Forum dyskusyjne

On i Ona » Zwiazki matki/ojca z dziecmi z nowym p...

Przeczytaj Regulamin forum | Zobacz też:

Galeria użytkowników Mapka użytkowników Pytania i odpowiedzi

Przeglądaj forum

Działem "On i Ona" opiekują się: marcinb, marcheweczka

Strona główna » On i Ona » Zwiazki matki/ojca z dziecmi z nowym partnerem/partnerka

Nowy tematNowy post

Autor (Odpowiedzi: 6)
marcinb

Post #1

2008-06-20 18:58:57 (7 miesięcy temu)

marcinb

Posty: 1447

Mężczyzna

Moderator

Z nami od: 20-05-2006

Skąd: Newark

w nawiazaniu do jednej z dyskusji i prywatnych mejli chcialbym pogadac na ten, ciezki poniekad temat.
troche z racji wlasnych doswiadczen, troche bo nie wiemy co zycie przyniesie a warto czasem byc przygotowanym na nieprzewidywalne.

ponizej artykul z gazety wyborczej opublikowany pare miesiecy temu, ktory okazal sie byc kiedys pomocny.

Ania ma dwóch tatów
Wojciech Staszewski

Z mamą Ani poznali się na wakacjach dwa lata temu. Ona po rozwodzie, z trzyletnią córką, on też rozwiedziony. Po roku zdecydowali, że one przeprowadzą się do niego, z Olsztyna do Wrocławia. Od razu skok na głęboką wodę.

Ania najpierw się na Grzegorza gniewała. Psycholog w przedszkolu tłumaczyła, że dziecko ma do tego prawo - zawalił jej się cały świat, straciła dom, koleżanki, dziadków i w dodatku nie rozumie dlaczego, więc obwinia o to Grzegorza.

- Chciałbyś, żeby mówiła do ciebie tato? - zapytała mama Ani.

- Może kiedyś - stwierdził Grzegorz. Tak mu się wtedy wydawało, to było po tygodniu wspólnego mieszkania. Ale szybko uczyli się, że jak rodzina, to rodzina. Grzegorz zabierał Anię na spacery, czytał jej bajki na dobranoc, odbierał z przedszkola. W przedszkolu zresztą potrzebne było do tego upoważnienie z numerem dowodu osobistego - formalność konieczna, ale niezbyt miła.

- W marzeniach nie wyobraziłabym sobie, że będziemy taką szczęśliwą rodziną - mówi mama Ani. - Wzrusza mnie, jak Grzegorz z Anią grają w balonika, rysują, piszą literki. Mnie brakuje do tego cierpliwości. Jak na nich patrzę, to wydaje mi się, że jesteśmy razem od zawsze. Nawet mam wrażenie, że to Grzegorz odbierał mnie ze szpitala po porodzie, chociaż wtedy się przecież nie znaliśmy.

Jak rodzina, to rodzina. A w rodzinie córka mówi do taty: tato.

- Grzesiek! - darła się Ania ze zjeżdżalni. - Patrz, jak zjeżdżam!

Mama mówiła: "idź do taty", to Ania szła. Ale sama ciągle: Grzesiek i Grzesiek.

Psycholog: Wujek nie decyduje

Elżbieta Siesicka, psycholog i pedagog, od lat pracuje w warszawskich szkołach. Pytam ją, kiedy się zostaje ojcem niebiologicznym.

- Kiedy zaczyna się snuć swoje plany dla dziecka, myśleć o jego przyszłości. Kiedy staje się dla niego kimś ważnym, a ono kimś ważnym dla nas. Kiedy zaczynamy dzielić się z nim sobą, czytać bajki, chodzić na wycieczki.

- A kiedy pozostaje się tylko "wujkiem"?

- Jeśli nie robi się niczego bez konsultacji z matką. Często matka nie pozwala na takie ingerowanie w wychowanie dziecka. Prawie każdy ojciec niebiologiczny przechodzi przez fazę bycia "wujkiem". Nie decyduje w sprawach dziecka, nie afiszuje się z uczuciami wobec niego.

- Można pokochać cudze dziecko jak swoje?

- Oczywiście, że tak! A następnie z upływem lat można zostać cudownym dziadkiem dla dzieci swojego niebiologicznego dziecka.

- Czy można mieć dwóch tatów?

