rodzice ciarki mnie przechodzą – na pewno taki młody człowiek nie uczy się empatii i łagodnego obchodzenia z żywymi istotami, za to dowiaduje się, że taka istota egzystuje tylko i wyłącznie dla zaspokojenia jego, dziecka, potrzeb. Prawo do życia ma zwierzę o tyle, o ile służy dziecku. Pies nie ma żadnych praw – nie wolno mu ani się bronić, ani się uchylać. Jest de facto żywą zabawką, a biedny będzie, jeśli spróbuje oporu w jakiejkolwiek formie!

Dzieci w pewnym okresie rozwoju po prostu eksperymentują. Jeśli wówczas nie dowiedzą się co wolno, a czego nie, jeśli nikt im nie wyjaśni, że ich domowe zwierzę pewnych zachowań zwyczajnie nie lubi, i że trzeba to uszanować – to naprawdę wyrosną na osoby o socjopatycznych odchyleniach. Żadne zwierzę nie jest i nigdy nie będzie zabawką. Czasami lepiej być nadopiekuńczym w stosunku do psa niż do dziecka. Zasadą numer jeden jest zaś nie pozostawianie dzieci z psem bez nadzoru! Nieważne, jak bardzo miły, poczciwy czy godny zaufania jest nasz pies. Zwierzę często reaguje instynktownie i, na przykład, znane są przypadki bolesnego pogryzienia dziecka, które po przyjacielsku pociągnęło swojego psiaka za ucho, jak to robiło setki razy przedtem – tyle, że w psim uchu rozwinęło się bolesne zapalenie. Pod wpływem silnego bólu pies instynktownie kłapnął zębami – i stąd cierpienie dziecka, którego można było uniknąć.

4. Pies pomoże dziecku zmienić tryb życia. Będzie musiało chodzić na spacery, zamiast ślęczeć przed komputerem wiele godzin dziennie!

Ze spacerami jest tak: dzieci poniżej 12. roku zycia w ogóle nie powinny same wychodzić z psem. Przesada? Chyba nie, nie w dzisiejszym świecie, w dzisiejszych warunkach... Pomysł wypuszczania kilkulatka z dużym psem gabarytów labradora czy owczarka niemieckiego jest absolutnie chybiony, co potwierdzi każdy, kto choć raz widział jak wesoły golden retriever przeciąga dziecko po asfalcie. Psy ras obronnych czy te z większym popędem walki w ogóle nie nadają się na towarzyszy osób młodocianych – to dość jasne. Ale i mniejsze psy na spacerach mogą stanowić problem – choćby taki, że mogą stać się obiektem ataku innego psa. Narażanie dziecka na tego typu traumę nie jest zbyt rozsądne. Swego czasu pomagałam roztrzęsionemu 10-letniemu chłopcu ratować jego średnią sznaucerkę napadniętą przez dwa duże psy. Zapewniam, że chłopiec, choć nad wiek rozwinięty i bardzo dzielnie usiłujący sobie poradzić miał po tym wydarzeniu spore problemy z powrotem do równowagi.

Dziecko wychodzące z pieskiem – miniaturką (miniatury w ogóle nie są najlepszymi towarzyszami dzieci z uwagi na stosunkowo duża pobudliwość i kruchość) może przyciągnąć uwagę złodziei psów, zwłaszcza tych polujących na modne rasy, na które jest spory popyt – yorki, chihuahua, Jack Russell terierki. Cóż za problem podbiec do kilku- czy kilkunastolatka i po prostu wyrwać mu psa? Jeśli dziecko zacznie się stawiać, nie trzeba dużej siły, żeby je unieszkodliwić. Jaki tego typu wydarzenie ma wpływ na dziecko, lepiej sobie nie wyobrażać.

Ale i dzieci starsze powinny wyprowadzać swoje psy pod delikatną kontrolą dorosłych. Nigdy nie zapomnę oburzenia zaprzyjaźnionej właścicielki dobermanki, której delikatnie sugerowano, żeby przyjrzała się spacerom piętnastoletniego syna z ich psem. Pewnego dnia pani postanowiła zamknąć usta niegodziwym oszczercom rzucającym bezpodstawne oskarżenia na jej dziecko. W tajemnicy poszła za synem, gdy ten wyprowadzał dobermankę na spacer i ze zgrozą odkryła, czemu pies od jakiegoś czasu jest niespokojny, pobudzony oraz usiłuje obszczekiwać ludzi na klatce schodowej. Ano, spacer polegał na uwiązaniu suki do trzepaka w gronie rozbawionych nastolatków z podwórka, których rozrywką było drażnienie przywiązanego zwierzęcia i odskakiwanie od wyszczerzonych zębów ledwo-ledwo poza bezpieczną granicę długości smyczy. W wieku lat "nastu" miewa się niezbyt mądre pomysły – cóż, taki wiek i taki przywilej młodości: poszukiwanie akceptacji i podziwu rówieśników, burza hormonów. Ale naszą, rodziców sprawą jest sprawdzanie czy te pomysły nie odbijają się negatywnie na otoczeniu, no i na naszym psie.

