MojaWyspa.co.uk - Polski Portal Informacyjny w Wielkiej Brytanii. Polish Community in the UK
Polska strona Wielkiej Brytanii
Forum Polaków w UK

Przeglądaj tematy

Wspomnienia z dzieciństwa

następna strona » | ostatnia »

Strona 1 z 9 - [ przejdź do strony: 1 | 2 | 3 ... 7 | 8 | 9 ] - Skocz do strony

Postów: 87

odpowiedz | nowy temat | Regulamin

Post #1 Ocena: 0

2010-12-15 17:50:22 (9 lat temu)

Uczestnik nie jest zarejestrowany

Anonim

może już było to gdzieś na forum, nie wiem, nie mogłam znaleźć...

bardzo fajne i bardzo prawdziwe :-P:-];-):-D:-]
miłego poczytania


"WSPOMNIENIA Z DZIECINSTWA

Ja, moi bracia i reszta naszej ulicy spędzaliśmy dzieciństwo na
obrzeżach małego miasteczka--właściwie na wsi. Byliśmy wychowywani w
sposób, który psychologom śni się zazwyczaj w koszmarach zawodowych,
czyli patologiczny. Na szczęście, nasi starzy nie wiedzieli, że są
patologicznymi rodzicami. My nie wiedzieliśmy, że jesteśmy
patologicznymi dziećmi. W tej słodkiej niewiedzy przyszło nam spędzić
nasz wiek dziecięcy. Wspominany z nostalgią nasze szalone lata 80.:

Wszyscy należeliśmy do bandy osiedlowej i mogliśmy bawić się na
licznych w naszej okolicy budowach. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka
go wyciągnęła i odkażała ranę fioletem. Następnego dnia znowu szliśmy
się bawić na budowę. Matka nie drżała ze strachu, że się pozabijamy.
Wiedziała, że pasek uczy zasad BHZ (Bezpieczeństwo i Higiena Zabawy).


Nie chodziliśmy do przedszkola. Rodzice nie martwili się, że będziemy
opóźnieni w rozwoju. Uznawali, że wystarczy jeśli zaczniemy się uczyć
od zerówki.

Nikt nie latał za nami z czapką, szalikiem i nie sprawdzał czy się spociliśmy.


Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z grypą służył
czosnek, herbata ze spirytusem i pierzyna. Dzięki temu nigdy nie
stwierdzano u nas zapalenia płuc czy anginy. Zresztą lekarz u nas nie
bywał, zatem nie miał szans nic stwierdzić. Stwierdzała zawsze babcia.
Dodam, że nikt nie wsadził babci do wariatkowa za raczenie dzieci
spirytusem.


Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które
wcześniej nasikały lisy i sarny. Mama nie bała się ze zje nas wilk,
zarazimy się wścieklizną albo zginiemy. Skoro zaś tam doszliśmy, to i
wrócimy. Oczywiście na czas. Powrót po bajce był nagradzany paskiem.


Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał nam karę.
Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie go
w obowiązkach wychowawczych. Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem
piwo--jak zwykle.


Nikt nie pomagał nam odrabiać lekcji, gdy już znaleźliśmy się w
podstawówce. Rodzice stwierdzali, że skoro skończyli już szkołę, to
nie muszą do niej wracać.

Latem jeździliśmy rowerami nad rzekę, nie pilnowali nas dorośli. Nikt
nie utonął. Każdy potrafił pływać i nikt nie potrzebował specjalnych
lekcji aby się tej sztuki nauczyć.


Zimą ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na
zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy
spadaliśmy. Nikt nie płakał, chociaż wszyscy się trochę baliśmy.
Dorośli nie wiedzieli do czego służą kaski i ochraniacze.


Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Szkolny pedagog nie
wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego.

Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na policję, żeby zakablować
rodziców. Oczywiście, chętnie skorzystalibyśmy z tej wiedzy. Niestety,
pasek był wtedy pomocą dydaktyczną, a policja zajmowała się sprawami
dorosłych.


Swoje sprawy załatwialiśmy regularną bijatyką w lasku. Rodzice
trzymali się od tego z daleka. Nikt, z tego powodu, nie trafiał do
poprawczaka.

W sobotę wieczorem zostawaliśmy sami w domu, rodzice szli do kina. Nie
potrzebowano opiekunki. Po całym dniu spędzonym na dworze i tak
szliśmy grzecznie spać.


Pies łaził z nami--bez smyczy i kagańca. Srał gdzie chciał, nikt nie
zwracał nam uwagi.

Raz uwiązaliśmy psa na "sznurku od presy" i poszliśmy z nim na spacer,
udając szanowne państwo z pudelkiem. Ojciec powiązał nas na sznurkach
i też wyprowadził na spacer. Zwróciliśmy wolność psu, na zawsze.


Mogliśmy dotykać innych zwierząt. Nikt nie wiedział, co to są choroby
odzwierzęce.

Sikaliśmy na dworze. Zimą trzeba było sikać tyłem do wiatru, żeby się
nie osikać lub "tam" nie zaziębić. Każdy dzieciak to wiedział.
Oczywiście nikt nie mył, po tej czynności, rąk.


