MojaWyspa.co.uk - Polski Portal Informacyjny w Wielkiej Brytanii. Polish Community in the UK
Polska strona Wielkiej Brytanii
Forum Polaków w UK

Przeglądaj tematy

Podróżnik poszukiwany

« poprzednia strona | następna strona » | ostatnia »

Strona 4 z 11 - [ przejdź do strony: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 ... 9 | 10 | 11 ] - Skocz do strony

Str 4 z 11

odpowiedz | nowy temat | Regulamin

clorek

Post #1 Ocena: 0

2017-09-07 10:23:34 (2 lata temu)

clorek

Posty: 1

Mężczyzna

Z nami od: 07-09-2017

Skąd: Londyn

Witam,
niebawem ruszam w rejs wycieczkowy ze Stanów Zjednoczonych do Meksyku. Odwiedzę takie miejsca jak Los Angeles, Puerto Vallarta, Mazatlan czy Cabo San Lukas. Cąły rejs będzie trwał 8 dni. Niestety wymały mi się 3 osoby, a nie chcę odwoływać tego rejsu. Jeśli ktoś z Was ma ochotę na niezapomnianą przygodę, zapraszam!

Opinia moderatora: (11+1)

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

dyziowpodrozy

Post #2 Ocena: 0

2017-10-19 15:51:42 (2 lata temu)

dyziowpodrozy

Posty: 52

Mężczyzna

Z nami od: 18-05-2017

Skąd: maidstone

Cytat:

2017-09-22 09:17:18, dyziowpodrozy napisał(a):
W czwartek rozpoczynamy sezon jesienno-zimowy. Zaczynamy od trzydniowego wypadu do Snowdonii. Planujemy ponownie zdobyc Snowdon. Tym razem mamy nadzieje na lepsza pogode i przejscie Crib Goch. Relacja w dziale podrozniczym.