Rewelacyjnie jest dorastać w domu w którym jest pies; najlepiej przyjazny i dobrze wychowany, taki, któremu możemy czasem wydać komendę i nagrodzić go ciasteczkiem albo porzucać mu piłkę. Ale to nie zmienia faktu, że najbezpieczniej jest gdy pies należy do rodziców. To rodzice się nim zajmują, wychowują go i pielęgnują – a dziecko w miarę swoich możliwości ma w tym swój udział, pomaga im. Dorośli podjęli decyzję o sprowadzeniu psa do domu i to oni akceptują zwierzaka, rozumieją jego potrzeby. Tylko w takiej sytuacji dziecko naprawdę nauczy się, jak to jest – opiekować się kimś, być za kogoś odpowiedzialnym, a przy okazji ma z tego dużo frajdy.
Paulina Łukaszewska

--------------------------------------

Niespotykanie agresywny szczeniak

Już od dłuższego czasu na rozmaitych forach internetowych można coraz częściej czytać alarmujące listy i prośby o pomoc. O pomoc w opanowaniu 7- czy 10-tygodniowego niespotykanie agresywnego szczenięcia.

Szczenięcia, które przecież podbiega na jeszcze miękkich łapkach, człowiekowi jest w stanie doskoczyć co najwyżej do kolan, a w szeroko otwartym pyszczku sterczą mu tylko cieniutkie igiełki mlecznych kłów. Te igiełki zdolne są, owszem, do krwi skaleczyć skórę na rękach dorosłego człowieka albo poszarpać ubranie. Mogą być nieznośnie, szokująco przykre dla kilkuletniego dziecka, oczekującego rozkosznego mięciutkiego szczeniaczka-przytulanki, a nie kolczastego jeża, do którego raczej przytulać się trudno. Jednak nie tylko dzieci oczekują po nowo nabytych szczeniakach idealnych manier już na dzień dobry.

Problemy z gryzącymi szczeniętami występują na ogół w podobnych sytuacjach. Powracający do domu właściciel obskakiwany jest przez poszczekujące, powarkujące szczenię, które usiłuje podskoczyć jak najwyżej, zahaczając zębami i pazurami o wszystko, czego dosięgnie. Odpychany lekko rękami szczeniak doskakuje tym zacieklej, nie reaguje na żadne „nie”, czy „fuj”.Konfliktowe sytuacje powtarzają się przy misce. Miska zostaje napełniona, postawiona przed szczenięciem, piesek pochłania jej zawartość niczym najszybszy odkurzacz. Rozczulony właściciel postanawia dodatkowo uprzyjemnić pieskowi obiad, wyciąga rękę i głaszcze. Zamiast oczekiwanej wdzięczności spotyka się z warczeniem lub nawet próbą odstraszenia zębami tak życzliwej przecież ręki. W podobny sposób ręka człowieka może być potraktowana przy próbie odebrania obgryzanych pantofli czy znalezionej kości. Okazywanie szczeniakowi bezgranicznej czułości też niekoniecznie wychodzi właścicielowi na zdrowie. Szczenię raptownie porwane na ręce i przytulone do twarzy szarpie za włosy, próbuje wbić zęby w nos, a postawione na podłodze chwyta przesuwające się obok nieco szybciej nogi. Za chwilę, lekko odpychane, poszturchiwane w zabawie, warczy z narastającą złością. No i oczywiście obgryza ręce dziecka, dla którego zostało kupione.

Czy to znaczy, że zamiast uroczego psiątka wprowadziliśmy do domu niebezpieczne zwierzę, które w przyszłości zagrozi nam na serio? A to już zależy tylko od nas. Bo w opisanych konfliktowych sytuacjach nie ma ani trochę niewytłumaczalnej, ponadnormatywnej agresji ani tym bardziej próby podporządkowania sobie rodziny ludzkiej. To najzwyklejsze wrodzone zachowanie szczeniaka lub równie normalna reakcja na zupełnie niepojęte dla zwierzęcia dobre intencje właściciela.

