MojaWyspa.co.uk - Polski Portal Informacyjny w Wielkiej Brytanii. Polish Community in the UK
Polska strona Wielkiej Brytanii
Forum Polaków w UK

Przeglądaj tematy

Smoleńsk pamiętamy

« poprzednia strona | następna strona » | ostatnia »

Strona 167 z 169 - [ przejdź do strony: 1 | 2 | 3 ... 166 | 167 | 168 | 169 ] - Skocz do strony

Str 167 z 169

odpowiedz | nowy temat | Regulamin

Oxymoron

Post #1 Ocena: 0

2018-04-11 00:45:15 (rok temu)

Oxymoron

Posty: 96

Mężczyzna

Z nami od: 08-12-2012

Skąd: Preston

Przy okazji kolejnej miesięcznicy co poniektórym pod rozwagę....
Minęło już ponad sześć lat od katastrofy smoleńskiej, a zarazem sześć lat kłamstw i oszczerstw wynikających z braku wiedzy i cynizmu. Doczekałem się pięknej, wolnej Polski. Nie chcę jej stracić, o katastrofie smoleńskiej mam prawo mówić. Poświęciłem lotnictwu niemal 50 lat, z czego jako kapitan w liniach lotniczych ponad 30. Przewiozłem bezpiecznie miliony pasażerów od Alaski po Australię, od Tokio i wyspę Guam na środku Pacyfiku po Amerykę Północną i Południową.

W cywilizowanym świecie do kokpitu samolotu wiozącego VIP-ów nikt nie ma wstępu. Dam przykład: w 2013 roku pani kanclerz Merkel leciała ze swą świtą do Indii. Samolotu nie wpuszczono w przestrzeń powietrzną Iranu. Kapitan prawie dwie godziny krążył po stronie tureckiej, po uzyskaniu zgody poleciał dalej. Pani kanclerz dowiedziała się o tym siedem godzin po wylądowaniu. Proszę sobie wyobrazić naszą polityczną gawiedź. Pewnie kapitana wyrzucono by za burtę, a politycy sami wiedzieliby najlepiej co robić.

Od momentu katastrofy pojawia się podejrzenia o spisek na życie prezydenta i zdradę stanu z obcym państwem. O bredniach głoszonych na temat katastrofy można napisać książkę lub nawet kilka. Wspomnę tylko wybrane. Pan minister Macierewicz zaraz po katastrofie twierdził, że Rosjanie na lądowanie premiera Tuska przywieźli w teczce ILS (Instrument Landing System), a na lądowanie prezydenta już nie przywieźli. Dalej Rosjanie nie odpędzili, powtarzam kuriozalne określenie „nie odpędzili”, naszego kapitana i nie zamknęli lotniska. Odpowiem panu ministrowi: ILS waży kilkaset kilogramów. Na lotnisku Okęcie był montowany 4 lata. Specjalnie wyposażony samolot kalibrował go, stabilizował ścieżkę schodzenia i centralną oś pasa. Na lotnisku Modlin instalowano ILS przez 3 lata. Koszt wyniósł 62 mln złotych. Panie Ministrze — kapitana nie odpędza się. To komary lub muchę z czoła można odpędzać. Lotniska nigdy nie zamyka się kapitanom, wyjątkiem jest sytuacja jeśli na pasie stoi inny, uszkodzony samolot.

O lądowaniu lub nie decyduje tylko i wyłącznie kapitan. Pani poseł Kempa biegała po stacjach TV z rewelacją, że przyczyną katastrofy było niezabranie rosyjskiego nawigatora. Kosmiczna bzdura i kompromitacja pani poseł. Ma się to tak, jakby chirurgowi tuż przed operacją przyprowadzono salową i powiedziano, że jeśli pan doktor nie podoła, to ona pomoże przy operacji.

Katastrofę smoleńską mozolnie, przez głupotę, brak wiedzy, chciwość i cynizm, przygotowywała polityczna czołówka PIS. Zaczęło się w 2006 roku za rządów premiera Jarosława Kaczyńskiego. W czasie publicznego wystąpienia minister obrony z PIS-u zapytany został przez oficerów-pilotów samolotu Tu 154 za Specpułku dlaczego nie ćwiczą na symulatorach. Odpowiedź była następująca i niebywale skandaliczna: „Nie, bo to ruskie symulatory”. Dla mnie powiało grozą i jęknąłem: „będziemy mieli katastrofy”. Nomen omen ten minister zginął w katastrofie smoleńskiej.

Ćwiczenia na symulatorach są niebywale ważne, uratowały wiele istnień i nie do pomyślenia jest, aby z nich rezygnować. Cały świat lotniczy z nich korzysta. Prezesi nawet najbiedniejszych linii lotniczych klną, ale płacą za ćwiczenia swoich załóg. Ogrom głupoty i braku odpowiedzialności powala tu na ziemię. Mogę dać dziesiątki przykładów, ale pozostanę przy swoim doświadczeniu. W mozolnych ćwiczeniach na symulatorze wielokrotnie wraz z załogą zabiłem się. Ale przyszła jeden raz okrutna rzeczywistość. Po 10-cio godzinnym locie, niewiele minut przed lądowaniem na moim lotnisku zrobiło się tragicznie. Mgła do samej ziemi, chmury, widzialność 50 m. Do zapasowego lotniska 800 km a paliwa resztki. Panie Ministrze Macierewicz, nikt mnie nie odpędzał, nikt mi nie zamykał lotniska ale widziałem śmierć w oczach i warunki ponad moje uprawnienia i siły. Myślałem już o straży pożarnej i karetkach. Pierwszy kontakt wzrokowy z ziemią miałem na dziesięciu metrach wysokości, błysnęła zielona lampa progu pasa i centralnej linii. Do portu samodzielnie bez pomocy „Follow me” nie mogłem pokołować. Nie było cudu, tylko wyszkolona załoga po wielu godzinach treningu na symulatorze. Wracający z urlopu w Singapurze, kolega kapitan i mój instruktor, wszedł przed lądowaniem do mojego kokpitu. Natychmiast został wyproszony. Nikt w takiej sytuacji nie może być w kabinie, w odróżnieniu od tego, co nasi politycy urządzili temu biednemu pilotowi pełniącemu funkcję kapitanaTU154. Żałość i rozpacz. Kiedy uderzycie się w piersi? Polityka PIS w imię idiotycznych i partykularnych fobii pozbawiła pilotów Specpułku ćwiczeń w symulatorze, obniżając bezpieczeństwo lotów w tym lotów z najważniejszymi osobami w Polsce. To był wstęp do katastrofy.

