MojaWyspa.co.uk - Polski Portal Informacyjny w Wielkiej Brytanii. Polish Community in the UK
Polska strona Wielkiej Brytanii

Wiadomości

04/04/2018 13:34:00

Kapłaństwo nie jest dla mięczaków

Kapłaństwo nie jest dla mięczakówJest proboszczem polskiej parafii w Londynie. Opowiada o swoim powołaniu i działalności duszpasterskiej wśród londyńskiej Polonii, a także o zainteresowaniach, piłce nożnej i podróżach. Z księdzem Bartoszem Rajewskim rozmawia Dariusz A. Zeller.
Ks. Bartosz Rajewski – proboszcz polskiej parafii pw. św. Wojciecha Biskupa i Męczennika przy Little Brompton Oratory na South Kensington w Londynie.

Kiedy ksiądz przyjechał do Londynu i jak to się stało, że trafił akurat tu, do Londynu?

Osobiście widzę w tym „palec Boży”, ponieważ wierzę, że nic bez woli Pana Boga się nie dzieje. Ksiądz Prymas, wówczas abp Józef Kowalczyk, po roku pracy w moim ukochanym miejscu na ziemi – Miłosławiu, widział mnie w nieco innej roli i w innym miejscu. Dlatego w sierpniu 2012 roku przyjechałem do Londynu. Zawsze traktowałem decyzje Kościoła jako wyraz woli Bożej. Staram się postępować zgodnie z moim życiowym mottem: „Ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły, biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą” (Iz 40, 31). Ufam Bogu i z tego powodu, gdy Prymas zaproponował mi wyjazd do Londynu, natychmiast tę propozycję przyjąłem. Przez dwa lata byłem wikariuszem w parafii MB Częstochowskiej i św. Kazimierza na Islington w Londynie. Od prawie czterech lat jestem proboszczem parafii św. Wojciecha na South Kensington w Londynie (byłe Duszpasterstwo Akademickie). Dlaczego akurat mnie tutaj przysłano? Chyba dlatego, że nie było to dla mnie jakieś wielkie wyzwanie, ponieważ jeszcze w czasie seminaryjnym byłem przez pół roku na Florydzie i przyglądałem się, jak tam wygląda kapłańska posługa wśród Polonii. Byłem też przez miesiąc w Polskiej Misji Katolickiej w Nottingham, w Anglii, gdzie również pracowałem sprzątając w Ikei.

Kiedy zdecydował się ksiądz na służbę kapłańską?

Jako młody chłopiec chciałem być księdzem, zapewne jak wielu chłopców. Chciałem też być strażakiem, policjantem itd. Dorastałem i ta myśl o kapłaństwie była wciąż obecna w moim umyśle. Raz dawała znać o sobie mocniej, innym razem ginęła gdzieś w gąszczu innych myśli i wizji, które kłębiły się w głowie dorastającego, albo powiedzmy lepiej – dojrzewającego chłopaka. Również do seminarium wstępowałem nie po to, żeby zostać księdzem, ale by rozeznać swoje powołanie – czy ta myśl o kapłaństwie pochodzi rzeczywiście od Boga, czy może jest jedynie moim wymysłem, moją ideą, pomysłem na życie. Najpierw, gdy myślałem o kapłaństwie, pragnąłem zostać księdzem, motywowałem to utartą formułką: „służyć Bogu i ludziom”. To na szczęście się zmieniło. Zostałem księdzem, ponieważ tak odczytałem moje powołanie. Trudno to wyjaśnić, jak trudno wyjaśnić, dlaczego człowiek zakochuje się akurat w tej, a nie w innej osobie. To jest jakaś magia. Widzisz i czujesz coś, czego inni nie dostrzegają i nie odczuwają. W samym powołaniu do kapłaństwa nie ma nic niezwykłego. Nie jestem jakimś nawiedzonym człowiekiem. Niezwykłe i zadziwiające jest tylko to, że Bóg powołał akurat mnie – człowieka, który nigdy nie należał do najlepszych, najzdolniejszych, najmądrzejszych i najświętszych. To się dokonywało bardzo spokojnie. Człowiek patrzy na swoje życie retrospektywnie i dostrzega jak wiele w tym życiu było Bożych interwencji, jak Bóg się w różnych sytuacjach objawiał. Poza tym decyzja o kapłaństwie dojrzewała we mnie przez wszystkie lata w seminarium. Na modlitwie zawsze pytałem Boga, czy to rzeczywiście jest moja droga, a On poprzez swoje Słowo i konkretne wydarzenia w moim życiu udzielał mi odpowiedzi – dodajmy – pozytywnej odpowiedzi.

Jak wyglądała księdza młodość przed seminarium?

Normalnie. Jak każdy chłopak biegałem po parku, bawiłem się w wojnę, chciałem być policjantem, jeździłem na rowerze od rana do wieczora, interesowałem się samochodami, na blachę miałem wykute wszystkie dane katalogowe producentów samochodów, ganiałem za dziewczynami, śmiałem się i płakałem, chodziłem na dyskoteki, świetnie się bawiłem, nie zawsze dobrze się uczyłem i nie zawsze byłem grzeczny. Czyli chyba normalnie.

Proszę powiedzieć jak wygląda życie kapłana „od środka”?