Szczeniak nie potrafi w domu człowieka zachowywać się inaczej niż w gnieździe – pierwsze zachowania wobec rodziców, rodzeństwa miotowego, nowych groźnych czy interesujących zjawisk są wrodzone. Zachowań uwzględniających i możliwości psa, i wymagania opiekuna trzeba dopiero długo i starannie uczyć. Szczeniaki muszą witać powracających rodziców niesłychanie entuzjastycznie - to jedyny sposób, aby zwrócić na siebie uwagę, dopchać się do źródła pożywienia. Naskakiwanie na wracającego do gniazda psa, trącanie łapami, lizanie w kącik pyska miało skłonić dorosłe zwierzę do zwymiotowania przyniesionego w brzuchu pokarmu. Równie naturalne jest szarpanie przez szczeniaka wszystkiego, co da się uchwycić – i wilki i psy przynoszą pokarm dla starszych szczeniąt w żołądkach albo w zębach, oddają najpierw najbardziej natrętnemu potomkowi. Zamiast więc karcić, odpychać czy ignorować szczeniaka zachowującego się w jedyny możliwy, wrodzony sposób, znacznie lepiej przygotować przed wejściem bodaj kawałek suchej bułki i podać z ręki natychmiast do pyszczka. Po kilku dniach już można wymagać przyjęcia przez szczenię przy powitaniu pozycji siedzącej i takie zachowanie nagradzać smakołykiem. Odpychanie, delikatne odtrącanie skłania szczeniaka do tym silniejszych prób nawiązania kontaktu, ignorowanie lub ostra kara w chwili powrotu opiekuna oznaczałaby w naturze wyrok śmierci. A nic nie stoi przecież na przeszkodzie, aby utwierdzić w takiej chwili w szczenięciu przekonanie, że człowiek - właściciel jest wszechpotężnym opiekunem-karmicielem.Dorosłe psy, jeśli już przyniosą posiłek dla szczeniąt, nie odbierają go. Nie przeszkadzają szczeniakom jeść. Każde szczenię wie także już z doświadczenia, że od miski u hodowcy, a wcześniej od brzucha matki mogło zostać odepchnięte przez rywalizujące o pokarm rodzeństwo. Oczekiwanie wdzięcznego zamerdania ogonkiem za głaskanie podczas jedzenia jest więc co najmniej naiwne. Wydzieranie znalezionej kości, głaskanie podczas jedzenia, zabieranie podanej przed chwilą pełnej miski z jedzeniem by sprawdzić, co szczenię zrobi – stawia człowieka w pozycji rywala, silniejszego rywala, ale nie nietykalnego, najważniejszego na świecie opiekuna. A przecież szczeniaka można i trzeba najpierw przekonać, że ręka ludzka jedzenie daje, a nie zabiera – czyli karmić z ręki, z miski trzymanej w rekach, podawać smakołyki tak, by szczenię musiało brać je delikatnie, uczyć, że warto wszystko oddać, bo nagroda będzie znacznie smaczniejsza. Potem nawet głaskanie przy jedzeniu nie wzbudza obaw i nauka zaaportowania kiełbasy też jest możliwa.