Rok 2008. Prezydent Lech Kaczyński wraz z zaproszonymi gośćmi, prezydentami i premierami lecieli do Gruzji przez Azerbejdżan. Gruzja była w stanie wojny z Rosją. Dlatego Pan Prezydent akceptuje taką trasę. W trakcie lotu Pan Prezydent zmienia swoją decyzję i poleca kapitanowi zmianę trasy lotu wprost do Tbilisi. Kapitan odmawia, bo nie zezwalają na to przepisy, ponadto gdyby niezidentyfikowany obiekt pojawił się w strefie działań wojennych mógłby być zestrzelony przez Gruzinów lub Rosjan. Mielibyśmy przez głupotę niebywały skandal międzynarodowy i na sumieniu prezydentów i premierów. Kapitan został obrażony przez Pana Prezydenta, nazwany tchórzem. Po przylocie do Warszawy straszony konsekwencjami. A wystarczyło polecić jednemu z licznych doradców-prawników zajrzeć do prawa lotniczego i naszego AIP. Wtedy kapitan zostałby przeproszony. Nie posądzam o samodzielny, nierozsądny pomysł samego Prezydenta. W samolocie był odcięty od światowych informacji, a newsy podały, że prezydenci Francji i Rosji lecą aktualnie z Moskwy do Tbilisi w asyście myśliwców. Pewnie jakiś usłużny poddał więc panu Prezydentowi przez telefon przednią myśl zmiany trasy lotu. Po tym zdarzeniu pozostało już w Specpułku niewielu doświadczonych pilotów, którzy chcieli latać z prezydentem. Kapitan nie może odmówić lotu, ale może, np. zachorować. To była kolejna cegła przyłożona do katastrofy.

Na lot do Smoleńska w fotelu kapitańskim zasiadł więc pilot nieposiadający w pełni uprawnień kapitańskich jak stwierdziła komisja. Opowiem jak to jest w liniach lotniczych. Na przykład jeśli ważność ćwiczeń w symulatorze przeciągnie się nawet o jeden dzień kapitan odmawia lotu. Kapitan odmówił lotu rano w słoneczny dzień do Wrocławia i z powrotem, bo zapomniano wyposażyć kokpit w ręczną, wymaganą instrukcją, latarkę. Ten młody kapitan miał rację. W tym locie mogło np. nastąpić zadymienie kabiny i ta latarka ratowałaby wszystko – odczyty przyrządów. Składam Jego Magnificencji Rektorowi Politechniki Rzeszowskiej gratulacje. Ten młody pilot od Pana wyszedł, tak jak wielu innych. Dziś latają oni jako kapitanowie w najlepszych liniach świata. Uważam, że gdyby tego młodego pilota Tu154 potraktowano jak w cywilizowanych społeczeństwach, to znaczy uszanowano jego kwalifikacje i decyzje oraz pozostawiono kokpit zamknięty, to po otrzymaniu standardowej informacji o pogodzie z wieży kontrolnej smoleńskiego lotniska i jeszcze bardziej nadzwyczajnej i dodatkowej informacji o godz. 08.24 że „warunków do przyjęcia nie ma”, to kapitan po stwierdzeniu, że na wysokości 100m nie widzi ziemi i pasa, odleciałby ma lotnisko zapasowe lub postawił samolot w krąg. Zgodnie z instrukcją wykonywania lotów. I to jest cała wiedza. Jednak chciwość, zarozumialstwo i cynizm możnych polityków zwyciężyły.

Przed wejściem pasażerów na pokład, honorem i przywilejem kapitana jest witanie najważniejszej osoby wraz z małżonką, czyli pana Prezydenta. Odebrał ten przywilej kapitanowi Dowódca Wojsk Lotniczych – generał Błasik. Po prostu pokazał mu jego miejsce i to, że jest tu nikim – poniżające i podłe. Ja w takiej sytuacji odmówiłbym lotu. Niby niewyobrażalne, ale nie dla tych którzy wiedzą o co idzie, zwłaszcza dla pilotów. Jest to kolejna cegła budująca to nieszczęście. Na 11 minut przed katastrofą kapitan otrzymuje wiadomość że “Pan Prezydent jeszcze nie podjął decyzji co robimy dalej”. To oburzające i paraliżujące oświadczenie. To kapitan ma wiedzieć, co robić i on decyduje! To on odpowiada za życie wszystkich na pokładzie, a nie pasażer, nawet najważniejszy! Kokpit winien być absolutnie sterylny i tylko kapitan może wydawać polecenia. Tam był po prostu bałagan. Nie wiadomo było kto dowodził, kapitan nie był w stanie pozbyć się gości (intruzów) z kokpitu, samolot pędził do ziemi, nic nie było widać poniżej nieprzekraczalnych 100 m. Generał, Dowódca Wojsk Lotniczych zamiast wrzasnąć w tym momencie „do góry!” nawet nie wyrzucił i nie uciszył intruzów – horror.