- Tak. Każdy z nich może być ważny, ale mieć inną rolę w życiu dziecka. Jeden np. jest od święta, niezwykłych eskapad i wypraw, drugi "codzienny", od wieczornych rozmów, odrabiania lekcji, obaj mogą być od pomocy w sytuacjach awaryjnych. Każda osoba, z którą dziecko jest emocjonalnie związane, wnosi coś ważnego i niepowtarzalnego w jego życie. Nawet wtedy, gdy dwie osoby występują w podobnej roli, np. dwie babcie, dwóch dziadków. Albo dwóch tatów.

- Pięknie.

- To sytuacja modelowa, która zdarza się rzadko. Przeważnie w grę wchodzą emocje dorosłych, uczucie zazdrości. Ale znam taką rodzinę: dziewczynka lat 12 mieszka z matką, rodzice są siedem lat po rozwodzie, ona często wpadała po szkole do taty i jego partnerki. Ale półtora roku temu w życiu mamy pojawił się "wujek", rok temu został tatą, wyciąga dziewczynkę na spacery, odrabia z nią lekcje. Mówią sobie po imieniu, ale on wyraźnie przejął rolę ojca. Biologiczny ojciec przestał być tak potrzebny. To było dla niego trudne, zaczął rygorystycznie egzekwować ustalone spotkania, córka przychodziła do niego naburmuszona, kontakt się pogarszał. Na szczęście, gdy ochłonął, zaczął dostrzegać emocje dziecka, że przysparza jej zmartwień. Teraz obaj ojcowie potrafią nawet rozmawiać przez telefon, co mała ma odrobić z polskiego albo matematyki.

- Znów mi pani bajki opowiada.


- To się rzeczywiście zdarza rzadko. Najczęściej ojcowie po rozwodzie, jeśli spotykają się z dzieckiem, nie potrafią zorganizować tego wspólnego czasu. Brakuje im koncepcji na bycie z dzieckiem i często te spotkania wyglądają jak odwalanie pańszczyzny. Często wypożycza się wtedy po prostu kasetę, żeby sobie pooglądało.

Tak się przestaje być ojcem?

- Nie. Kontakt może się nawet urwać, ale potem powrócić, kiedy dziecko dorośnie, zostanie partnerem do rozmowy. Genetycznego ojcostwa nie można utracić. Ale ważniejsze są inne rzeczy: chęć bycia z dzieckiem w jego codziennych sprawach, odpowiedzialność wychowawcza, materialna. To są konieczne warunki do bycia ojcem.

Ania: Mam dwóch tatów

W wakacje, po wspólnych kilku miesiącach, Grzegorz dostał pierwszą pochwałę. - Mój tata nie umie tak szybko jeździć na rowerze - stwierdziła nagle Ania w czasie wycieczki rowerowej. Przestała się już obrażać, gdy mama i Grzegorz się przytulają.

Biologiczny ojciec Ani wziął ją na tydzień wakacji. Wypytywał, czy mama i Grzegorz na nią nie krzyczą. Ale nie nastawiał Ani przeciwko nim. Nie dzwoni, co kilka miesięcy przysyła paczkę i list. Podpisuje się teraz "Tata Marek".

Ania w przedszkolu pochwaliła się dzieciom: - Ja mam dwóch tatów. Tata Marek mieszka daleko, a tata Grzesiek ze mną.

Ale do Grzegorza ciągle mówi po imieniu.

- Zastanawiałem się, dlaczego ona nie powie wreszcie "tato" - opowiada Grzegorz. - Aż w końcu zauważyłem, że to ja sobie nie daję takiego prawa. Bo mama Ani czasem mówi do niej w trzeciej osobie: "chodź do mamy", "mama ci zrobi kanapkę". Ja zawsze: "chodź do mnie, zrobię ci kanapkę". Musiałem sam się przełamać.

Porozmawiali w końcu na huśtawce: - Ania, jak mówisz do mnie "Grzesiek", to się czuję, jakbym był twoim kolegą. A przecież się tobą zajmuję jak tata.

Po tygodniu Ania się przestawiła. Już całkiem ma dwóch tatów.

- Niezależnie od mojego stosunku emocjonalnego do byłego męża staramy się Ani pokazać, że go akceptujemy jako jej tatę - wyjaśnia mama Ani. - Cieszymy się z nią, i ja, i Grzegorz, kiedy dostaje od niego list albo kiedy zabiera Anię na pół dnia, jak odwiedzamy dziadków. Pewnie dlatego ona tego drugiego tatę traktuje jak bonus, rozumie, że przez niego nie traci pierwszego.

Ania ma w przedszkolu koleżankę, której rodzice się właśnie rozstają. Ale chociaż już była wyprowadzka do babci, chociaż rodzice mają już nowych partnerów, ciągle nie mówią małej, co się dzieje. Opowiadają bajki o remoncie mieszkania, licząc, że dziecko się nie zorientuje.

