MojaWyspa.co.uk - Polski Portal Informacyjny w Wielkiej Brytanii. Polish Community in the UK
Polska strona Wielkiej Brytanii

03/01/2019 07:59:00

Bezdomny Polak płaci za oszukańczy maraton

Stanisław Skupień niesłusznie dostał medal za udział w słynnym londyńskim maratonie. Srogo za to zapłacił.


Wypadek i równia pochyła

Życiowe problemy Polaka zaczęły się po wypadku samochodowym, w którym doznał urazu kręgów szyjnych. W Wielkiej Brytanii jest od 12 lat. Był żonaty, chodził do pracy, potem urodził się mu synek i przykładnie wracał do dziecka i żony.

Wszystko posypało się po wypadku. Stracił pracę, potem rodzinę, był kolejny związek, na końcu nie miał dachu nad głową. Zaczęła się równia pochyła, jako bezdomny pomieszkiwał na Heathrow. Nie awanturował się i dzięki niepisanej umowie miał tam kąt, w którym mógł się przespać.

To nie wszystko, bo w jego życiorysie pojawiły się kradzieże i inne przestępstwa. O tym, że nie był aniołem opowiadało wielu. Mówili, że po wyniesieniu się od żony nachodził ją potem wiele razy. Dobijał się do domu, chciał się widzieć z synem.

Jak twierdzi osoba, która znała Skupienia przychodził do niej każdej nocy, kobieta składała na niego doniesienia na policję. - Najlepiej dla niego byłoby gdyby wrócił do Polski - mówił znajomy Polaka.

Numer, jaki wyciął z maratonem szybko został zdemaskowany. Mówiono o złodzieju numerka. Impreza była medialna i porównując zdjęcia ze startu i mety ktoś dostrzegł różnicę, były to dwie różne osoby. Podniesiono alarm, Brytyjczyk przegrał marzenia, a Polak mówił, że na medal ... zasłużył.

Autentycznie wzruszony

Skupień nie widział nic złego w tym, że oszukiwał. Kiedy dostał pamiątkowy medal najpierw przytulił go do piersi, potem ucałował i w jego oczach pojawiły się łzy. Był to najważniejszy dzień w moim życiu – mówił doświadczony przez los Polak, który pochodzi z okolic Katowic.

Szybko ckliwa przygoda przerodziła się we wstyd i dramat. Numer startowy należał do 28-letniego Jake’ a Haliday’a, poborcy podatkowego z Edynburga, który go zgubił podczas zmiany koszulki. To sprawiło, że tuż przed metą został z biegu wyproszony.

Anglik był załamany, maraton był dla niego wszystkim. Dla biegu poświęcił wiele, zmienił swoje nawyki, miał odpowiednią dietę, ostro trenował, by nie tylko dobiec do mety, ale zająć lepsze miejsce. Miał jednak pecha, bo zgubił swój numerek. - Nie przebiegłem tych 42 kilometrów i 195 metrów, to było straszne - mówił zdruzgotany.

Halliday swoim startem wspierał fundację zajmującą się chorymi na nowotwór krwi. Bez numerka nie mógł oficjalnie ukończyć biegu. Jego udział i nie poszedł jednak na marne, jak potem podano zgromadził około 50 tysięcy funtów.
 
Linki sponsorowane
Zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz.

Komentarze (wszystkich 1)

Wielim

220 komentarzy

3 styczeń '19

Wielim napisał:

Nagonka na Polaków trwa. Polak znalazł numer a nie kogoś napadł i ukradł . Przebieg 22 kilometry biegu , pewnie byly to jego najpiękniejsze chwile w życiu . Tymczasem trafił do więzienia . Fakt na krótko ale zawsze. Tymczasem można przeczytać w innym artykule że bemeficiarze okradający podatników wydający te pieniądze na przyjemności a nie na życie dostają 200 funtów kary . Równość jak nic

profil | IP logowane

Reklama

dodaj reklamę »Boksy reklamowe

Najczęściej czytane artykuły

        Ogłoszenia

        Reklama


         
        • Copyright © MojaWyspa.co.uk,
        • Tel: 020 3026 6918 Wlk. Brytania,
        • Tel: 0 32 73 90 600 Polska