Richmond... z tego co napisalas wynika, ze gdzies tam kiedys chcialas popracowac nad zdrowiem, kondycja i sylwetka ale najwiekszym problemem jest brak motywacji...coz...witam w klubie..
ja tez zebralam w domu calkiem spory zestaw do cwiczen ale jakos nie chcialo mi sie zrobic z niego uzytku...az w koncu kiedy trzeba bylo dobiec do odjezdzajacego autobusu zlapala mnie "zadyszka" postanowilam cos z tym zrobic...najciezej bylo sie zebrac rano na jogging

...zawsze znajdywalam jakas wymowke, a to deszcz, a to ze mam wolne i wole polezec dluzej...wiec, zeby pokonac swojego lenia juz wieczorem przygotowywalam sobie buty, stroj, wode i zegarek w baaardzo widocznym miejscu, rano nie bylo innego wyjscia jak isc i pobiegac...
teraz biegam za kazdym razem kiedy mam wolne, czyli 3-4 razy w tygodniu...ok, 30-45 minut, srednim tempem, choc robie interwaly,
nie robie tego, zeby pozbyc sie kilogramow ale zeby poczuc sie lepiej i nabrac energii...nie zaleznie od pogody biegam, bo wole to niz bieznie w dusznej silowni...
Richmond...zastanow sie co chcialabys osiagnac wprowadzajac w zycie troche ruchu i czy warto marnowac ten sprzet stojacy odlogiem w domu...
pozdrowka
bye bye beautiful :-)