Stara sąsiadka, którą nazywaliśmy wiedźmą, goniła nas z laską. Ciągle
chodziła na nas skarżyć. Rodzice nadal kazali się jej kłaniać, mówić
dzień dobry i nosić za nią zakupy.

Wszystkim starym wiedźmom musieliśmy mówić dzień dobry. A każdy
dorosły miał prawo na nas to dzień dobry wymusić.


Dziadek pozwalał nam zaciągnąć się swoją fajką. Potem się głośno
śmiał, gdy powykrzywiały się nam gęby. Trzymaliśmy się z daleka od
fajki dziadka.

Skakaliśmy z balkonu na odległość. Łomot spuścił nam sąsiad. Ojciec
postawił mu piwo.


Do szkoły chodziliśmy półtorej kilometra piechotą. Ojciec twierdził,
że mieszkamy zbyt blisko szkoły, on chodził pięć kilometrów.

Nikt nas nie odprowadzał. Każdy wiedział, że należy iść lewą stroną
ulicy i nie wpaść pod samochód, bo będzie łomot.


Współczuliśmy koledze z naprzeciwka, on codziennie musiał chodzić na
lekcje pianina. Miał pięć lat. Rodzice byli oburzeni maltretowaniem
dziecka w tym wieku. My również.

Czasami mogliśmy jeździć w bagażniku starego fiata, zwłaszcza gdy
byliśmy zbyt umorusani, by siedzieć wewnątrz.


Gotowaliśmy sobie obiady z deszczówki, piasku, trawy i sarnich bobków.
Czasami próbowaliśmy to jeść.

Żarliśmy placek drożdżowy babci do nieprzytomności. Nikt nam nie liczył kalorii.

Żuliśmy wszyscy jedną gumę, na zmianę, przez tydzień. Nikt się nie brzydził.


Jedliśmy niemyte owoce prosto z drzewa i piliśmy wodę ze strugi. Nikt nie umarł.

Nikt nam nie mówił, że jesteśmy ślicznymi aniołkami. Dorośli
wiedzieli, że dla nas, to wstyd.

Musieliśmy całować w policzek starą ciotkę na powitanie--bez beczenia i
wycierania ust rękawem.


Nikt się nie bawił z babcią, opiekunką lub mamą. Od zabawy mieliśmy
siebie nawzajem.

Nikt nas nie chronił przed złym światem. Idąc się bawić, musieliśmy
sobie dawać radę sami.

Mieliśmy tylko kilka zasad do zapamiętania. Wszyscy takie same. Poza
nimi, wolność była naszą własnością.


Wychowywali nas sąsiedzi, stare wiedźmy, przypadkowi przechodnie i
koledzy ze starszej klasy. Rodzice chętnie przyjmowali pomoc
przypadkowych wychowawców.
a

Wszyscy przeżyliśmy, nikt nie trafił do więzienia. Nie wszyscy
skończyli studia, ale każdy z nas zdobył zawód. Niektórzy pozakładali
rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. Nie
odważyli się zostać patologicznymi rodzicami. Dziś jesteśmy o wiele
bardziej ucywilizowani.

My, dzieci z naszego podwórka, kochamy rodziców za to, że wtedy
jeszcze nie wiedzieli, jak należy nas dobrze wychować. To dzięki nim
spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, znudzonych
opiekunek, żłobków, zamkniętych placów zabaw i lekcji baletu.

A nam się wydawało, że wszystkiego nam zabraniają!"

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

galadriel

Post #2 Ocena: 0

2010-12-15 18:41:28 (9 lat temu)

galadriel

Posty: 9550

Kobieta

Z nami od: 29-01-2009

Skąd: Lothlorien

Cytat:
Współczuliśmy koledze z naprzeciwka, on codziennie musiał chodzić na
lekcje pianina. Miał pięć lat. Rodzice byli oburzeni maltretowaniem
dziecka w tym wieku. My również.


To mi się najbardziej podoba:)
Magowie byli ludźmi cywilizowanymi, o wysokiej kulturze i wykształceniu. Kiedy mimowolnie stali się rozbitkami na bezludnej wyspie, natychmiast zrozumieli, że najważniejszą rzeczą jest zrzucenie na kogoś winy. Ostatni Kontynent, Terry Pratchett

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

Numer SkypeNumer gadu-gadu

Kulturalna

Post #3 Ocena: 0

2010-12-16 16:47:36 (9 lat temu)

Kulturalna

Posty: 15

Kobieta

Z nami od: 16-12-2010

Skąd: Londyn

Ale fajne. Ja jak mialam jakies 8-9 lat bylam w bandzie fanow Roxette a jako przeciwnikow mielismy bande fanow Guns'n'Roses. To byly czasy...

Pamietam jak pierwszy raz kupilam loda na patyku Bambino... rewelacja.

