Forum dyskusyjne

Śmiech to zdrowie » NA WESOLO

Zobacz też:

Galeria użytkowników Mapka użytkowników Pytania i odpowiedzi

Przeglądaj forum

Działem "Śmiech to zdrowie" opiekują się: Pluszowa, stokesay

Strona główna » Śmiech to zdrowie » NA WESOLO

Nowy tematNowy post

Strona 2 z 3 - [ przejdź do strony: 1 | 2 | 3 ] - Skocz do strony

Autor Strona: 2 z 3
Anonim

Post #1

2005-03-12 18:03 (4 lata temu)

Uczestnik nie jest zarejestrowany

Uczestnik nie jest zarejestrowany

Idzie policjant sie odlac.Po chwili wychodzi z krzakow caly obsikany.
- Co sie stalo? - pyta kolega.
- Wyjalem nie ta pale...


Pewien gosc, wlasciciel sklepu, bardzo nie lubil Chinczykow.Jednego dnia przyszedl do niego Chinczyk i pyta:
- Ma pan Whiskas? Potrzebuje dla moj kot.
- A gdzie masz tego kota? - odpowiada sprzedawca.
-No ja kot zostawic w dom, go nie brac do sklep.
- To jak go przyniesiesz to ja ci sprzedam ten Whiskas.
Chinczyk rad nie rad poszedl po kota do domu, a gdy wrocil otrzymal Whiskas.
Dwa dni pozniej przychodzi ponownie :
- Ja chciec kupic Pedegripal, dla moj pies.
Sprzedawca na to;
- A gdzie masz tego psa? Bez niego nic ci nie sprzedam!
Chinczyk oburzony;
- Ja nie chodzic z pies na zakupy!!!
- Bez psa nie wracaj!!!
Tak wiec stalo sie, po przyjsciu z psem Chinczyk otrzymal swoj towar. Nastepnego dnia Chinczyk przychodzi do sklepu z duza papierowa torba i mowi do sprzedawcy;
- Pan wlozyc reka.
- A po co?
- Pan wlozyc!
Sprzedawca wklada reke a Chinczyk mowi;
- Pomacac. Miekkie?
- No tak...
- Cieple?
- No tak...
Na to Chinczyk uprzejmym glosem prosi:
- Ja chciec kupic papier toaletowy!!!

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

sasj

Post #2

2005-03-12 18:17 (4 lata temu)

sasj

Posty: 270

Z nami od: 18-02-2005

camel....dobre sobie :-] :-]
praska aga.

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

Anonim

Post #3

2005-03-12 18:34 (4 lata temu)

Uczestnik nie jest zarejestrowany

Uczestnik nie jest zarejestrowany

Co to jest ``nic``? - pol litra na dwoch.



Kasik K.

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

Post #4

2005-03-12 22:25 (4 lata temu)

Uczestnik nie jest zarejestrowany

Uczestnik nie jest zarejestrowany

:-] :-] :-] :-] :-] :-] :-] ALE SIE UBAWILAM!!!!!!!

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

Post #5

2005-03-12 23:03 (4 lata temu)

Uczestnik nie jest zarejestrowany

Uczestnik nie jest zarejestrowany

Kowalski zwierza się koledze:
- Wczoraj ostro pokłóciłem się z żoną.
- I do kogo należało ostatnie słowo?
- Jak zwykle do mnie.
- Co jej powiedziałeś?
- Powiedziałem stanowczo: "No dobrze, kup sobie tę kieckę".


Świeżo upieczony zięć zaprowadza nowe porządki w domu.
Zięć:
- Dzisiaj ty mi pierzesz skarpetki - mówi do teściowej - a jutro ty - wskazuje żonę.
Żona:
- Jak to?
Teściowa :
- Jak to?
Zięć:
- A tak to! Ja tu teraz rządzę! Ale to nie wszystko: dzisiaj ty mi dajesz na piwo - wskazuje na teściową - a jutro ty - zwraca się do żony.
Żona:
- Jak to?
Teściowa:
- Jak to?
Zięć:
- A tak to, ja tu teraz rządzę! I ostatnia rzecz: dzisiaj śpię z tobą -wskazuje na żonę - a jutro z tobą - zwraca się do teściowej.
Żona:
- Jak to?
Teściowa:
- A tak to, on tu teraz rządzi!

