i nie miałam czasu na zmianę pracy.Praca od godz.9.00 do 16.00 czasami dłużej, opłacana była tylko za czas,który spędzałyśmy na sprzątaniu domu,bez opłacania czasu przejazdu z jednej pracy do drugiej,czasami były to duże odległości.Szczęściem było zarobiś 30 funtów za cały dzień.Jako cleaner-supervisior i driver pracując cały dzień dostawałam 140 funtów i czasami chciało mi się śmiać a czasami płakać...Postanowiłam więc poszukać innej pracy i w momencie gdy poinformowałam o tym pracodawcę, WYGONIONO MNIE Z FIRMY I ZAKAZANO DOŃ WSTĘPU POD GROŻĄ SPROWADZENIA POLICJI...Udałam się więc na posterunek policji, informując o sytuacji, również o tym,że pracodawca nie chce wypłacić mi należnych pieniędzy za urlop. Otrzymałam tam adres do sądu pracy i finał jak sadzę będzie właśnie tam. Nie wiem tylko czy będzie mnie na to stać finansowo.Moje telefony do pracodawcy są odrzucane jak również sms- z prośbą o wypłacenie pieniędzy,Gdy zadzwoniła tam osoba postronna MÓJ SZEF OZNAJMIŁ >>>NIE DZWOŃ DO MNIE WIĘCEJ TO JEST ANGLIA I MOŻESZ SOBIE IŚC DO SĄDU<ŻYCZE POWODZENIA> Tak więc pojdę...
Pozaetatowy fotoreporter
Krzysztof (orłoś)