Szczenięta 7-12-tygodniowe, a takie trafiają najczęściej do nowych domów, mogą bezkarnie pozwalać sobie na wiele wobec rodziców. Ich mleczne zęby nie są w stanie przebić skóry dorosłego psa, zaczepiany przez malucha dorosły pies może lekceważyć lub tolerować te zaczepki, zachęcać do kontaktu lub jednym spojrzeniem skłonić szczenię do okazania podporządkowania, ale ani nie ignoruje szczeniaka, ani nie prosi piszczeniem o delikatność. Za to wśród rodzeństwa miotowego zażarte bijatyki w tym okresie nie są niczym dziwnym. A zabawy, jakie niejeden opiekun proponuje maluchowi, przypominają częściej bijatyki z braciszkiem miotowym niż zachowanie dorosłego psa. Gonienie szczeniaka, wyrywanie mu zabawek, piszczenie, raptowne cofanie ręki, odpychanie z krzykiem, gdy złapie za rękę ząbkami, podobnie jak czułości okazywane klepaniem po głowie lub pocałunkami nie są zrozumiałymi zachowania opiekuńczymi. W ten sposób można tylko nauczyć każdego szczeniaka, że wprawdzie szarpanie człowieka zębami jest doskonałym elementem zabawy, ale ręce ludzkie ani trochę nie zasługują na zaufanie.Wszelkie kontakty ze szczenięciem powinny dać możliwość poznania, że człowiek leżący, siedzący, biegnący – to nadal ten sam wszechpotężny, spokojny opiekun, od którego dostaje się to, co najlepsze. Ale to wymaga poświęcenia czasu na naukę nagradzanych zachowań i dobrze obmyślanych, nie przypadkowych zabaw. Szczeniaka, niczym małe dziecko, rozsadza energia i chęć poznawania otoczenia – stąd nagłe zaskakujące wybuchy aktywności, skakanie po meblach, chwytanie z radosnym warkotem wszystkiego, co pod zębami – dziecku i szczenięciu trzeba zaplanować zajęcia wyczerpujące tak fizycznie jak i psychicznie. W szczenięciu najłagodniejszych ras też może obudzić się drapieżny łowca, warto więc organizować polowanie na zabawkę, wymagając na przykład sekundy spokojnego siedzenia, zanim symboliczna zdobycz da się złapać. A przy okazji można doskonale nauczyć, że nasze ręce i nogi nie służą do trenowania pościgu za zdobyczą.

Jednoczesne wychowywanie małego dziecka i kupionego dla dziecka szczenięcia wymaga umiejętności superniani i supertrenera zarazem. Kilkuletnie dziecko widzi w psie zabawkę lub zagrożenie, może być zazdrosne o czas poświęcany tej nowej zabawce przez rodziców, może traktować szczenię niczym rywala – i w rewanżu tak samo będzie traktowane, tyle że nie rękami, a igłami mlecznych zębów. Nie wolno oczekiwać od szczeniaka samorzutnego tolerowania szarpania za ogon, ciągnięcia za łapy, wsadzania palca do ucha ani drażnienia się przy jedzeniu. Dorosły, doskonale wychowany pies wytrzyma od dziecka wiele, okazując tolerancję niczym własnemu szczenięciu lub respekt wobec istoty najważniejszej dla swojego opiekuna. Ale nawet doskonale wychowanego psa nie zostawia się samego z dzieckiem, bo żaden pies nie ma kwalifikacji superniani. A zachowanie inteligentniejszej przecież istoty – czyli dziecka – jest nieporównanie trudniejsze do przewidzenia i za często niepojęte dla psa. Natomiast pozostawianie bez nadzoru dziecka ze szczenięciem jest równie dobrym pomysłem, jak zostawienie w piaskownicy grupki kilkulatków z tylko jedną, za to ostrą łopatką i wiaderkiem z cienkiego szkła.

Nie wystarczy uczyć szczeniaka delikatności wobec dziecięcych rąk – znacznie trudniej nauczyć dziecko przywykłe wymuszać wszystko, na co ma ochotę, do opiekuńczych zachowań wobec zwierzęcia.

Dziecko ludzkie poznaje otoczenie wzrokiem i dotykiem – wszystko, co nowe, usiłuje najpierw chwycić rękami. Szczeniak próbuje poznawać świat węchem i zębami, nie ma przecież chwytnych dłoni. Psie zęby służą nie tylko do chwytania i zabijania zdobyczy, używane są też w kontrolowany sposób w zabawie i w czułych przyjaznych gestach, choćby takich jak iskanie futerka. Typową cechą normalnych psów jest możliwość przyjaznych kontaktów z członkami własnej sfory i pies potrafi na swój sposób oferować uczucia człowiekowi, potrzebuje emocjonalnego związku z właścicielem.

Ale szczeniak jest najczęściej kupowany zanim zdąży nauczyć się kontrolowanego używania zębów. W nowym domu, wśród ludzi, zamiast wyraźnych wskazówek, co przynosi korzyści w każdej sytuacji, spotyka się z niepojętymi zakazami i równie obcymi dla zwierzęcia ludzkimi formami kontaktu.

Jeśli zamiast celowego, spokojnego korygowania nieodpowiadających nam wrodzonych zachowań szczeniaka obawiamy się nawet radosnego warczenia i mlecznych zębów, jeśli nie radzimy sobie z opanowaniem malca i podejrzewamy 7-8-tygodniowe szczeniątko o chęć zdominowania rodziny, lepiej natychmiast oddać je hodowcy. Bo to nie szczeniak organizuje domowe życie, szczenię tylko odpowiada po zwierzęcemu na sytuacje stworzone przez człowieka. To człowiek musi najpierw sam zrozumieć psa, zanim zacznie czegokolwiek wymagać od zwierzęcia.

