Małżeńskie oszustwo
Polacy korzystający z ogłoszeń na londyńskiej ścianie płaczu padają ofiarami firmy NTC Ductin prowadzonej przez Polkę i jej męża Niemca. Pracują od świtu do nocy, by po kilku dniach zostać wyrzuconym – bez wynagrodzenia – na bruk.
Anna i Olivier Fahnrich są właścicielami fabryki produkującej rury w Swensa. Zatrudniają około 30 osób. Ponad połowę załogi stanowią Walijczycy, reszta to przyjęci na czarno Polacy.
Właściciele NTC Ductin obiecują wiele, ale – jak się nietrudno domyślić – są to obietnice bez pokrycia.
Pracownicy są traktowani, jakby byli prywatną własnością Anny. Kobieta zmusza ich do ciężkiej pracy – teoretycznie – za 3,5 euro za godzinę. Każde słowo sprzeciwu grozi wyrzuceniem. Nawet choroba traktowana jest jako bunt.
Nie ma też mowy o zalegalizowaniu zajęcia. Otrzymanie od pracodawcy listu potwierdzającego zatrudnienie dla Home Office stanowi rzadki wyjątek w chwilach, kiedy brakuje rąk do pracy. Zwykle jest jednak odwrotnie. Rzesze zainteresowanych powodują, że właś ciciele przyjmują osoby na kilka dni, nie płacąc im za to ani pensa. Oszukani Polacy na dodatek muszą sami opłacać wynajmowane dla nich przez firmę pokoje.
Przygodę z NTC Ductin przeżył Adam, który do Wielkiej Brytanii pojechał zupełnie w ciemno. Do walijskiego zakładu trafił z ogłoszenia zamieszczonego na londyńskiej ścianie płaczu. Przepracował tam w sumie trzy miesiące. Znalazł się on w tej komfortowej s ytuacji, że jako jeden z nielicznych otrzymywał co jakiś czas pieniądze. Wszystko dzięki kwalifikacjom, jakie posiadał. Mimo licznych próśb i nalegań, pracodawca odmawiał mu jednak legalnego zatrudnienia. Stało się to później źródłem konfliktu między nim i. – Nie mogłem sobie dużej pozwolić na pracę na czarno, bez ubezpieczenia i za stawkę niższą od minimalnej – mówi Adam. – Wraz z kilkoma oszukanymi Polakami postanowiłem podać firmę do sądu.
Właścicielka na list zapowiadający wezwanie do sądu zareagowała lekceważąco twierdząc, że nie jest to pierwszy, ani ostatni taki pozew. Ona, podobnie jak jej mąż, wydają się być bezkarni. Każda próba odzyskania zarobionych pieniędzy kończy się jak na raz ie pogróżkami ze strony przedsiębiorczego małżeństwa.
Maciej Sibilak












