Jestem Ojcem który przeszedł całą(!) ciążę żony w Anglii łącznie z porodem (w Lancaster Royal Infirmary), byłem na wszystkich badaniach i muszę powiedzieć, że mieliśmy również nieco niepokoju jeśli chodzi o zakres badań: że za mało, za rzadko itd...
co się okazało: mają tu system opieki który koncentruje się na reagowaniu na problemy a nie ich stwarzaniu. Np. wspomniane badanie WEWNETRZNE: ludzie - to się robi w 3 świecie - kto by ingerował w tak dobrze zabezpieczony świat maleństwa w brzuszku - to jest NIEDOPUSZCZALNE!!!
Jeśli chodzi o USG to rzeczywiście tylko 2 były - pozostał niedosyt.
Co do opieki szpitalnej i porodu: my mieliśmy poród w wodzie i ogromnie miło to oboje wspominamy. mielismy wszelka pomoc i do wyboru znieczuleń i innych takich. Było super.
Po kilku godzinkach mieliśmy (tzn. ja miałem) maleństwo na rękach i to było wspaniałe. Zajęto się żoną, lekarz obejrzał, pozszywał co trzeba i po ok. godzinie po porodzie moja dzielna żonka poszła pod prysznic i na salę przespać się (sala była 4-osobowa).
Cały czas miła opieka, uśmiechy personelu, pytania o samopoczucie i takie tam. No i rozbroiło nas to, że po porodzie, pielęgniarki przyszły z gratulacjami, herbatką i tostami (dostaliśmy od nich kartę pamiątkową).
Niestety musiałem zostawić żonę na noc, ale przecież każdy musi odpocząć.
Pielęgniarki w nocy pomagały zająć się małą no i tu panuje zasada, że gdzie Mama, tam i dziecko - bardzo mi się to podobało!!!
Rano lekarz obejrzał dziecko, fizjoterapeuta uzgodnił z żoną program ćwiczeń żeby mogła szybko odbudować się po ciąży, no i pielęgniarka przyszła z kartą menu do wyboru posiłków na śniadanie, obiad i kolację (tak na oko po 3-4 opcje na każdy z nich) - nawet smaczne - spróbowałem sobie nieco jako że porcje takie, że żonka nie dała rady ;).
Po 24 godzinkach od porodu byliśmy już w domu a i to nikt nas nie 'namawiał' ani nie zachęcał. Jedynie powiedziano, że pozostawiają to naszej decyzji i jedynie porozumieli się z konsultantem czy mogą wypuścić. Wyszli z założenia, że żona najlepiej wypocznie w domowej atmosferze (mimo ze szpital fajny to i tak w domku najlepiej) i skoro nie ma przeciwwskazań to czemu nie (jak się okazało wszystko świetnie się zagoiło i obie czuły się super).
Przez około 10 dni po porodzie przychodziła do nas midwife do nauczenia nas opieki i sprawdzała wagę dziecka, stan żony itd. Bardzo pozytywnie!!!
konkludując ten nieco przydługi opis:
Może trafiliśmy na fajny szpital i załogę a może po prostu to jest standard, ale mamy same pozytywne wrażenia!!! Nie bójcie się porodu tutaj. Jest profesjonalnie i ciepło - wielu lekarzy położników w Polsce wzoruje się na standardach wypracowanych przez MIDWIFE w Anglii - to jest metodyka na której wiele krajów się wzoruje... Dość powiedzieć, że lekarz ginekolog żony, którego odwiedziliśmy podczas ciązy będąc w Polsce stwierdził, że to NAJLEPSZY system opieki i jest spokojny o ciążę i poród (oczywiście zrobił również badania ale tylko potwierdził to co już wiedzieliśmy).
Życzę Wam zdrówka i porodu jaki my mieliśmy!!! Powodzenia.