Zofia Mrzewińska

-----------------------------------

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

NightFury

Post #6 Ocena: 0

2018-11-03 11:59:11 (6 lat temu)

NightFury

Posty: 1311

Kobieta

Z nami od: 25-01-2012

Skąd: Liversedge

Wielim, myślałeś o fretce? Śmieszne toto, aktywne jak piorun ale tylko przez 4 godziny na dobę. Śpi przez pozostały okres. Można w klatce podróżnej zabierać ze sobą....można nauczyć rożnych rzeczy. Przywiązuje sie jak pies ale zwinna jest jak kot. Dobrze wychowane fretki sa miłe i można je wszędzie zabierać.
Poczytaj i sie zastanów.
Pies nie będzie dla 2 latka tylko dla was. Tzn dodatkowe obowiązki, sprzątanie, koszt...
Music leads me through my life

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

ZlotaPerla

Post #7 Ocena: 0

2018-11-03 12:05:10 (6 lat temu)

ZlotaPerla

Posty: n/a

Konto usunięte

Ja muszę kupić psa, a najlepiej dwa ;-)
żartuję ...

Pies dla dziecka pod choinkę? tylko taki!

Obrazek

Ps.
Yorki są bardzo wątłe zdrowotnie, znajomi z yorkami ciągle u vetów.

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

karjo1

Post #8 Ocena: 0

2018-11-03 12:06:02 (6 lat temu)

karjo1

Posty: 20645

Mężczyzna

Z nami od: 01-06-2008

Wszelkie zwierzeta sa zbyt delikatne dla tak malego dziecka, no moze rybki za szyba.
Niepokoj budzi podejscie rodzica do 'opieki' dziecka nad kotami.
Fretki sa dosc zapachowe, specyficzne pod wzgledem wymogow.
Poza tym np. Szwajcaria okresla madre minimum dla fretek:
' podejście władz Szwajcarii, które nie dość, że wydają pozwolenie na posiadanie fretki w domu, to jeszcze te pozwolenie jest obostrzone dość rygorystycznymi warunkami:

jeśli chcesz mieć fretki w domu to musisz zakupić minimum dwie od razu
musisz tym fretkom zapewnić minimum 4m2 (klatka lub pomieszczenie) o dużym urozmaiceniu i odpowiednim wyposażeniu (rury, kryjówki, kąpieliska suche i mokre)'

Na poczatek zdobycie wiedzy, przemyslenie, analiza, czy mozemy sobie pozwolic (czasowo, ciepliwoscia, umiejetnosciami opieki, kosztami), potem dopiero wybor miejsca pochodzenia i zwierzecia.

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

ZlotaPerla

Post #9 Ocena: 0

2018-11-03 12:09:27 (6 lat temu)

ZlotaPerla

Posty: n/a

Konto usunięte

Rybki są fajne w sklepie i w czystym akwarium ;-) :-p ... a potem dramat ;-)

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

Wielim

Post #10 Ocena: 0

2018-11-03 12:22:27 (6 lat temu)

Wielim

Posty: 7572

Mężczyzna

Z nami od: 03-09-2013

Skąd: Londyn

Rybek nigdy nie miałem i nie chce mieć . Miałem koty , jednego 17 lat , psa ale byłem wtedy mały i mało pamiętam , papugi ,kanarka , myszy , chomika i pająki ;) Teraz wziąłbym tylko psa i kota . Wolałbym kota bo zawsze byłem kociarzem ale boje się i o syna i o kota . Z psem chyba sobie odpuszczę bo to nie zabawka . Kot sam o siebie dba a te małe psy to jakieś takie zmutowane , więcej zabawy niż z małym dzieckiem . Odczekaniu jeszcze z rok czy dwa i pomyśle wtedy . Dzięki za pomoc

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

Strona 1 z 33 - [ przejdź do strony: 1 | 2 | 3 ... 31 | 32 | 33 ] - Skocz do strony

następna strona » | ostatnia »

Dodaj ogłoszenie

dodaj reklamę »Boksy reklamowe

Ogłoszenia


 
  • Copyright © MojaWyspa.co.uk,
  • Tel: 020 3026 6918 Wlk. Brytania,
  • Tel: 0 32 73 90 600 Polska,