Przeczytaj Regulamin forum | Zobacz też:
Przeglądaj forum |
Działem "Praca, Formalności, itp" opiekują się: AGALON, stokesay |
|
Strona główna » Praca, Formalności, itp » Mobbing,proszę o pomoc |
| Autor | (Odpowiedzi: 7) |
|---|---|
| Stonecold | Post #1 2008-06-17 09:35:08 (4 miesiące temu) |
Z nami od: 10-06-2008 |
Mam pytanie...Jestem w trakcie kursu managerskiego,sytuacja w pracy stała się na tyle zła,że chciałabym odejść po jego zakończeniu( dyskryminacja,kumoterstwo itp.).Dowiedziałam się od innych pracowników,że pracodawca może mnie obciążyć opłatą za kurs jeśli po jego zakończeniu nie przepracuję u niego minimum pół roku.Czy jest to prawdą?Czy jeśli w kontrakcie menegerskim nie ma o tym wzmianki to czy nadal może to zrobić? A czy można się gdzieś poskarżyć na praodawcę?Czy ma to w ogóle jakiś sens?
Proszę o odpowiedź Zdesperowana Gabryśka |
| Cosmique | Post #2 2008-06-17 11:43:50 (4 miesiące temu) |
Z nami od: 03-06-2007 Skąd: Londyn |
przepisy o kursach powinnas miec gdzies w kontracie. Ja pamietam tez pracowalem w firmie gdzie po ukonczeniu wszelakich kursow jakie ta firma moglaby mi dac musialem przepracowac 6 miesiecy zeby nie byc obciazonym za te kursy. ma to sens jakby nie bylo, inaczej pomysla ze bylas w tej firmie tylko dla kursu za free.
jesli w pracy tak zle na pewno warto zwrocic sie do jakiegos employment solicitor po porade, nie wiem czy to bedzie kosztowac ale zapytac nie zaszkodzi. powodzenia w w w . m y s p a c e . c o m / c o s m i q u e d j
|
| Stonecold | Post #3 2008-06-17 17:44:02 (4 miesiące temu) |
Z nami od: 10-06-2008 |
Dziękuję za odpowiedź ;) W kontrakcie nie ma ani słowa o zwrocie opłaty za kurs w przypadku wcześniejszej rezygnacji.Ale jeszcze popytam.
Dziś się dowiedziałam,że główna lizuska szefowej odpowiedzialna za grafiki zmieniła mi godziny pracy w piątek z 11-7 na 16- zamknięcie,dobrze wie,że w sobotę rano mam zajęcia w colleague"u.gdy powiedziałam,że nie mogę w takich godzinach pracować usłyszałam poskarż się szefowej.Szefowa nie chciała mnie słuchać "jesteś dyspozycyjna- masz przyjść!" - i tyle :( oczywiście wynikła awantura,powiedziałam,że nie przyjdę na tą zmianę do pracy bo wiedzą jaką mam sytuację więc szefowa zdjęła mnie z grafiku na cały tydzień :( wyszłam z pracy ze łzami w oczach :( teraz z kolei dzwonią do mnie inni menegerowie i mówią,że skreśliła mnie tylko z wybranych dni bo potrzebuje na te zmiany wcisnąć nowych żeby ich wyszkolić...ja mam to gdzieś ;) mam teraz tydziań wakacji ;) Rozmawiałam z wieloma osobami,jedni radzą mi - kładź uszy po sobie i dokończ kurs,myśl przyszłościowo.Drudzy - olewaj szefową,inni znajdź inną pracę- to by było dla mnie bardzo skomplikowane,ponieważ nie mam prawka,przeprowadziłam się na zadupie aby być bliżej miejsca pracy,no i zainwestowałam dwa lata życia żeby zostać managerem w taj restauracji.Nie jest łatwo tak zmienić pracę choć wiem,że ze znalezieniem nowej,niestety gorzej płatnej,nie będzie problemu. Niestety nie mogę stać się jej własnością,nie mieć życia prywatnego rzucić mój prywatny kurs w colleagu,drugą pracę i być na posyłki tej wiedźmy :( wiem,że nie tylko nas próbuje wykorzystać jak chce,jedna Angielka od zimy walczy o mniejszą ilość dni pracujących,ma dwoje dzieci,właśnie rozstała się z mężem i nie ma z kim ich zostawiać ale tego nasza kochana szefowa nie chce przyjąć do wiadomości |
| Catch | Post #4 2008-06-17 17:49:44 (4 miesiące temu) |
Z nami od: 29-06-2007 Skąd: Gravesend |
cóż taki typ człowieka że nigdy nie będzie pomocna drugiemu..
ja osobiście do miotły bym takich nie zatrudniał bo mają talent do psucia krwi ale.... niestety - miałem podobną sytuację i mogę powiedzieć jedno jak do końca kursu nie daleko - kończ kurs i choćbyś miała zwracać - wiej jak dopiero zaczęłaś - wiej i szukaj innej pracy - choćby to miało cię kosztować przeprowadzkę za pieniądze zniszczonych nerwów nie odkupisz a włosy siwną na stałe - szkoda zdrowia, jak kobita musi leczyć jakieś kompleksy - niech sobie szuka kogoś innego a Ty spokojnie szukaj nowej pracy... |
| Stonecold | Post #5 2008-06-17 22:09:29 (4 miesiące temu) |
Z nami od: 10-06-2008 |
Kurs kończę początkiem sierpnia z jednej strony to nie długo ale w obecnej sytuacji wydaje się wiecznością :( chyba faktycznie się wyniosę jak mi radzisz catch.