Najpierw jestem człowiekiem, później kapłanem. Najpierw Bartkiem, później księdzem Bartkiem. Tak samo jest z moim życiem. Jest to życie człowieka na emigracji. Życie to nie różni się od życia innych ludzi. Codziennie podejmuję zwyczajne zadania i obowiązki. Najpierw spotykam się z Bogiem. Rozmawiam z Nim, powierzam Mu na modlitwie tych wszystkich ludzi, których On powierzył mojej trosce. Wiem, że moi parafianie nie mają tyle czasu na modlitwę, co ja. Dlatego staram się za wszystkich modlić. Spotykam się z ludźmi, którzy chcą załatwić różne sprawy. W szpitalach odwiedzam chorych. Od stycznia do czerwca odwiedzam parafian z wizytą duszpasterską. Biegam po różnych firmach, by pozyskać sponsorów, bez których parafia nie mogłaby funkcjonować. Czasem nie mogę spać, bo nie wiem, czy będę miał za co utrzymać parafię w następnym miesiącu. Niemal codziennie uczestniczę w życiu ludzi. Czasem jestem świadkiem cudownych sytuacji. Innym razem muszę stawić czoła ludzkim dramatom. Staram się być przekazicielem Bożych prawd, głosicielem Bożego Słowa, sługą Słowa. Czasem pomagam komuś wyjść z dołka i otrzeć łzę. Innym razem sam potrzebuję kogoś, kto poda mi rękę i otrze łzę spływającą z moich oczu. Normalne życie wierzącego człowieka.

Skąd ksiądz czerpie siłę i motywację?

Przede wszystkim z wiary. Wiarą kieruję się w podejmowaniu codziennych decyzji i wyborów. Z wiary płynie też nadzieja, która pomaga mi optymistycznie patrzeć na świat, dostrzegać w nim więcej dobra niż zła, więcej światła niż ciemności. Wiara sprawia, że moje życie ma sens. Oczywiście mówimy o wierze w Boga. Czerpię też siłę z wiary innych ludzi, a więc ze wspólnoty Kościoła. Kiedyś, nawet jeszcze w początkowych latach seminarium, Bóg był dla mnie żandarmem, który stoi na straży moralności za złe karze, za dobro czasem nagradza. Strasznie bałem się Mu zaufać, powierzyć Mu swoje życie. Taka wizja Boga na szczęście ewoluowała na skutek pogłębiania relacji z Nim, poprzez modlitwę i poznawanie Go w Jego Słowie oraz na skutek życiowych doświadczeń, które odczytuję przez pryzmat wiary. Dzisiaj Bóg dla mnie jest zatroskanym ojcem, niezawodnym przyjacielem, życiem, sensem mojego istnienia, dawcą wszelkiego dobra. Wiem, że to, co mam, w dużej mierze pochodzi od Niego, a to co osiągnąłem, osiągnąłem dzięki współpracy z Nim. Bóg jest dla mnie źródłem siły i motywacji.

Czym jest dla księdza posługa kapłańska?

Jest drogą mojego życia, moim powołaniem, pasją, szlakiem do nieba, niezwykłą przygodą. Cieszę się z małych rzeczy. Nie oczekuję od życia zbyt wiele. Cieszę się najbardziej z ludzi, którzy powrócili do Kościoła, na nowo odkryli swoją wiarę. To dla mnie największa radość i powód do satysfakcji. Kapłaństwo jest piękne, chociaż cholernie trudne. Kapłaństwo nie jest dla mięczaków. Żeby być dobrym księdzem, trzeba być najpierw dobrym człowiekiem i dzielnym mężczyzną. Nie można się bać ryzyka. Trzeba mieć w sobie wewnętrzną siłę, która jednak nie pochodzi ode mnie, z zadufania w sobie, ale z Boga, który jest źródłem tej siły.

Czym ksiądz interesuje się „prywatnie”, jakie ma zainteresowania/hobby?

Bardzo lubię podróżować. „Ty znowu gdzieś jedziesz”, „Ciągle w drodze”, „Mógłbyś zostać kapelanem lotnisk” – to czasem żartobliwe, innym razem ironiczne, sporadycznie złośliwe uwagi moich znajomych, którzy czują to ukłucie pod mostkiem, kiedy oglądają zdjęcia na moim facebookowym profilu (śmiech). W codziennej rutynie zdobywamy co najwyżej kilka nowych doświadczeń tygodniowo. Na wyjeździe natomiast nawet kilka każdego dnia. To dlatego podróże kształcą, poszerzają horyzonty, życiowe doświadczenie, pozwalają poznawać ciekawych ludzi i budować nowe relacje. Lubimy podróże, bo dają nam wrażenie, że znów coś zaczynamy. Podróże nas odmieniają. Nie zgadzam się z Seneką, który twierdził, że podróże nie są w stanie nas odmienić, bo w każdą drogę zabieramy siebie samych. Wszystko zależy od tego z kim, gdzie i jak podróżujemy. Dlatego ja nie lubię podróżować sam.

 
Linki sponsorowane
Zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz.

Komentarze

Bądź pierwszą osobą, komentującą ten artykuł.

dodaj reklamę »Boksy reklamowe

Ceny od £9.68 za paczkę UK-Polska-UK

Paczki do Polski - Najniższa cena, solidny serwis od drzwi do drzwi, ubezpieczenie w cenie

Ogłoszenia

  • Copyright © MojaWyspa.co.uk,
  • Tel: 020 3026 6918 Wlk. Brytania,
  • Tel: 0 32 73 90 600 Polska