Armia amerykańska postanowiła zmniejszyć liczbę etatów oficerskich. Żeby wyjść z twarzą i zachęcić oficerów do rezygnowania z wojaczki przyjęła zasadę naliczenia odpraw: każdy oficer podaje jak należy zmierzyć jego ciało, a daną długość mnoży się razy tysiąc. Uzyskana wielkość to wysokość odprawy.
Przed komisją staje major Brown. Każe zmierzyć się od dużego palca u nogi do czubka głowy. Wychodzi z tego 180 cm. Brown odchodzi ze 180 tysiącami dolarów. Kolejny wchodzi pułkownik Johnes. Ten jest przebiegły: staje na palcach podnosi do góry ramiona i tak każe się zmierzyć. Wychodzi z 250 tysiącami dolarów. Przychodzi kolej na generała Colta.
- Panie generale, jak Pana generała wymierzyć? - pyta szef komisji.
- Zmierzcie mnie synu od czubka ptaka do jaj - decyduje Colt.
- Panie generale, z całym szacunkiem dla Pana decyzji, ale to nie będzie duża odprawa - krztusi się szef komisji.
- Zmierzcie mnie tak jak mówię - nalega generał.
- Panie generale nie wątpię w siłę Pana lędźwi, ale to nie jest dobry pomysł - poci się szef komisji.
- Mierzcie jak mówię! To rozkaz!!! - wrzeszczy generał.
Szef komisji poddaje się. Generał Colt obciąga portki. Szef komisji przykłada linijkę...
- Panie generale, ale gdzie są Pana jaja???
- W Wietnamie synu!

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

Emigrantka

Post #6

2005-03-13 02:43 (4 lata temu)

Emigrantka

Posty: 72

Z nami od: 04-03-2005

No nie.... to skreslamy was to mnie powalilo ( a nie powinno, nie?), reszte czytalam.

Ja nie wiem czy sa gdzies na necie kawaly ktorych jeszcze nie znalazlam... Nalog kawalowy jestem.

Jedzie chlop furmanka kolo autostrady. Nagle wyprzedza go motocyklista bez
glowy... Jedzie jeszcze kawalek i znowu wyprzedza go motocyklista bez
glowy...
Powtarza sie to pare razy az w koncu chlop wola:
- Hela! Wez no wrzuc kose gdzies na góre...


Zięć po wizycie teściowej u lekarza pyta:
- Panie doktorze czy jest jakaś nadzieja?
- Niestety, to tylko zapalenie ucha środkowego.

Szkot wysłał żonę na wakacje na Karaiby. Po tygodniu otrzymuje depeszę z hotelu:
"Pańska żona się utopiła STOP Jej zwłoki oklejone krewetkami wyłowiła straż przybrzeżna STOP Co robić? STOP".
Szkot idzie na pocztę i nadaje telegram:
"Krewetki sprzedać STOP Pieniądze przelać na moje konto STOP Przynętę zarzucić ponownie STOP".

Przed automatem z wodą sodową stoi blondynka. Wrzuca monetę, czeka aż szklanka napełni się wodą, wypija, wrzuca monetę i tak bez końca.
Ludzie stojący za nią w kolejce niecierpliwią się.
- Niech się pani pośpieszy!
- Nie ma głupich, ja cały czas wygrywam!

Winnetou i Old Sutherhand zabłądzili na pustyni. Zmęczony Old Sutherhand mówi do swego przyjaciela:
- Wystrzel, może nas ktoś usłyszy.
Winnetou wystrzelił, jednak nikt się nie zjawił. Po chwili Old Sutherhand mówi znów:
- Wystrzel jeszcze raz. Może teraz ktoś usłyszy.
Winnetou znów wystrzelił. Czekają dłuższą chwilę i znów nikt się nie pojawia.
- Wystrzel jeszcze raz!!
- Dobrze, ale to już ostatnia strzała!

Majorka, lotnisko. Z samolotu wysiada "nowy Ruski": obwieszony złotem i pilnowany przez dwóch goryli. Na ramieniu niesie narty.
- Przepraszam ale szanowny pan chyba się pomylił - zwraca mu uwagę pracownik lotniska - Tu u nas, na Majorce, jest gorąco, tu nie ma śniegu.
Rosjanin uśmiecha się cynicznie.
- Spakojno, grażdanin, mój śnieg przyleci następnym.

Skoki spadochronowe w jednostce wojskowej. Porucznik mówi do szeregowego Fąfary:
- Szeregowy Fąfara to jest spadochron. Kiedy wyskoczycie z samolotu to pociągnijcie za tą linkę, wtedy otworzy się spadochron. Jeśli spadochron się nie otworzy to pociągnijcie za drugą linkę. Jeśli to nie podziała to pociągnijcie za trzeci linkę. A jeśli to nie podziała to macie w kieszeni instrukcję obsługi.
Fąafara wyskoczył z samolotu i chce otworzyć spadochron. Pociąga za pierwszą linkę i nic, pociąga za drugą linkę i nic, pociąga za trzecią linkę i nic. Wyjmuje instrukcję obsługi i czyta:
- Ojcze nasz któryś jest w niebie...

Wyskoczył spadochroniarz z samolotu i z wrażenia zapomniał, jak uruchomić spadochron. Szarpie się przez chwile, ale widzi, ze nic z tego. Nagle widzi żołnierza , który leci obok niego do góry.
- Hej bracie! Jak otworzyć ten cholerny spadochron?
- Sorry, ja z saperów...

Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, mam migrenę!
Lekarz na to:
- Migrenę może mieć królowa angielska, panią tylko łeb nap...dala.