Pan minister Macierewicz z uporem twierdzi, że załoga zamierzała odejść na drugi krąg. Panie Ministrze, już byli tak nisko że zadziałała instalacja TAWS „Pull up, terrain ahead”. To paraliżująca informacja, każdy pilot natychmiast ucieka do góry, jeśli zdąży. A co robi załoga? Kapitan wycisza sygnalizację zmieniając nastawy wysokościomierza barycznego, tym samym pozbawiając się wskazania wysokości progu pasa – czyste samobójstwo. Robi to po to, aby sygnalizacja przy dalszym zniżaniu mu nie przeszkadzała! Chciał zobaczyć ziemię jak najszybciej przed minięciem radiolatarni. Po prostu na siłę chciał lądować. Naciski na niego, niekoniecznie słowne, były niewyobrażalnie mocne, tak aż uderzyli w ziemię 900 m od progu pasa. Dokładnie jak przez kalkę w Mirosławcu gdzie samolot CASA także uderzył 900 m przed progiem, taka sama pogoda.

Jednak informacja od Prezydenta nie była ostatnim ani najmocniejszym ciosem dla kapitana. Najboleśniej ugodził go kolega-kapitan samolotu JAK40, który kilkanaście minut wcześniej „spadł” na pas w odległości 700 m od progu. Dlaczego spadł? Bo pogoda była już fatalna i zniżając się poniżej dopuszczalnej wysokości 100 m ujrzał ziemię będąc już nad pasem. Nie zgłosił obowiązującej formuły, że widzi pas i prosi o zgodę na lądowanie. Zrobił to bez zgody wieży. Czym to się kończy dam przykład: podczas identycznej pogody na Teneryfie kapitan B747 otrzymał zgodę z wieży na start i gdy się rozpędzał kapitan drugiego B747 bez zgody wieży w kołował na środek pasa. Wynik – 862 osoby spłonęły. Pasażerowie rejsu JAK40 winni wygrać ogromne odszkodowania za narażenie ich życia. Otóż kapitan Tu154 zapytał przez radio kolegę-kapitana JAK40 o pogodę. Ten odpowiedział, cytuję: „Pizdowata, widać 200400 m, podstawa chmur 50 m, mnie się udało, możesz próbować”. To jest haniebne. Życie Prezydenta i ponad 90 innych osób to nie rosyjska ruletka, albo się uda albo nie. Winien krzyknąć „Uciekaj jak najszybciej”. Ten kapitan bryluje teraz na salonach pana ministra Macierewicza i jest jego pupilem.

Panie Ministrze, różnimy się, ja też mam swojego guru. Jest nim dr nauk technicznych, emerytowany pułkownik pilot doświadczalny Antoni Milkiewicz. Jako młody oficer-inżynier brał udział w komisji badającej katastrofy naszych IŁ62. Mimo nacisków potężnego ZSRR udowodnił winę producenta silników, narażając tym samym przyszłość swoją i swojej rodziny. Gratuluję Panie Ministrze pupila. Tak rodziła się katastrofa smoleńska, w której wybitny udział mieli politycy karmiący nas kłamstwami. Pomaga im kler, a szczególnie episkopat.

Od sześciu lat słyszę z ambon: „Żądamy prawdy”. A ta prawda jest znana. Nasza znakomicie wykształcona (pozazdrościć może nam wiele państw) komisja badania wypadków lotniczych ogłosiła wyniki. Zapewniam wszystkich, gdyby rozpatrywałaby to najlepsza amerykańska komisja NTSB, to wynik byłby identyczny. Jedynie zdjęto by jakąkolwiek odpowiedzialność z pracowników wieży , tak jak zrobił to nasz sąd po katastrofie w Mirosławcu. Ponadto dowiedzielibyśmy się o treści rozmów braci tak przed katastrofą jak i w locie do Azerbejdżanu. Z rozgłośni toruńskiej leje się rzeka bzdur o katastrofie, a „Najważniejszy” orzekł, że jej uczestnicy byli „prowadzeni na specjalne zamordowanie”. To jest rozpaczliwie chore. Biskup zamyka z błahych powodów nie wiadomo na jak długo nam, wiernym świątynię a nie potrafi zareagować, gdy na drugi dzień po tragedii, w środku metropolii, najbardziej katoliccy dziennikarze ogłaszają światu, że Rosjanie dobijali pasażerów. Do dziś nie ma nagany kościoła ani sprostowania i przeprosin.

Ja to teraz robię – przepraszam Rosjan. Każdego 10-tego dnia miesiąca na czele z duchownym, z wizerunkiem Chrystusa i Matki Bożej, z flagami narodowymi o napisach niewybrednych i ubliżających Prezydentowi Państwa i Premierowi odbywają się partyjne wiece i modły o wolną Polskę. Żadnego biskupa to nie boli. Dzisiaj upominają nas i nazywają Targowiczanami. Już zrozumiałem nauki Kościoła. Służy temu, który więcej da lub więcej obieca. Gdzie jest biskup, który mówił „Największą mądrością jest umieć jednoczyć – nie rozbijać”. Tego dzisiejsi pasterze katoliccy nawet nie wspominają. Był to prymas Wyszyński.