Kolejna deszczowa wizyta w Snowdonii za nami. Nasze plany ulegly malej korekcie ze wzgledu na pogode.
Udalo sie kolejny raz zdobyc Snowdon, kolejny raz zero widocznosci na szczycie.
W drodze powrotnej podeszlismy pod slynny Crib Goch (Knife Edge), ale niestety utknelismy na pierwszym wierzcholku i nie dalismy rady znalezc przejscia do kolejnego, albo tez nasze umiejetnosci byly niewystarczajace aby go odnalezc - pomimo spedzenia na poszukiwaniach okolo 30-stu minut.
W drugi dzien zdobylismy Tryfan!!! :-)
Natomiast w trzeci, ostatni - bardzo wietrzny (wiatr do 100km/h) i deszczowy, zdolalismy podejsc pod Devils Kitchen, ktorego rowniez nie zdobylismy, gdyz szlak zamienil sie w rwacy potok, a porywy wiatru co jakis czas kladly nas na ziemi.
Na miejsce naszego pierwszego noclegu dotarlismy tuz po polnocy. Wczesniej kontaktowalismy sie z wlascicielem campingu i mielismy jego zgode na rozbicie namiotow bez wzgledu na pore przybycia. Oczywiscie w nocy padalo – oczywiscie. :-)
Rano okazalo sie ze tym polu jest samo obsluga – czyli wypelniamy formularz z naszymi danymi, wkladamy go do koperty wraz z odliczona kwota, zaklejamy, koperte do skrzynki, na namiot zawieszamy karteczki z nazwiskiem/nr auta i zalatwione.
Po zameldowaniu sie wyruszylismy na Snowdon, oczywiscie padalo – zreszta padalo przez caly nasz pobyt, ale tym razem bylismy dobrze przygotowani. Skorzane buty wytrzymaly probe wody.
Po drodze spotkalismy goscia z Litwy, ktory wnosil na plecach rower, aby po dotarciu na szczyt sobie na nim zjechac, wiec rower mozna zabrac wszedzie.
Po dotarciu na gore, w drodze powrotnej ruszylismy w kierunku slawnego Crib Goch'a. Bylo slisko, a nawet bardzo slisko i troche niebezpiecznie. Niestety w pewnym miejscu utknelismy i nie moglismy znalezc drogi. Dokola nas byly kilkumetrowe przepascie. Brakowalo jakiegos oznaczenia drogi, lancucha etc. W kazdym badz razie musielismy zawrocic, pozniej jak sie okazalo nawet dobrze ze nie pchalismy sie naprzod, bo jak huklo gradem, to nie zdazylismy poubierac naszych przeciwdeszczowych rzeczy, a juz bylismy cali mokrzy. Po zejsciu z gor do naszego campingu mielismy okolo 10km drogi. Byl w prawdzie autobus, ale za dwie godziny, wiec w droge.:-)
Zaczelismy sie zastanawiac, czy w UK mozna zlapac tzw “stopa”. Po kilku kilometrach doszlismy do drogi i rozpoczelismy lapanie go. Zatrzymal sie juz trzeci samochod! Usmiechniety gosc z babka w vanie, zapytal sie gdzie jedziemy. Na odpowiedz musial chwile poczekac “Hafod y Llan farm”.
Koles wiedzial gdzie to jest, wiec jedziemy. Zapytal nasz czy interesujemy sie pilka nozna i ktoremu klubowi kibicujemy, bo on jest fanem FC Liverpool. Nasza odpowiedz byla oczywista :-)
Come on Liverpool!
Kolejna noc spedzilismy na malej walijskiej farmie. Rozbilismy namioty, zjedlismy kolacje, a ze wialo i padalo, to przy jedynym plocie, ktory nas mogl troche od nich ochronic, urzadzilismy sobie “recycling party”.
Nastepnego dnia wdrapalismy, doslownie wdrapalismy sie czasem czolgajac sie po mokrych kamieniach na Tryfan, tu jak zwykle zero widocznosci na szczycie. Bylo mokro, szlaki czasem przypominaly potoki, ale niektorym to nie przeszkadzalo. Szczegolnie dzieciaki mialy ubaw brodzac w wodzie po pas. (zalaczony film)
Po dotarciu do campingu i sprawdzeniu prognozy pogody, ktora byla nieciekawa – milo wiac do 100km/h i mocno padac zdecydowalismy sie na przenocowaniu w tzw Bunkhouse (czyli budynek gospodarzy przerobiony na "ala schronisko";). Siedem pietrowych lozek, wspolna kuchnia i co nas bardzo ucieszylo suszarnia.
Lacznie z nami bylo 5 osob, dwoch starszych facetow (jeden robil kurs na przewodnika gorskiego), my i Mike.
Mike mial 33 lata i przyjechal sobie troche pobiegac po gorach. Przygotowywal sie do gorskiego biegu w Irlandi. Mowil ze biega tez troche po alpach. Pomimo bardzo zlej prognozy pogody planowal wystartowac o 4-tej rano I przebiec 30mil (ok. 48km) biegnac przez wierzcholki gorskie! (nie samymi dolinami) Mialo mu to zajac okolo 9-ciu godzin.
Gdy pytalismy czy nie obawia sie deszczu, wiatru, zimna, odpowiadal, ze nie czuje zimna, ale w razie czego ma jakas cienka kurtke przeciwdeszczowa. Podczas swojego biegu odzywia sie jakimis serami typu chedar etc. Nigdy nie spotkalem takiego czlowieka. Bardzo, bardzo pozytywny gosc. Jeden z tych ktorych sie nie zapomina do konca zycia.
Mike jak mowil tak zrobil, wstal o czwartej i pobiegl.
My wstalismy troche pozniej od naszego znajomego, bo wialo, padalo i nic widac nie bylo.
Tego dnia podeszlismy tylko pod Devils Kitchen i mielismy dosc, a Mike biegal! ;-)
Prognoza pogody byla bardzo zla na kolejne dni, wiec niestety zdecydowalismy sie wrocic wczesniej do domu.
Podczas naszej wycieczki znakomicie sprawdzila sie aplikacja z mapam – Mapa Snowdonii w ktorej byl kod do aplikacji

Koszty:
jak zwykle dojazd – zrzuta na paliwo
pierwszy camping (samoobsluga) - £7.50
walijska farma – £5
walijska farma Bunkhouse – £12
ObrazekObrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

[ Ostatnio edytowany przez: dyziowpodrozy 19-10-2017 15:55 ]

Dyzio W Podrozy

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

EFKAKONEFKA33

Post #3 Ocena: 0

2017-10-19 19:59:57 (2 lata temu)

EFKAKONEFKA33

Posty: 16682

Kobieta

Administrator

Z nami od: 30-04-2009

Skąd: Neverland

Cytat:

2017-10-19 15:51:42, dyziowpodrozy napisał(a):

Udalo sie kolejny raz zdobyc Snowdon, kolejny raz zero widocznosci na szczycie.