- To twój nowy tata? - Ania w pięć sekund oceniła sytuację, kiedy spotkali się razem na podwórku. - Ja też mam dwóch tatów.

Prawnik: Tata jest tylko jeden

Anna Zientara, prawnik, dyżuruje w centrum interwencyjnym Komitetu Obrony Praw Dziecka. Pytam ją, czy można mieć dwóch tatów.

- Prawo nie zna takiej sytuacji. Niezależnie od tego, czy nowy partner matki jest jej mężem, czy konkubentem.

- A kiedy drugi mąż albo konkubent mógłby uzyskać władzę rodzicielską?

- Jeśli przysposobi dziecko. Potrzebna jest do tego zgoda obojga rodziców. Chyba że ojca nie było, zmarł albo nie ma władzy rodzicielskiej. O jej pozbawieniu decyduje sąd. Ale tylko w sytuacjach, kiedy rodzic jej nadużywa, krzywdzi dziecko albo rażąco zaniedbuje swoje obowiązki. Czyli np. głodzi je, porzuca. Rzadko sąd odbiera władzę rodzicielską tylko dlatego, że ojciec nie płaci alimentów albo nie interesuje się dzieckiem. Ale drugi mąż matki (nie konkubent, ale mąż) może wnieść o pozbawienie ojca władzy rodzicielskiej, argumentując, że brak zgody na adopcję krzywdzi dziecko.

- Psychologowie mówią, że dziecko może mieć dwóch tatów. Czy prawo nie spóźnia się trochę wobec rzeczywistości?


- Nie. W przypadku ważnych spraw dotyczących dziecka potrzebna jest zgoda obojga rodziców. Np. przy uzyskaniu paszportu, zgodzie na zabieg chirurgiczny, ustaleniu miejsca zamieszkania dziecka, wyborze przedszkola, szkoły. Gdybyśmy wprowadzili jeszcze jedną osobę, która może decydować, tobyśmy skomplikowali życie wszystkim. A w skrajnej sytuacji, gdy matka rozwodzi się z drugim mężem, on mógłby żądać, żeby dziecko zostało z nim, a nie z biologicznym ojcem albo matką. Co sąd by w tej sprawie orzekł, to jedno, ale co ten człowiek by napsuł matce krwi, to drugie.

Grzegorz: Dwie córki

Grzegorz ma dwie córki, jedną z pierwszego małżeństwa. Weronice, starszej o dziesięć lat, trudno było zaakceptować nową sytuację. Mogła nawet pobawić się z nią, ale podzielić się "tatą"?

- Doszło do takiej paranoi - opowiada Grzegorz - że Ania mówiła już na mnie "tata", a Weronika "Grzesiek", bo chciała tę formę zasugerować Ani.

Po roku Weronika się przestawiła. W wakacje byli we trójkę nad morzem - Grzegorz z dwiema córkami. Starsza pamiętała, żeby młodszej zabierać ciepły sweterek albo po-

smarować ją kremem na twarzy. A Grzegorzowi było wtedy przyjemnie jak nie wiem co.

Raz Grzegorz wpadł z Anią do swojej pracy.

- Czyje to dziecko? - zapytała koleżanka.

- Trochę moje.

- Nie można mieć trochę dziecka.

- No to moje - Grzegorz dużo w tamtej chwili zrozumiał.

Grzegorz wie, że córka nie raz mu dosoli. - Nie jesteś moim tatą - wykrzyczała mu raz, kiedy nie chciał kupić batonika. Innym razem prowokowała: - Nie lubię cię!

Grzesiek na to: - A ja ciebie lubię.

Nie pamięta, czy powiedział wtedy "lubię", czy "kocham".

Czy kochania trzeba się nauczyć, czy samo przychodzi, i skąd się wie, że już przyszło?

- Grzegorz jest lepszym tatą dla Ani, niż był Marek. Jest bardziej kreatywny we wspólnych zabawach, nigdy Ani nie szantażuje, nie przekupuje ani nie obsypuje prezentami. Myśli, żeby kupić jej ciepłe buty na zimę albo nową książeczkę do czytania - ocenia mama Ani.