Największym naszym wstydem jest zespół pana Macierewicza wraz z jego “profesorami”. Otóż wszystkie komisje świata badające katastrofy lotnicze zaczynają od analizy wyszkolenia i przygotowania załogi, ostatniego wypoczynku, posiłku, sytuacji w pracy, w domu i lotu od samego przygotowania do startu. Panowie w zespole zaczynali od kolejnego wybuchu wskazanego przez guru, tak jakby samolot sam leciał. Prof. Nowaczyk oświadczył, że samolot był wprowadzony na zły pas. Panie profesorze to nie Frankfurt lub Amsterdam, w Smoleńsku jest tylko jeden pas! Dziwi się Pan, że zwolniono go z Uniwersytetu Maryland, ja dziwię się, że Pana w ogóle przyjęto. Nie wspomnę już o parówkach i różnych puszkach. Proponuję profesorom przed następnymi dociekaniami kupić godzinę lotu na symulatorze z instruktorem. Zapytać instruktora jak zachowują się piloci po sygnale „Pull up”. Podpowiem natychmiast: pełen gaz i do góry. A co robiła nasza załoga? Gnała do ziemi nadal, wyłączając sygnalizację.

Żal mi bardzo rodzin ofiar po dwakroć. Za stratę bliskich i za drwiny ze strony polityków. Radziłbym, a szczególnie Pani poseł-mecenas, zapytać pana Prezydenta, pana Sasina, pana Łozińskiego i innych, którzy byli najbliższymi doradcami Prezydenta: jaki dureń z ich otoczenia wymyślił lotnisko Smoleńsk, stare, zdewastowane, nieczynne od dawna lotnisko wojskowe mając w pobliżu dwa międzynarodowe, cywilne, czynne i sprawne porty lotnicze! Jaki skończony dureń wsadził do jednego samolotu tyle ważnych osobistości, zamiast rozlokować w trzech środkach transportu. I nie ubezpieczył ich. Czy to też wina Tuska?

Głosowałem z wielką nadzieją na mojego idola pana Lecha Kaczyńskiego – spokojnego, średniej klasy urzędnika. Zimny prysznic otrzymałem wieczorem jak prezydent elekt zameldował swojemu pierwszemu sekretarzowi wykonanie zadania. Wiedziałem, że będziemy mieli dwóch prezydentów: de jure i de facto . I tak pozostało. Było wiele zamachów na carów, bojarów, książąt, króli, papieży i prezydentów mocarstw. Pojedynczo, nie zbiorowo. Nasz Prezydent nie zagrażał nikomu, nie miał armii z bronią nuklearną. Nie był wybitnym mężem stanu, tylko mężem wspaniałej Pierwszej Damy. Nie bywał zapraszany na salony polityczne świata, ani sam nie zapraszał. Zginął przez cynizm najbliższych, ich chciwość i głupotę. Stąd dzisiaj ta żądza wynagrodzenia mu przez stawianie pomników, nazwy placów i ulic, a może wkrótce i miast. Piszę to w wielkim żalu i smutku, bo miałem sentyment do tego człowieka.

Autor tekstu: Jerzy Grzędzielski — emerytowany kapitan linii lotniczych, pilot doświadczalny samolotowy i szybowcowy, instruktor samolotowy i szybowcowy, Inspektor Wyszkolenia Lotniczego Oficer rezerwy Wojsk Lotniczych. Nalot w powietrzu ponad 25.000 godzin.
To nie predkosc zabija,lecz gwaltowna jej utrata :/

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

andyopole

Post #2 Ocena: 0

2018-04-11 02:12:11 (rok temu)

andyopole

Posty: 9929

Mężczyzna

Z nami od: 20-09-2008

Skąd: Oregon

Tekst znany od dawna i co z tego. Nie jest najlepszym tekst oparty na wiedzy. Najlepszy jest taki, który "nam" pasuje.

Do góry stronyOnline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

andyopole

Post #3 Ocena: 0

2018-04-11 02:22:08 (rok temu)

andyopole

Posty: 9929

Mężczyzna

Z nami od: 20-09-2008

Skąd: Oregon

Cytat:

2018-04-10 14:26:41, Jurny_Jurek napisał(a):
No jak to w Rosji - wszystko jest dosyć proste:

pijany Błasik-->naciski-->wypadek

To przewidział Komorowski, to potwierdził tvn24 po 3h, tak przepisał Lasek i tak już zostało. Samo pomyślenie, że ktoś jeszcze ponosić odpowiedzialność za wypadek jest zbrodnią.

Wszystko przez jedną brzozę co pokonała samolot. 1 raz w historii musiało trafić na polską wycieczkę. Jak się ruskim przytrafi lądowanie w lesie to samolot wytrzymuje:

Obrazek

Obrazek

A tu się TU-154 rozbił jak nasz, rozpadł się na parę kawałków. Zginęły tylko 2 osoby:

Obrazek

No nic, trzeba zaufać ruskim, to nic że im nie wolno wierzyć - tutaj niestety trzeba.


Ten wylądował na brzuchu i tylko wpadł w młodnik z wytracona juz prędkością.
Jeżeli masz kłopot z wyobraźnią przeprowadź sobie prosty eksperyment, fachowcy Macierewicza na to nie wpadli. Zrób starannie papierowy samolocik, taki jakie się puszczalo w klasie gdy Pani Uczycielka wyszła. Sprawdź czy dobrze leci, jeśli jest OK to urwij mu kawaleczek jednego skrzydełka i każ mu lecieć, madralo.:-U

Do góry stronyOnline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

Jurny_Jurek

Post #4 Ocena: 0

2018-04-11 16:43:17 (rok temu)

Jurny_Jurek

Posty: 2316

Mężczyzna

Z nami od: 28-06-2016

Skąd: Faggot

Jest następny - po ekspercie od prawa polskiego do dziedziczenia majątku (,,se sprawdź kto może dziedziczyć'', sprawdziłem i nie miałeś za grosz racji i to ty nie znałeś prawa) teraz przyszedł czas na eksperta od papierowych modeli samolotów.