Ciemna noc, amerykański bombowiec leci na akcję. Cel: zrzucić spadochroniarzy na wyznaczony obszar na terytorium wroga. Samolot zatoczył krąg, zapala się czerwona lampka, następnie zielona, grupa komandosów wyskoczyła nad celem. Z wyjątkiem jednego...
Dowódca: Skacz...
Tchórzliwy komandos: Nnnie...
Dowódca: Dlaczego nie?
Komandos: Bbbo się bbboje...
Dowódca: Skacz, bo pójdę po pilota!!!
Komandos: Ttto idź...
Po chwili dowódca wraca z pilotem, a ciemno jest jak w d..ie.
Skacz - mówi pilot - bo cię wyrzucimy siła...
Komandos nadal odmawia opuszczenia samolotu: Nnnie, bbbo się bbboje...
W ciemności słychać kotłowaninę, w końcu udaje im się wypchnąć go z samolotu.
Zdyszani siedzą w ciemnym wnętrzu:
- Silny był - mówi dowódca.
- Nnno, chhhyba ccoś tttrenował...

Stirlitz wolnym krokiem zbliżył się do lokalu kontaktowego. Zapukał umówione 127 razy. Nikt nie otworzył. Po namyśle wyszedł na ulicę i spojrzał w okno. Tak, nie mylił się. Na parapecie stały 63 żelazka - znak wpadki.

Tak, to znowu ja

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

Strona WWW

Emigrantka

Post #7

2005-03-13 02:46 (4 lata temu)

Emigrantka

Posty: 72

Z nami od: 04-03-2005

ops sorki - strona mi umknela, sporo tego nie czytalam...hehhe
Tak, to znowu ja

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

Strona WWW

sasj

Post #8

2005-03-13 10:37 (4 lata temu)

sasj

Posty: 270

Z nami od: 18-02-2005

:-] :-]
praska aga.

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

Post #9

2005-05-04 22:03 (3 lata temu)

Uczestnik nie jest zarejestrowany

Uczestnik nie jest zarejestrowany

Przychodzi facet do księdza:
>- Księże proboszczu, ja mam taką nietypowa prośbę. Chciałbym ochrzcić swojego kotka

>- Nie ma mowy! Bezrozumne i bezduszne stworzenie nie ma prawa do świętych sakramentów!

Nie mogę dopuścić do takiej profanacji!
>- Ale ja bardzo kocham swojego kotka i chciałbym, by dostąpił
on zbawienia.
>Ja dobrze zapłacę. Jestem bardzo bogaty.
>- Nie ma takich pieniędzy!
>- Tak? Ale ja jestem gotów zapłacić... (i tu wymienił sumę).
>Ksiądz zaniemówił. Pomilczał chwilę, jakby coś rozważając,
wreszcie zrezygnowanym głosem powiedział:


>- Oczekuję Pana wraz z pańskim kotkiem i rodzicami
chrzestnymi w niedzielę o piętnastej.


>W wyznaczonej porze wszystko odbyło się zgodnie z regułami.
Kotek został
ochrzczony, a czek zainkasowany. Po kilku tygodniach jednak
wieść dotarła do biskupa.

Ten, wściekły jak osa, wsiadł do mercedesa i sam,
bez kierowcy
pognał do parafii owego księdza. Wpada na plebanię i już od
progu wrzeszczy:
:
>- Co ty, na Boga, wyrabiasz?! Koty chrzcisz? Przecież to
grzech śmiertelny,
nie mówiąc już o ośmieszeniu Kościoła!
>- Ekscelencjo! Ja rozumiem. Tak, to jest grzech i ja biorę go
na swoje sumienie.
No ale... Business is business! Proszę za mną.
>Oprowadził biskupa po kościele, pokazując świeżo wyzłocony
ołtarz,
odnowione
organy, marmurowe posadzki i boazerie z cennego drewna. Na
plebanii z dumą
pochwalił się najnowocześniejszym sprzętem audio-video,
luksusowym
mercedesem w garażu, świetnej jakości (i ceny) meblami.
>- Widzi ekscelencja? A pamięta ekscelencja może, ile
przesłałem ostatnio do kurii?

>- Pewnie! Sam kupiłem mercedesa za te pieniądze. Myślałem, że z rok je odkładałeś.



>- A czy ekscelencja wie, że pogrzeby i śluby u mnie za darmo?
Mam tyle kasy,że nie muszę brać od ludzi.


>- Skąd?
>- WŁAŚNIE ZA TEGO KOTKA!
>- No to ile, do cholery, ten facet ci dał?
>- Dał... (i tu ksiądz wymienił sumę).
>Biskup zaniemówił. Milczał przez chwilę, jakby coś
rozważając, wreszcie
zrezygnowanym głosem powiedział:
>- Przygotuj kotka do komunii i bierzmowania. :-]

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

Anonim

Post #10

2005-05-05 06:57 (3 lata temu)

Uczestnik nie jest zarejestrowany

Uczestnik nie jest zarejestrowany

kapitalne.... :-] :-] :-]

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

Strona 2 z 3 - [ przejdź do strony: 1 | 2 | 3 ] - Skocz do strony