Grzegorz czasami sam zapomina już, że Ania nie jest jego biologiczną córką. Jednego tylko nigdy nie robi: nie myje jej pupy, chociaż starszą Weronikę mył całą. Postanowił tak sobie. Żeby nikt nigdy w dobrej czy złej wierze nie oskarżył go o pedofilię.
Audaces Fortuna Iuvat

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

Numer SkypeNumer gadu-gadu

konto usunięte

Post #2

2008-06-20 19:04:46 (7 miesięcy temu)

konto usunięte

Posty: 1916

Z nami od: 18-09-2007

Tak myślałam,ze takowy temat powstanie ;-)
Hmmm...po kolacji się wypowiem :-P;-):-D
Żegnam Was już czas... "Dojrzałość polega między innymi na tym, że przestajemy czekać na cudzą akceptację naszego postępowania i odczuwać lęk przed czyimiś sądami"...THE END

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

konto usunięte

Post #3

2008-06-20 19:07:15 (7 miesięcy temu)

konto usunięte

Posty: 1916

Z nami od: 18-09-2007

O! Pojawiło się rozwinięcie...;-)
Żegnam Was już czas... "Dojrzałość polega między innymi na tym, że przestajemy czekać na cudzą akceptację naszego postępowania i odczuwać lęk przed czyimiś sądami"...THE END

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

konto usunięte

Post #4

2008-06-20 19:21:15 (7 miesięcy temu)

konto usunięte

Posty: 1916

Z nami od: 18-09-2007

Przeczytałam...sama prawda.I juz chyba nic dodawać nie bede.
Chociaz pojawiaja się i gorsze scenariusze...niestety:-(
Żegnam Was już czas... "Dojrzałość polega między innymi na tym, że przestajemy czekać na cudzą akceptację naszego postępowania i odczuwać lęk przed czyimiś sądami"...THE END

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

skibiki

Post #5

2008-06-20 20:55:44 (7 miesięcy temu)

skibiki

Posty: 221

Kobieta

Z nami od: 27-12-2006

Skąd: kettering

Chciałabym żeby i moje-nasze dalsze życie tak wyglądało......
Dziwne że ten temat pojawił się własnie teraz bo ta myśl o "takiej"-lub nie,przyszłości męczała mnie cały tydzień......:-[
Jak będe wiedziała już w praktyce jak to wygląda to się wypowiem.

[ Ostatnio edytowany przez: skibiki 20-06-2008 20:56 ]

A jednaj jest ktos........ I sprawil ze zycie stalo sie piekniejsze

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

marcinb

Post #6

2008-06-24 13:24:42 (7 miesięcy temu)

marcinb

Posty: 1447

Mężczyzna

Moderator

Z nami od: 20-05-2006

Skąd: Newark

musze przywrocic ten temat do zycia bo mnie on meczy za bardzo.

jako ze odpowiadajacymi sa panie to prosze o komentarz do sytuacji odwrotnej:

On ma dziecko/ci, On widuje sie z byla zona, Ty musisz podjac decyzje co zrobic.

Meskie uwagi tez mile widziane, zwlaszcza od panow, ktorzy sa, byli lub moga byc w podobnej sytuacji.
Uwagi, i te zle. i te dobre.

poz,
Audaces Fortuna Iuvat

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

Numer SkypeNumer gadu-gadu

jola313

Post #7

2008-06-24 18:12:44 (7 miesięcy temu)

jola313

Posty: 15

Kobieta

Z nami od: 26-05-2008

Skąd: Preston

Skomentuje jeszcze wczesniejsza opcje, choc druga opcja jest mi tez znana.Po naszym rozstaniu i zamieszkaniu wspolnie z synem i obecnym mezem mialam wiele watpliwosci,jak go przyjmie, czy nie bedzie spiec i tego typu rzeczy.Choc minelo juz pare lat nie mowi do obecnego meza "tato",od samego poczatku mowi po imieniu,szanujemy to choc podejrzewam ze maz bardzo chcialby uslyszec to magiczne slowo.Ale nic na sile, szczegolnie ze ich relacje nie odbiegaja w niczym od relacji ojca z synem.Wspolne wyglupy,ogladanie razem filmow, dokuczanie mamie, wspolne odrabianie lekcji, wywiadowki itp.Jest fajnie, choc czasami sa spiecia i wtedy modle sie zeby nie padly slowa "nie jestes moim tata...."bo to by bylo okrutne.Ale kiedys to pewnie nastapi szczegolnie ze zbliza sie okres dorastania i trzeba byc na to przygotowanym. Dla wiekszosci dzieci wydaje mi sie ten biologiczny tata zawsze bedzie najukochanszy,najlepszy choc wszyscy wiemy ze bywa roznie.Ale nie wyprowadzajmy ich z bledu,nie macmy im w glowach,podrosna,zrozumieja.Najwazniejszy jest ich usmiech :)

Do góry stronyOffline

Cytuj wypowiedź Odpowiedz

E-mail