Ja się zgodzę, że ta brzoza mogła urwać skrzydło (przecież piszę, że brzozowe drewno o średnicy 60 cm to istna skała) i złamać się nie w stronę natarcia, rozumiem że wzorem innych śledztw szczątki i skrzynki zostały dokładnie przebadane przez rosjan a wrak złożony i odtworzony by nie pozostawić wątpliwości (jak to zrobili holendrzy ze swoim wrakiem), wiadomo też że na pewno rosjanie sumiennie przeanalizowali czarne skrzynki które nie pozostawiają wątpliwości i wyraźnie pokazują jak rosyjscy kontrolerzy naprowadzali i ostrzegali załogę o zejściu ze ścieżki (dlatego rosjanie nie oddają skrzynek ani wraku, nie lubią nas ale ich raport trzeba przepisać i uznać za prawdę).

Dlatego piszę - wina to ten ,,karakan'' co kazał pijanemu Błasikowi kazać lądować a ten kazał Protasiewiczowi, który latać nie umiał. I tę ruską wersję opowiadają bez zająknięcia pożyteczni i użyteczni w opozycji do ,,rewelacji'' Macierewicza.

Mogli lecieć Antonovem, ten to przewróci wszystkie brzozy pancerne i nawet kawałek skrzydła nie ucierpi, za to wszystkie najtwardze drzewa świata połozy niczym drwal:

Obrazek

Ta komisja Macierewicza to żart, nie mogą nic ustalić bez wraku i obecności na miejscu katastrofy tuż po wypadku. Mogą sobie analizować zdjęcia i nic więcej, więc za każdym razem Miller z Laskiem ich wyśmieją. Ci byli na miejscu wypadku, jednak nie mogli badać ani wraku ani szczątków więc kopali z kopacz na metr wgłąb a po wszystkim przepisali ruską wersję, na co istnieją nagrania ich rozmów gdzie otwarcie to przyznają.

[ Ostatnio edytowany przez: Jurny_Jurek 11-04-2018 16:44 ]

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

nEUROn

Post #5 Ocena: 0

2018-04-11 18:05:48 (rok temu)

nEUROn

Posty: 2365

Mężczyzna

Z nami od: 09-10-2015

Skąd: UK

Jak przepisali ruską wersje to jak to jest że tak w wielu punktach się różni?
Chyba że chodzi ci o tytuł?
I nie gadaj bzdur jak zresztą zawsze w tym temacie a nie jeszcze w wielu innych o czarnych skrzynkach.
Jest ich kilka a jedna z nich to polskie dzieło.
Za mało czasu by ktoś mógł cokolwiek w nich zmienić i by się pokrywało, do tego do naszej tylko my mieliśmy kody by ją odczytać.
"Polska czarna skrzynka była odczytana w Polsce przez producenta tego urządzenia – firmę ATM. W naszej ekspertyzie i nie tylko w naszej, firma ATM – jedyny producent tego urządzenia, posiadająca kody umożliwiające odkodowanie zapisu – dokonały tego w Polsce."

Co do komisji Macierewicza to się zgadza.
Totalna farsa za państwowe pieniądze robiona przez ludzi którzy nie maja pojęcia o katastrofach "argument jednego z ekspertów że się zna bo dużo lata samolotami?*ROFL*" i to jedno zamyka temat powagi i doświadczenia tej tak zwanej komisji.
Może potrzebne są takie igrzyska dla ciemnego luda jak z miesiączkami 10 każdego miesiąca.

A za ostatnie wypowiedzi Macierewicza o Lasku ten ostatni powinien podać go do sądu bo tyle kłamstw i krętactw Antka przez tyle lat bez żadnych konsekwencji to chyba tylko w Polsce jest możliwe.

Co do wklejanych fotek to po lądowaniu siły nośne na skrzydła już nie działają i nie ma naprężeń wyginających skrzydło do góry tak czy będzie skrzydło całe czy bez końcówki to nie ma znaczenia.

[ Ostatnio edytowany przez: nEUROn 11-04-2018 18:10 ]

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

Jurny_Jurek

Post #6 Ocena: 0

2018-04-11 18:54:04 (rok temu)

Jurny_Jurek

Posty: 2316

Mężczyzna

Z nami od: 28-06-2016

Skąd: Faggot

Nie gadaj bzdur, hue hue hue:

,, Prosiłbym, żeby przedyskutować zmianę raportu państwowego. Mamy ustalenia komisji rosyjskiej, prokuratora rosyjskiego i komisji polskiej i prokuratora polskiego. Albo zadbamy o jednolity przekaz, który nie służy budowaniu mitów, o spójność dialogu ze społeczeństwami – szczególnie polskim – albo mamy jednolity przekaz, albo ukręcimy sobie bicz na własne plecy – miał powiedzieć były szef komisji.

– Jeżeli te raporty będą różne, to będzie do tego cała teoria budowana w społeczeństwie, że albo ten ukrył, albo tamten ukrył, ale na pewno prawda jest gdzieś jeszcze indziej. I w związku z tym oczekiwałbym, że nasze działanie będzie o tyle niestandardowe, że musi uwzględniać wymogi postępowania cywilnego i wewnętrzne dalsze ustalenia metodologiczne oraz dokumentów kończących muszą być zweryfikowane, z punktu widzenia tych okoliczności. Co do tego jestem przekonany – słyszymy na nagraniu. – Państwo zdają sobie sprawę, że to nie jest tylko i wyłącznie dla ministrów, dla generałów, dla komisji przy ministrze infrastruktury. To będzie potężna dyskusja publiczna z różnymi, nieprzyjemnymi dla nas, sugestiami – mówi dalej minister, w nagraniu zaprezentowanym dzisiaj przez komisję.''

