Witam. Pisze majac nadzieje,ze ktos kto byl w podobnej sytuacji bedzie mogl udzielic mi jakiejs porady/wskazowki.A wiec: w kwietniu tego roku wynajelismy mieszkanie przez agencje.Flacik wydawal sie dosc sluszny, bo 2 bedroom, dosc przestronne i ogolnie niczego sobie, bo nawet cenowo korzystny(725 m-c).Okazalo sie,ze sciany wymagaja odmalowania(byly po prostu brudne,porysowane-chyba kredkami),wiec nasztermin wprowadzki mial sie przesunac o jakies 3 tyg.Problem w tym,ze zlozylismy juz notis na poprzedniej chacie i nie mielibysmy sie gdzie zatrzymac na czas malowania,wiec wyszlismy z propozycja,ze my na wlasna reke odmalujemy to mieszkanie(bysmy wczesniej mogli sie wprowadzic),na co agencja przychylnie zaakceptowala te o to mysl,twierdzac,ze oddadza nam pieniazki za farby

Wymalowalismy mieszkanie(oprocz kuchni,ktora juz byla pomalowana na kolor ciemno niebieski- jak dla mnie cool

)No coz, ZYCIE
![:-] :-]](modules/Forum/images/smilies/yellow/icon_cheesygrin.gif)
, przypadki chodza po ludziach - moj partner stracil robote, a ja sama nie jestem w stanie utrzymac mieszkania(rent+council+rachunki

)Osobiscie w agencji zlozylismy notis(w miesiacu maj),wyjasnilismy zaistniala syt.Na trzeci dzien od naszej wizyty w agencji przyszlo pismo potwierdzajace,ze mozemy sie wyprowadzic a klucze mamy zlozyc najpozniej 3.08.09.Dni mijaly...Na koniec czerwca(czyli miesiac przed nasza wyprowadzka..) wpada do nas agent i przynosi pismo dotyczace notisu - NOWE PISMO na NOWYCH ZASADACH

twierdzac,ze pismo ktore poprzednio nam dostarczyli to byl drobny BLAD SYSTEMU

i jest niewazne.Natomiast wg nowego pisma wyprowadzic sie mozemy dopiero po wygasnieciu umowy tj. po 12-tu m-cach(czyli w kwietniu 2010 roku).Powiedzial,ze podpisalismy umowe na 12 miesiecy i nie ma tam ani jednej wzmianki o warunkach wypowiedzenia,czyli nie mozemy sie wczesniej wyprowadzic

Az mna zatrzeslo,kiedy to uslyszalam

Podpisali(agencja i landlord) nam notis- wyrazili zgode na opuszczenie lokum,a miesiac przed wyprowadzka(gdzie juz daleko zaangazowani bylismy w poszukiwanie nowego/tanszego mieszkanka(czesc rzeczy wywieziona) i pracy dla mojego partnera w zupelnie innej czesci Londynu)oswiadczaja nam,ze nici z wyprowadzki,ze musimy zostac do konca umowy.(oczywiscie,gdy zastosujemy sie do pierwszego pisma umozliwiajacego nam wyprowadzke 3.08.09,podpisanego przez agencje a pozniej nazwanego -BLEDEM SYSTEMU

--tym samym zlamiemy umowe,nie odzyskamy depozytu (839 funtow) no i sprawa skonczy sie na drodze prawnej

/ nie wspominajac,ze nasz historia kredytowa baedzie gleboko w ...niepowazaniu )Szok!!Jestem w kropce i nie wiem,co teraz zrobic...

To prawda,umowa zawarta jest na 12 m-cy, ale musi byc chyba cos co umozliwia nam wczesniejsze wypowiedzenie, poza tym co z tym papierem ????czy oni moga tak sobie z ludzmi pogrywac??Dlaczego, ja mam placic za ich blad systemu??czy takie wyjasnienie jest w ogole dopuszczalne?Poza tym czy nie jest tak, ze po 6 m-cach od wynajmu, prawnie przysluguje nam mozliwosc wyprowadzki(zgodnie z zasadami ogolnymi),pomimo tego, ze umowa o tym nie mowi?Nie wiem,co powinnam zrobic...Jak prawnie regulowane sa takie sytuacje ??Czy mam w ogole szanse walczyc ? no i jak?
P.S.ad. malowania -przyszla property manager by sprawdzic jakosc malowania i w ogole jak to sie prezentuje- byla zachwycona(powaznie),wziela rachunki za farby i skontatkowala sie z landlordem,ktory nie widzac, jak to wyglada stwierdzil, ze nie za bardzo zadowolony jest,bo kolory sa nie neutralne(sypialnie wymalowane na wrzosowy,living room na sloneczny zolty),gdzie jak wspominalam wczesniej - kuchnia zostala wymalowana na CIEMNY NIEBIESKI -ktory wg lanlorda byl ok.

W tej sytuacji tez nie wiem czy w ogole jakiekolwiek mamy szanse by potraktowali nas powaznie a co za tym idzie, czy odzyskamy pieniazki...

B A L A G A N!!!!! Alternatywnie wg property manager mozemy zakupic neutralne kolory i wymalowac mieszkanie jeszcze raz

ale pieniazki i tak dostaniemy tylko za farby z drugiego malowania...- choc i to dla mnie watpliwa sprawa