Skąd my to znamy ;-) Wchodziliśmy na Snowdon już kilka razy i rzadko kiedy udawało się trafić tak żeby było coś widać na szczycie

Cytat:

2017-10-19 15:51:42, dyziowpodrozy napisał(a):
W drugi dzien zdobylismy Tryfan!!! :-)



Lubię ta górę i mam do niej szczególny stosunek ze względów osobistych. Nie wiem jednak czemu te kilka razy podczas, których ją zdobywaliśmy zdarzał się jakiś wypadek śmiertelny.

Cytat:

2017-10-19 15:51:42, dyziowpodrozy napisał(a):
Po zameldowaniu sie wyruszylismy na Snowdon, oczywiscie padalo – zreszta padalo przez caly nasz pobyt, ale tym razem bylismy dobrze przygotowani. Skorzane buty wytrzymaly probe wody.



Ciągle pada :-)
Polecam te wodoodporne skarpety . Mają tez fajne rękawiczki na rower, które dobrze sprawdzają się w trakcie niskich temperatur

Cytat:

2017-10-19 15:51:42, dyziowpodrozy napisał(a):

Po drodze spotkalismy goscia z Litwy, ktory wnosil na plecach rower, aby po dotarciu na szczyt sobie na nim zjechac, wiec rower mozna zabrac wszedzie.



My kiedyś jak byliśmy z Karjo to koleś zjeżdżał na góralu. Niektórzy nie wnoszą roweru tylko wjeżdżają kolejka na szczyt.

Nie wiem czy byliście ale polecam też wejście na Cader Idris

Na górze było tak mgliście, że zgubiliśmy szlak i zleźliśmy po drugiej stronie gory :-o
Obrazek
Na ścianie jej sypialni widać krzyż lecz ona i tak skończy potępiona, bowiem jakiś zniewalający obraz nocą zapłonął w jej myślach i pomiędzy jej udami złamany bólem człowiek.

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

Strona WWW

dyziowpodrozy

Post #4 Ocena: 0

2017-10-20 13:01:59 (2 lata temu)

dyziowpodrozy

Posty: 52

Mężczyzna

Z nami od: 18-05-2017

Skąd: maidstone

Cytat:

2017-10-19 19:59:57, EFKAKONEFKA33 napisał(a):
Cytat:

2017-10-19 15:51:42, dyziowpodrozy napisał(a):
W drugi dzien zdobylismy Tryfan!!! :-)



Lubię ta górę i mam do niej szczególny stosunek ze względów osobistych. Nie wiem jednak czemu te kilka razy podczas, których ją zdobywaliśmy zdarzał się jakiś wypadek śmiertelny.


Ja zdobylem ja raz i wystarczy! :-]
Nie ukrywam ze mialem troche stracha. Moim zdaniem powinien byc tam wyznaczony jakis szlak, bo ludzie wchodzili tam z roznych stron. Osobiscie wdrapujac sie tam, duza uwage poswiecalem zapamietaniu drogi powrotnej.
Dwoch kolesi, ktorzy pozniej nocowali w tym samym bunkhouse, nie weszli na gore, bo jeden (ten ktory robil kurs przewodnika gorskiego) posliznal sie i troche poobijal - cale szczescie niegroznie.
Obrazek
Jestem pod wrazeniem tych gor - niby nie za wysokie (do 1000m npm), a potrafia uruchomic lek ze strachem.
Dyzio W Podrozy

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

MrMaverick

Post #5 Ocena: 0

2017-10-20 18:17:59 (2 lata temu)

MrMaverick

Posty: 472

Mężczyzna

Konto zablokowane

Z nami od: 05-09-2017

Skąd: x

Fajny i ciekawy reportaż. *THUMBS UP*

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

karjo1

Post #6 Ocena: 0

2017-10-20 18:32:58 (2 lata temu)

karjo1

Posty: 15124

Mężczyzna

Moderator

Z nami od: 01-06-2008

Ewa, nawet mi nie przypominaj tej wycieczki ;).
Niby takie pagorki - gorki, a co i rusz wypadek.
Dyzio, swietna relacja.