– My nie jesteśmy równoważnymi dwiema komisjami. Komisja rosyjska jest komisją wspólną. Myśmy uznali funkcjonowanie komisji rosyjskiej jako zgodną z prawem międzynarodowym. Natomiast rząd rosyjski się w ogóle nie wypowiada na temat naszej komisji. Dla rządu rosyjskiego nasza komisja nie istnieje. A w związku z tym, to nie są dwie równoprawne komisje. To jest nasza wewnętrzna polska komisja. (…;). Konwencja Chicagowska zmusza polską stronę do odpowiedzi pozytywnej na każde żądanie strony rosyjskiej, jako gospodarza, natomiast po naszej stronie nie ma już tego… tej siły prawa za sobą – przekonywał Jerzy Miller.''




A tak wyglądało ustalanie przez profesjonalistów obecności Błasika w kokpicie:

,,– Natomiast ja bym tutaj zaproponował, w historii lotu byśmy napisali — osoba spoza załogi, a w analizie byśmy napisali, że to był, zdaniem Komisji na podstawie zebranych dowodów, był Pan Generał Dowódca Sił Powietrznych. Oczywiście nie nazwiska, żadnych nazwisk itd., ale… Pan Generał. Pasuje to?

— Nie widzę sprzeciwu.''

No i oczywiście, specjaliści Macierewicza są śmieszni a Lasek to naczelny ekspert. Zobaczmy osiągnięcia i co badał:

,,Kluczową rolę w komisji Millera pełnił Maciej Lasek, wiceprzewodniczący podkomisji lotniczej – pilot samolotowy, inżynier lotniczy. Lasek pisał pracę doktorską pt. „Wpływ interferencji aerodynamicznej na ruch zrzucanych z samolotu zasobników”, ma też na koncie kilkanaście artykułów, których był współautorem – m.in. „Badanie wrażliwości strukturalnej modelu ruchu ornitoptera sterowanego”, „Modelowanie i symulacja lotu mikrosamolotu ze skrzydłami machającymi”, „Modelowanie i realizacja techniczna urządzeń wspomagających kaskaderskie efekty specjalne”. W latach 1993–2010 brał udział w próbach fabryczno-państwowych samolotów ultralekkich oraz jako pilot doświadczalny w próbach fabryczno-państwowych pięciu typów szybowców i motoszybowców.

W 2003 r. Maciej Lasek został wiceprzewodniczącym Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Hania Archangielska z portalu Pl.Wolności przeanalizowała 147 wypadków, które zdarzyły się od tego czasu do lipca 2010 r. „Mamy 17 zdarzeń badanych pod kierownictwem doktora inżyniera Macieja Laska. Ciekawe jest zestawienie samolotów biorących udział w tych 147 badanych wypadkach. To cała seria samolotów An, malutkich Cessn, przedpotopowych Piperów, piękna rodzina Wilg, Kolibrów i Zlinów, czyli głównie jednosilnikowe, turbośmigłowe samoloty szkolno-treningowe, turystyczne i akrobatyczne, w tym jedna prawdziwa bestia – dwusilnikowy Let L-200 Morava. [...] Co do samych zdarzeń, to mamy tu głównie awaryjne lądowania z powodu zakłóceń pracy silnika, nierzadko wskutek braku paliwa, za to na trawiastych podłożach lotniska lub okolic, z utratą podwozia lub tylko zaryciem w grunt i kapotażem. Zdarzyły się też niestety i takie wypadki, w których doszło do zahaczenia o przeszkody naziemne wskutek złej pogody lub utraty silnika, ale to wyjątki. Większość stanowią problemy z dobiegiem po przyziemieniu, czyli lotnicze pierwociny. Wszystkie badane wypadki dotyczyły samolotów o prostej konstrukcji z czasów braci Wright, nieposiadających skomplikowanej awioniki i aparatury. Ich badania polegały na oględzinach pola wypadku i analizie dokumentów samolotów.''

,,,,Na nagraniu słychać Macieja Laska, który omawia sporządzoną ekspertyzę przez firmę Smallgis.

– Tutaj mamy znowu z ekspertyzy wykonanej przez firmę Smallgis zaznaczone prawdopodobne strefy wybuchów o średnicy 14,9 m, czyli tu i tu… To jest nieładnie napisane „wybuchów”… Czy możemy tu twórczo dokonać korekty? Od razu?… A tutaj wstawimy…” – mówił Lasek. ''

Jak widzisz sam na podstawie nagrań - produkowano raport tak, by się nie różnił i by nie kręcić na siebie bata. Komisja guzik ustalała a mimo braku dowodów guzik mogący specjaliści pokroju Laska ustalali fakty za pomocą aprobaty reszty członków komisji. Oni sami to mówią nasz kapralu - raport polskiej pseudokomisji miał być podobny i spójny z rosyjskim, czy ci się podoba czy nie i czy maciar śpi ci w lodówce czy wskoczył już pod kołderkę hue hue

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

AgentOrange

Post #7 Ocena: 0

2018-04-11 22:45:42 (rok temu)

AgentOrange

Posty: 2292

Mężczyzna

Z nami od: 17-05-2015

Skąd: Twickenham


[ Ostatnio edytowany przez: AgentOrange 11-04-2018 22:47 ]

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

Jurny_Jurek

Post #8 Ocena: 0

2018-04-13 13:06:35 (rok temu)

Jurny_Jurek

Posty: 2316

Mężczyzna

Z nami od: 28-06-2016

Skąd: Faggot

,,Smoleńsk 2010. 5 lat i nic nie wiemy.
Szanowni Państwo. Piszę te słowa, które już wielokrotnie wypowiadałem przy różnych okazjach i powtórzę je jeszcze raz.
Nikomu już nie zależy na rzeczywistym i pełnym śledztwie tzw. "Katastrofy Smoleńskiej" w której również i ja straciłem osobę bliską.

