Przeglądaj forum |
Działem "On i Ona" opiekują się: frelcia, marcheweczka |
|
Strona główna » On i Ona » Londyn niszczy zwiazki? |
| Autor | (Odpowiedzi: 37) |
|---|---|
| Anonim | Post #1 2005-08-11 12:05 (3 lata temu) |
|
Uczestnik nie jest zarejestrowany |
Wczoraj dowiedzialam sie, ze para moich znajomych (razem od 3,5 roku, w Londynie od kilku miesiecy) wlasnie sie rozstala. Nie byloby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, ze to nie pierwszy taki przypadek. Zastanawiam sie wiec: co takiego Londyn ma w sobie, ze niszczy zwiazki? A moze to nie kwestia miejsca, tylko nowych sytuacji i nowych obowiazkow?
Pozdrawiam, Gosia |
| Anonim | Post #2 2005-08-11 14:27 (3 lata temu) |
|
Uczestnik nie jest zarejestrowany |
tzn co? w Polsce juz sie nikt nie rozstaje? wszyscy ze soba do grobowej deski?
koniec swiataaaa... r. |
| cinos | Post #3 2005-08-11 14:47 (3 lata temu) |
Z nami od: 22-03-2005 |
Dokladnie rok temu przyjechalem tu z kims dla kogo,bez zastanowienia oddal bym zycie.Oboje uwazalismy ze "proba Londynu" to w naszym przypadku,cos co nie moze miec miejsca.
Oboje sie pomylilismy Masz racje Goska. Jest to przede wszystkim kwestia nowych sytulacji i miejsca. A Polak,jak mowi przyslowie, madry po szkodzie. CH..J by to wszystko. Qrwaaa!!! [ Wiadomość edytowana przez : cinos on 11-08-2005 14:49 ] |
| tomash | Post #4 2005-08-11 14:57 (3 lata temu) |
Z nami od: 30-06-2005 |
Cinos prawde moiw...dajcie mu wodki...
Wedlug mnei to jest tak ze neiktorzy sie zachlystaja... Tez mam znajomych ktorzy pojechali i hu.j, rozeszli sie. a w kraju nigdzie poejdynczo nei poszli... Smutne to jest bo pokazuej ze jedna strona tak naprawde miala druga gdzies i kiedy miala "okazje" powiedziala nara... tak jest najczesciej i przez to krzywdzi strone druga bo mogla powiedziec to wczesniej...no zdarza sie, mowi sie "lilasafi" i zyje sie dalej... powiem krotko "je.ac to wszytko w piz.u!". |
| Anonim | Post #5 2005-08-11 17:05 (3 lata temu) |
|
Uczestnik nie jest zarejestrowany |
A ja poznalam mojego obecnego meza wlasnie w londynie(jest Polakiem) i nam sie udalo.Znamy sie 6 lat ,od slubu uplynal nam juz roczek.Chyba troche przesadzacie.Zwykly zbieg okolicznosci,ze wszyscy rozstaliscie sie tu ,w Londynie.Kazdy musi trafic na swoja "polowke",tak ,jak ja.Pozdrawiam i zycze powodzenia.Ania
|
| Kristos | Post #6 2005-08-11 18:01 (3 lata temu) |
Z nami od: 11-08-2005 |
Zbyt długo żyliśmy w kraju, gd\zie socjalizm niszczył ludzkie dusze... A kapitalizm ma swoje uroki i czyni polaka podatnym na nowe prądy i możliwości, wiec czasami ludzie bardzi chetnie poświecaja bliską osobę, bo przecież tutaj można "wszystko" Ja jednak uwaząm ze skoro sie rozchodzą ludzie za granicą tzn że nie byli sobie przeznaczeni...
Nie załamuj sie człowieku, bo Cie wyprostują...
|
| cinos | Post #7 2005-08-11 19:54 (3 lata temu) |
Z nami od: 22-03-2005 |
Aniu zycze ci,abys przezyla ze swoim panem cale zycie w szczesciu itp.
Jak sama wspomnialas,poznalas go w Londynie,wiec jest to towar tutejszy,po przepotworzeniu-ze tak powiem. Kazdy sie zmienia w Londynie. Niektorzy tego nie widza,albo wola sobie sprobowac czegos nowego i Ch..j ich obchdzi co sobie druga polowa bedzie myslala i co bedzie czula. Wybacz uniesienie,ale jest to ostatnim polroczu moja pieta Achillesa. Szkoda ze owe przeznaczenie nie ma ludzkiej postaci.Najpierw wybil bym mu zeby,za spieprzenie moich zyciowych planow,a pozniej pod grozba zrzucenia z mostu,poprosilbym aby sie qrwa w koncu sprecyzowalo. |
| sasj | Post #8 2005-08-12 14:19 (3 lata temu) |
Z nami od: 18-02-2005 |
mojego meza poznalam w Polsce,on pierwszy wyjechal ,a ja doloczylam do niego po kilku miesiacach.od tego czasu minelo juz 8 lat,slub bralismy na wyspach.
Gdy dwoje ludzi naprawde chce byc razem to niema znaczena,londyn.....czy warszawa. praska aga.
|
| tomash | Post #9 2005-08-12 14:43 (3 lata temu) |
Z nami od: 30-06-2005 |
Taka prawada, okazuje sie ze niestety to niebylo "to" przynajmniej z drugiej strony, wtedy dac lepiej spokoj.
Wogole najgorsze jest to ze po stracie kogos patrzac na innych patrzymy przez pryzmat tamtej osoby, i porownujemy z tamta niezauwazajac czegos innego. Sam sie czesto na tym lapie, u mnei bylo troche inaczej, ale niebede zadreczal ludzi swoimi problemami. ...smiej sie, a caly swiat bedzie sie smial razem z toba... ...placz, a bedziesz plakac sam... Trzeba brzydko mowiac "spiąć poślady" i isc dalej... [ Wiadomość edytowana przez : tomash on 12-08-2005 20:12 ] |
| Anonim | Post #10 2005-08-13 22:32 (3 lata temu) |
|
Uczestnik nie jest zarejestrowany |
I tak wlasnie robie. Spinam - i ide dalej. Tak, moj zwiazek tez rozpadl sie przez Londyn. A konkretniej: przez to, ze mnie sie tu podoba, a jemu nie. Ze ja chce tu zostac, a on chce wracac do Polski. Na szczescie obylo sie bez awantur i klotni. Rozstalismy sie spokojnie - dla wlasnego dobra.
Szkoda, ze nie kazdy zwiazek rozpada sie wlasnie w taki sposob. |