" bo nietrudno sie domyślić ze tam jest mało bezpiecznie bo kazdy ci sie moze wjeb*** w dzien lub w nocy"
mieszkales kiedys na squacie?
jak znajdziesz odpowiedni dom i juz w nim zamieszkasz, zainstalujesz nowe zamki i powiesisz odpowiednia informacje w oknie lub na drzwiach to nikt ci nie wejdzie (choc zalezy w jakiej dzielnicy, jakas mafia np moze cie stamtad wykurzyc jak im podpadniesz

) policja cie nie wywali, jesli nie zlamales prawa, nie zdemolowales domu i nie wyprowadzasz z rownowagi ewentualnych sasiadow.
tyle ze jak sie okaze ze ten dom nie byl pusty a tylko ktos na chwile wyjechal to bedziesz mial prze****ne
sa ludzie ktorzy latami mieszkaja w taki sposob i byly nawet przypadki ze sad przyznal im prawa wlasnosciowe do domu, bo w nim mieszkali i o niego dbali (zeby nie popadl w ruine) przez te 15-20 lat. ale takie domy, o ktore nikt sie nie upomina przez 15 lat to ciezko znalezc.
slyszlam tez o Polakach ktorzy z calymi rodzinami (i nawet z malymi dziecmi!) mieszkaja na squatach - wg mnie to troche przesada. rozumiem bycie oszczednym, ale zeby dzieci w cos takiego pakowac? z reguly warunki sa raczej spartanskie 9delikatnie mowiac) - o elektrycznosci mozesz zapomniec, wody tez moze nie byc - wiec jak mieszka duzo ludzi to problemy zdrowotne predzej czy pozniej sie objawia.
sa jeszcze squaty narkomanskie - ale tam to juz brud, smrod i ubostwo, i z takiego latwo wyleciec - bo policja specjalna sympatia do takich miejsc nie pala.
no i jeszcze sa squaty do klubowania, ale w takich raczej nikt nie mieszka, tam sie tylko jednorazowe imprezy odbywaja