Minęło już 5 i pół roku. Winni tej całej sytuacji nie zostali osądzeni. Ale jak wskazać winnych?

Zacznijmy od początku. Największymi winowajcami nie są ani pracownicy "wieży" (tj. kiosku ruchu) w Smoleńsku, ani piloci którzy pilotowali samolot. I winnych nie należy szukać 10 kwietnia 2010, a znacznie wcześniej. I powiem więcej - wszystkie dowody są (a przynajmniej być powinny) w kraju. Sam Tupolew spoczywający w Rosji jest tak naprawdę nieważny.

Załóżmy taką sytuację. Chcę dziś pójść z Tobą drogi Czytelniku na grzyby. Co robimy? Uzgadniamy miejsce i czas wyjazdu oraz kierunek w którym się udamy. Po czym stawiamy się na miejscu zbiórki i ruszamy na grzybobranie.

Załóżmy, że mamy tą samą ochotę - pójść na grzyby, ale zmienia się trochę sytuacja. Ja zostaję po 25 października Posłem. Wówczas również pojedziemy na grzyby, ale umówienie nas zostanie przeze mnie zlecone pracownikowi biura poselskiego, ponieważ to on organizuje mój kalendarz i de facto daje mi "dzień wolny na grzyby".

Czy już naprowadziłem Cię, drogi Czytelniku na właściwy tok myślowy? Jeżeli nie, to idziemy dalej, cały czas mając na uwadze wspólną chęć wyjścia na grzyby.

Załóżmy, że w nowym Rządzie jestem v-ce Ministrem Kultury. Wówczas również wybierzemy się na grzyby, ale kalendarz muszą uzgodnić pracownicy mojego biura poselskiego oraz pracownicy Ministerstwa. Z każdej takiej rozmowy muszą po każdej stronie sporządzić notatkę służbową.

Już dotarło? W trzeciej sytuacji mamy przypadek w którym V-ce Minister idzie na grzyby ze znajomym. A teraz proszę sobie wyobrazić, co w sytuacji, gdy przedstawiciele różnych instytucji (Rządu, Ministerstw, Wojska, Kancelarii Prezydenta) koordynują wspólny wyjazd do obcego państwa, traktowanego przez NATO jako "państwo spoza układu" (delikatnie mówiąc).

Późniejsze pytania o to, czy wybuch był, czy nie było, czy było to 100m czy 10, czy było słychać strzały czy nie, czy była mgła, pancerna brzoza - są tak naprawdę nieważne.

Zadam dwa pytania:
- Czy ktoś sprawdzał chronologię ustawiania list pasażerów feralnego lotu oraz zabezpieczył materiał dowodowy (notatki, nagrania rozmów telefonicznych).
- Jeżeli nie, to dlaczego?

Mija właśnie 66 miesiąc od katastrofy. A my nadal nic nie wiemy.
Zadawajcie te dwa pytania kandydatom PiS. I obserwujcie odpowiedzi.

I jednocześnie oświadczam, że jestem zdrowy na duszy i ciele i nie zamierzam popełnić samobójstwa."

Post z 2015 z neta. I jakze trafny (niby odpowoedzialny byl Arabski z PO ale zwalaja na LK bo ten sie juz nie obroni).

I to tutaj trzeba zaczac szukac i ukarac winnych a pozniej dochodzic na ile ruski kiosk pomogl przyziemic tak daleko od pasa a nie powtarzac bezmyslnie o pijanym Blasiku i brawurze klaskajac uszami.

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

nEUROn

Post #9 Ocena: 0

2018-04-13 13:45:36 (rok temu)

nEUROn

Posty: 2365

Mężczyzna

Z nami od: 09-10-2015

Skąd: UK

Jak nadal nie wiesz to zacznij od tego potem bedzie z gorki.
A jak uslyszysz pull up terrain to sciagnij na siebie wolant nie ignoruj.

Warszawa, 5 marca 2010

Pan Bronisław Komorowski
Marszałek Sejmu RP

Z upoważnienia Pana Prezydenta RP pragnę poinformować, że na uroczystości 70 rocznicy zbrodni katyńskiej w dniu 10.04.2010 w Katyniu Kancelaria Prezydenta RP organizuje przelot samolotu specjalnego. Obok Pana Prezydenta, w skład wchodzą przedstawiciele rodzin katyńskich, wojska, duchowieństwo, osoby zaproszone przez Pana Prezydenta. Liczba miejsc w samolocie jest ograniczona. Odpowiadając jednak na prośbę Pana Marszałka proponuje udostępnienie miejsc w samolocie dla 12 przedstawicieli parlamentu, po trzech z każdego klubu. W związku z koniecznością prowadzenia dalszych prac organizacyjnych proszę o przekazanie listy osób zgłoszonych na uroczystości.
Władysław Stasiak”

I jeszcze kilka cytatów:

"Każdy kto będzie próbował zmienić miejsce lądowania prezydenckiego samolotu zostanie oskarżony o utrudnianie prezydentowi RP sprawowanie władzy."
Jarosław Kaczyński

I przyszedł marzec 2010r, I w TVP pojawił się prezydent RP z wystąpieniem.
Do sprawdzenia w archiwach TVP.