Kolega z pracy chwilę temu zadzwonił do mnie i opowiedział o kolejnym świństwie.On też jest na kursie,przyjmował zamówienie i się pomylił, więc poprosił o kartę shift managerkę w celu anulowania części zamówienia.Akurat była to wielce przyjazna nam osoba,która bez ostrzeżenia zmienia nasze godziny pracy.Ta bezczelnie wyminęła go i wręczyła kartę swojemu byłemu fuckboyowi(koleś kończy kurs razem z nami,ma 17 lat i jest do tyłu o dwa egzaminy,pracuje w tej restauracji pół roku ale szefowa twierdzi,że jest bardziej doświadczony od nas...)żeby ten skontrolował "polaka" na kasie :( posuwają się za daleko,ja ma dość.Piotrek jeszcze to jakoś znosi i stara się olewać a mnie już ręce dygoczą,gdy widze szefową lub tą drugą :( mojemu chłopakowi już o niczym nie mówię bo gdy raz to zrobiłam to tak się wściekł,że chciał iść kupować baseball"a a potem przejść się do szefowej a wiadomo jakby to się skończyło :( |
| xFish | Post #6 2008-06-18 08:26:17 (4 miesiące temu) |
Z nami od: 28-12-2006 |
Ja w takich sytuacjach zaopatrzyl bym sie w cokolwiek nagrywajacego. Rasistowskie teksty przelozonych moga byc przydatne na odchodne (kasa sie zawsze przyda). Sieci restauracji wola prac swoje brudy po cichu i czasami bardziej oplaca im sie rekompensata niz naglosniona sprawa w sadzie. Tego typu mobbing z obecnymi zdobyczami techniki jest duzo latwiejszy do udowodnienia niz sie wydaje.
Pozdrawiam. |
| Cosmique | Post #7 2008-06-18 11:12:42 (4 miesiące temu) |
Z nami od: 03-06-2007 Skąd: Londyn |
bardzo dobra rada. wystarczy dobry telefon komorkowy, wiekszosc ma teraz opcje nagrywania. upewnic sie ze ma duzo wolnej pamieci, ustawic glosnosc, wlaczyc nagrywanie, schowac do kieszeni i wejsc do biura szefa i zaczac pytac o swoje prawa. bankowo wyleci mu z ust cos co mozna uzyc przeciw niemu.
w w w . m y s p a c e . c o m / c o s m i q u e d j
|
| Stonecold | Post #8 2008-06-24 10:53:54 (4 miesiące temu) |
Z nami od: 10-06-2008 |
Witam ;) moja szefowa chyba zna polski i regularnie czytuje posty na mojej wyspie...takie odniosłam wrażenie po tym gdy w sobotę wezwała mnie do biura.Tak jakby wiedziała,że ją nagrywam( a nikt o tym nie wiedział oprócz mnie), była słodziutka jak miodzio,przeprosiła a nawet pochwaliła...Oczywiście wszystkie moje zarzuty zaczęła bagatelizować.Stwierdziła,że tylko ja i Piotrek chodzimy do niej na skargę,a takie incydenty jak ten z kartą musimy się nauczyć ignorować (bo ona nie może się przejmować szczegółami)- albo załatwiać sami.Nie dostałam nawet ostrzeżenia za "talking to her like to piece of shit".Oczywiście godzinę poźniej ten sam czarny koleś,o którym wspominałam wcześniej w związku z incydentem z kartą,został kierownikiem zmiany bo ktoś się rozchorował a my, z powodu braku personelu, musieliśmy robić to co on nam kazał...Oczywiście bezczelnie leniliśmy się z Piotrkiem i typ sam musiał dupę ruszyć ;)
Zdecydowaliśmy sie dokończyć kurs,bo szkoda rzucić gdy oni płacą za wszystko.Jeśli się okaże,że musimy przepracować dla tej kompanii jeszcze pół roku chcemy poprosić o transfer do innej restauracji z sieci,która niestety jest dopiero w Birmingham.Wiemy,że prośba o przeniesienie łączy się z popadnięciem w totalną niełaskę tej baby ale już i tak jest źle więc dużo gorzej być nie może ;) Dziękuję wszystkim za posty ;) pozdrawiam ;) |