Jakiś czas temu moja córka opowiedziała mi że ta pani ją szarpała i krzyczała strasznie -nie tylko na nią .Kazałam jej trzymać się z daleka od niej i pomyślałam że może jej sie przytrafiło raz.Ale ta baba jest straszna(stare babsko,nie majace juz chyba cierpliwości) zdażyło jej sie to ponownie i to nie raz byliśmy u drektora u wychowawcy,rozmawialiśmy z innymi nauczycielami i...nic.
Ostatnio byliśmy u drektora w pn(bo w piątek szarpała mi dziecko)obiecal że załatwi sprawę.Dziś jest pt i znów to samo,czyli on z nią nawet pewnie nie rozmawiał bo gdyby tak było to bałaby sie dotknąć córkę.Nawrzeszczałam na nią w klasie przy nauczycielce i rodzicach innych,poszłam do drektora a on przyjął skargę z wyszczerzonymi zębolami i ok załatwie to i chciał sobie iść cwaniak.Zawołalam go nagadałam i pytam się czy może problemem jest to że jesteśmy polakami(wyciągnęłam działo
Najlepsze jest to że my nie bijemy córki nie szarpiemy nic z tych rzeczy,czasami opierdziel za coś dostanie tak normalnie więc dla niej to szok jak jakaś obca stara wstrętna baba ja szarpie i wrzeszczy tak na prawde bez większego powodu.(nawet jak byłby powód to nie powinna)
Doradzcie co zrobić.Nie wiem może istnieje jakaś instytucja ,może ktoś z Was słyszał o takowej,albo może do citizen advice popędzić?