Oto co powiedział:

Ja i moja kancelaria przygotujemy wizytę w Smoleńsku. Tusk i rząd mają się do tej wizyty nie wtrącać.
Lech Kaczyński.

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

Jurny_Jurek

Post #10 Ocena: 0

2018-04-13 20:41:04 (rok temu)

Jurny_Jurek

Posty: 2316

Mężczyzna

Z nami od: 28-06-2016

Skąd: Faggot

No każdy Kaczofob twojego pokroju winą obarczy Jarkacza, tak to już mają wyznawcy sokuzburaka, obywatele, kodziarze i inni alimenciarze.

Najpierw trochę faktów w podstawowym zakresie wiedzy (i o tym cytowałem wyżej) - organizować to możesz swoje imieniny i zabezpieczyć je 6 flaszkami na głowę, żeby wszyscy należycie się nawalili, zjedli torta z logo platformy i pośpiewali przyśpiewki o biciu pisowców i tatuowaniu feministkom penisów na czołach.

Jak już dochodzi do organizacji podróży oficjeli to sprawa nie wygląda tak prosto, jak chciałby tego nasz forumowy tępiciel kaczyzmu. I tak wiadomo na przykład, że jak wybiera się gdzieś prezydent, to choćby on organizował wycieczkę - to zabezpiecza ją zawsze BOR (i inne służby).

Spójrzmy zatem, kto był organizatorem uroczystości w Smoleńsku:

,,Organizatorem wyjazdu jest Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, która podlega ministrowi kultury a skład Rady jest powoływany przez premiera.''

23 lutego 2010 roku kancelaria Ministerstwa Spraw Zagranicznych rządu D.Tuska wysyła pismo do ministra z kancelarii prezydenta W. Stasiaka...

W dokumencie MSZ umieszczona jest prośba o szybkie potwierdzenie obecności prezydenta 10.04.2010 roku oraz prośba o przewodniczenie (nie o organizowanie) uroczystości.''

Czyli organizatorem była rada, którą wybiera i organizuje premier, dlatego to rząd organizuje tę delegację:

17 marca 2010 roku.

W związku z tym, że prezydent zgodził się na przewodniczenie polskiej delegacji oraz że Ministerstwo Sprawa Zagranicznych ustaliło zakres grup osób które będą wchodziły w skład oficjalnej polskiej delegacji prezydent informuje o chęci zaproszenia generałów.''

Popatrz, MSZ ustalił listę osób na delegację i przesłał ją kancelarii prezydenta - ale nic przecież nie organizował. Rada, główny organizator z ramienia rządu - też nic nie organizowała tylko Kaczory. BOR nic nie zabezpieczał, ani kontrwywiad, ani wywiad - tylko Kaczory.

,,Według szefa BOR-u M.Janickiego w dniu 10.04.2010 roku generałowie (wszyscy najważniejsi dówódcy wojska polskiego) mieli się chronic sami, gdyż nie został wysłany ani jeden żołnierz żandarmerii wojskowej, która według szefa BOR-u była odpowiedzialna za ochronę dowódców i oficerów wojska polskiego.''

No i ochrona - MON olewa a MSW (BOR) daje ciała zabezpieczeniem lotu (wystarczy poczytać zeznania, jaki chaos organizacyjny panował). No ale rząd też tutaj nie nawalił - tylko Kaczory.


,,Jednocześnie w tym samym czasie W.Putin daje D.Tuskowi propozycje rozdzielenie uroczystości w Katyniu.

4 marca 2010 roku D.Tusk nie czekając na grupę roboczą, która wybierała się w następnym tygodniu do Moskwy aby ustalac szczegóły uroczystości w Katyniu podjął samodzielną decyzję o rozdzieleniu uroczystości ''.

O popatrz twa macierewiczowska mać - Putin proponuje rozdzielić uroczystości (bo nie lubi rusofoba Kaczyńskiego, który w 2009r na placu czerwonym w twarz przestrzegał przed ruskim imperializmem) - a Tusk zgadza się z Wołodią i zostawia drugą delegację samą sobie, bez zabezpieczenia.

Jak to Komorowski w radio rok wcześniej powiedział:

,,Przyjdą wybory a może prezydent gdzieś poleci i wszystko może się zmienić''.

Oczywiście Komorowski to jest intelektualnie ociężały ale żeby palnąć aż taką gafę?

No i oczywiście organizacja samego przelotu - a tu mamy 36. pułk, podlegający mon a nie kancelarii prezydenta.

Może gdyby Tusk zamiast rozgrywać rocznicą zbrodni smoleńskiej nie ściskał się ze spadkobiercą sowietów Putinem 7 kwietnia - do tragedii by nie doszło. No ale Bronek wiedział, że prezydent gdzieś poleci i coś się może zmienić więc tusk wiedział, żeby przypadkiem z nim nie lecieć?






Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

Strona 167 z 169 - [ przejdź do strony: 1 | 2 | 3 ... 166 | 167 | 168 | 169 ] - Skocz do strony

« poprzednia strona | następna strona » | ostatnia »

Dodaj ogłoszenie

dodaj reklamę »Boksy reklamowe

Tylko £16.70 za paczkę UK-Polska

Paczki do Polski - Najniższa cena, solidny serwis od drzwi do drzwi, ubezpieczenie w cenie

Tanie promy Anglia- Francja

Najtańsza linia promowa UK-Francja! Kliknij żeby sprawdź ceny...

Ogłoszenia


 
  • Copyright © MojaWyspa.co.uk,
  • Tel: 020 3026 6918 Wlk. Brytania,
  • Tel: 0 32 73 90 600 Polska,