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

agarudii

Post #7 Ocena: 0

2017-10-20 20:55:20 (2 lata temu)

agarudii

Posty: 4656

Kobieta

Z nami od: 30-08-2011

Skąd: trolford ;-)

oj tam karjo, nie bylo tak zle :)

[ Ostatnio edytowany przez: agarudii 20-10-2017 21:01 ]

Błogosławiony ten, co nie ma nic do powiedzenia, a pomimo to milczy.

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

hants

Post #8 Ocena: 0

2017-10-22 16:13:20 (2 lata temu)

hants

Posty: 507

Mężczyzna

Z nami od: 28-03-2006

Skąd: Solent

A ja się kiedys samotnie na Tryfanie zgubiłem. Oprócz strachu doszedł jeszcze wstyd, gdy zauwazyłem,że ludzie sobie wytykają mnie palcami z parkingu
Chcieć to znaczy móc!

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

E-mailStrona WWW

EFKAKONEFKA33

Post #9 Ocena: 0

2017-10-22 16:24:45 (2 lata temu)

EFKAKONEFKA33

Posty: 16682

Kobieta

Administrator

Z nami od: 30-04-2009

Skąd: Neverland

Cytat:

2017-10-22 16:13:20, hants napisał(a):
A ja się kiedys samotnie na Tryfanie zgubiłem. Oprócz strachu doszedł jeszcze wstyd, gdy zauwazyłem,że ludzie sobie wytykają mnie palcami z parkingu


Tym , że wytykają specjalnie bym się nie martwiła. Każdemu może się zdarzyć. Najważniejsze, że się odnalazłeś i bezpiecznie wróciłeś do domu. W górach takie pojęcie jak śmieszność moim zdaniem nie powinna mieć znaczenia. Najważniejsze jest Twoje zdrowie i bezpieczeństwo.

Nie raz byłam świadkiem tego jak ludzie podchodzą z pychą do wycieczek w góry. Z pychą i beztroską a do gór trzeba mieć szacunek i podchodzić do swoich umiejętności z pewna dozą sceptycyzmu i pokory w obliczy natury. Niejednego ta pycha w górach już zgubiła.

Na ścianie jej sypialni widać krzyż lecz ona i tak skończy potępiona, bowiem jakiś zniewalający obraz nocą zapłonął w jej myślach i pomiędzy jej udami złamany bólem człowiek.

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

Strona WWW

hants

Post #10 Ocena: 0

2017-10-23 02:52:37 (2 lata temu)

hants

Posty: 507

Mężczyzna

Z nami od: 28-03-2006

Skąd: Solent

Byłem świetnie przygotowany, ale jak to na północnej ścianie Tryfana, widzisz tylko metr za sobą i metr przed sobą. Zsunałem się po jakiejś skale 2 metry w dół i wylądowałem na może 10 cm żlebiku. Klasyczny cragfast.

Po kolejnym zsunięciu znalazłem daisy chain i zimowy karabinek wspinaczkowy. Początkowo się ucieszyłem: "fajnie, ludzie tu byli", ale po chwili miałem w spodniach rapid colonic discharge, gdy zdałem sobie sprawę, że mnie tam w ogóle nie powinno być bez sprzętu.

Teraz wspominam to z usmiechem, a karabińczyk służy mi jako amulet ;-)

Na wieczory polecam lekturę: https://ogwen-rescue.org.uk/incident-details/

Chcieć to znaczy móc!

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

E-mailStrona WWW

Strona 4 z 11 - [ przejdź do strony: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 ... 9 | 10 | 11 ] - Skocz do strony

« poprzednia strona | następna strona » | ostatnia »

Dodaj ogłoszenie

dodaj reklamę »Boksy reklamowe

Tylko £16.70 za paczkę UK-Polska

Paczki do Polski - Najniższa cena, solidny serwis od drzwi do drzwi, ubezpieczenie w cenie

Tanie promy Anglia- Francja

Najtańsza linia promowa UK-Francja! Kliknij żeby sprawdź ceny...

Ogłoszenia


 
  • Copyright © MojaWyspa.co.uk,
  • Tel: 020 3026 6918 Wlk. Brytania,
  • Tel: 0 32 73 90 600 Polska,