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

Post #4 Ocena: 0

2010-12-16 16:48:46 (9 lat temu)

Uczestnik nie jest zarejestrowany

Anonim

hehehe, no to ja bylam w bandzie Guns'n'Roses ;))))

a do picia pijalam picie w woreczku przez słomkę ;))))

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

Post #5 Ocena: 0

2010-12-16 16:48:46 (9 lat temu)

Uczestnik nie jest zarejestrowany

Anonim

hehehe, no to ja bylam w bandzie Guns'n'Roses ;))))

a do picia pijalam picie w woreczku przez słomkę ;))))

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

Post #6 Ocena: 0

2010-12-16 16:53:15 (9 lat temu)

Uczestnik nie jest zarejestrowany

Anonim

Ja pamietam rozowe condomy z piszczalka i takie pilki z trocinami w srodku na gumce. Wojny podworkowe byly na porzadku dziennym;)
Przy drzwiach do mieszkania zawsze bylo kilka kijow opartych o futryne w razie naglej napasci zbrojnej. Moj brat byl marszalkiem, koles kapitanem a ja z racji wieku szeregowym;)

[ Ostatnio edytowany przez: pmarcys1 16-12-2010 16:59 ]

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

Goga_G_

Post #7 Ocena: 0

2010-12-16 17:00:44 (9 lat temu)

Goga_G_

Posty: 269

Kobieta

Z nami od: 20-10-2010

Skąd: Londyn

Rewelacyjnie opisane..cofnelas mnie w moje dziecinstwo..ktore pomimo tego wszstkiego wspominam bardzo dobrze.
pozdrawiam

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

Post #8 Ocena: 0

2010-12-16 17:37:18 (9 lat temu)

Uczestnik nie jest zarejestrowany

Anonim

Gratuluję pomysłu!
Świetny temat i świetnie napisane.

Ja dodam od siebie:

Nasza banda podwórkowa walczyła z innymi.
Nasz rewir miał sciśle wyznaczone granice.
Dorośli chodzili sobie ulicami i nawet nie wiedzieli, że własnie przekraczają granice. My doskonale wiedzielismy która strona ulicy jest nasza, a która nie nasza.

Wojna trwała wiele lat, miała swoich bohaterów, zdrajców i własną mitologię. Do dziś mam bliznę na głowie.
I do dziś potrafię rzucac kamieniami celnie i daleko.

Potem doroslismy a nasze obowiązki przejeło mlodsze pokolenie.

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

krakn

Post #9 Ocena: 0

2010-12-16 17:41:53 (9 lat temu)

krakn

Posty: 40030

Mężczyzna

Z nami od: 25-06-2007

Skąd: Caterham

no cóż, tak było :)
to były patologiczne czasy, chłopców szykowano do bycia mężczyznami, dziewczynki do bycia kobietami, proste i durne ;-)

buzia pełna piachu i zajadanie smakołyków jednoczenie kopiąc doły po kolana w piachu więc jak tu zrozumieć obawy współczesnych kobiet ktre zastanawiają się czy własnie połknięty włos nie uszkodzi im dziecka :)))

faktycznie, o swicie wyłaziło się na pole (na dwór dobra heheh)
wracało się tylko po picie bo kto by tam miał czas jeść :> a jak już to koniecznie coś co można było zabrać ze sobą bo przecież NIE BYŁO CZASU NA JEDZENIE!
bo koledzy koleżanki i wojny i podchody i wywrotki i piach i drzewa i trawa ...

i chyba przez to durne wychowanie facetowi chciało się baby a nie dzieci, bo czuł się facetem samcem co poluje na samice, więc dzieci mogły bawić się spokojnie, a ktoś obcy co częstował słodyczami nie był traktowany jako pedofil i zagrożenie, a ten miły pan, czy pani z przeciwka
ech
a teraz? dzieci bawią się w ogródku
Liczy się czas który żyjemy dla kogoś, reszta to czas śmieć.

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

E-mailStrona WWWNumer AIM

galadriel

Post #10 Ocena: 0

2010-12-16 17:51:20 (9 lat temu)

galadriel

Posty: 9550

Kobieta

Z nami od: 29-01-2009

Skąd: Lothlorien

U nas bylo to samo:)
Orle gniazdo walczylo z Osiedlem Tysiaclecia.
A ja mialam kuzyna w obozie wroga;)
Magowie byli ludźmi cywilizowanymi, o wysokiej kulturze i wykształceniu. Kiedy mimowolnie stali się rozbitkami na bezludnej wyspie, natychmiast zrozumieli, że najważniejszą rzeczą jest zrzucenie na kogoś winy. Ostatni Kontynent, Terry Pratchett

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

Numer SkypeNumer gadu-gadu

Strona 1 z 9 - [ przejdź do strony: 1 | 2 | 3 ... 7 | 8 | 9 ] - Skocz do strony

następna strona » | ostatnia »

Dodaj ogłoszenie

dodaj reklamę »Boksy reklamowe

Tanie promy Anglia- Francja

Najtańsza linia promowa UK-Francja! Kliknij żeby sprawdź ceny...

Tylko £16.70 za paczkę UK-Polska

Paczki do Polski - Najniższa cena, solidny serwis od drzwi do drzwi, ubezpieczenie w cenie

Ogłoszenia


 
  • Copyright © MojaWyspa.co.uk,
  • Tel: 020 3026 6918 Wlk. Brytania,
  • Tel: 0 32 73 90 600 Polska,