MojaWyspa.co.uk - Polski Portal Informacyjny w Wielkiej Brytanii. Polish Community in the UK
Polska strona Wielkiej Brytanii

Wiadomości

06/12/2017 08:19:00

Mikołaj w PRL-u był hojny

Mikołaj w PRL-u był hojnyDzisiaj imieniny Mikołaja i dzień, na który wyczekują dzieci. Od rana zaglądają pod łóżko i pod poduszkę, szukają prezentów na parapecie okien i w specjalnie ku temu wyszykowanych skarpetach. To trend, który najpierw zaadoptował się w Ameryce.
Ich rodzice zachowali inne wspomnienia z dzieciństwa, kiedy mimo pustych sklepowych półek, Święty Mikołaj zawsze był hojny, a pomarańcze i banany były rarytasem. Czterdziestolatkowie z Wysp, ale wychowani w Polsce, wspominają czasy dzieciństwa i Mikołajki, wówczas gdy do sklepów ustawiały się długie kolejki, a łakocie i żywność były na kartki. Mówią, że o czekoladzie można było tylko pomarzyć, a dzieci zbierały srebrne i złote folie po łakociach, które rodzina od święta wysłała z zagranicy lub rozdawał je ksiądz w lokalnej parafii, w ramach darów. Jednak Mikołaj zawsze miał worek pełen prezentów.

- To było absolutnie niezwykłe. Nie było niczego. Opowiadam o tym mojej córce, a ona nawet nie potrafi sobie wyobrazić takiej sytuacji, że w kolejce stoi się kilka godzin, aby kupić papier toaletowy lub dwie pomarańcze, którymi trzeba będzie podzielić się z rodzeństwem. Zapach cytrusów do dzisiaj kojarzy mi się z najpiękniejszym czasem świąt, z dobrobytem, bo to było wydarzenie, że w podarunku otrzymywało się pomarańczę lub banana - wspomina Agata Mazurek.

Wszystko miało urok...

Było biednie, ale dzieci były szczęśliwe - uważają respondenci Mojej Wyspy, którzy są zdania, że milusińscy mieli wszystkiego mniej i potrafili się długo cieszyć z rzeczy małych. Kto dzisiaj ma zabawkę z dzieciństwa? - pyta Agata Mazurek, która przechowuje kilka lalek z najmłodszych lat. - Są stare, z porcelanowymi głowami, mają kołtuny we włosach, ubrania ze starych rajstop i nieudolnie lakierem pomalowane paznokcie i usta, ale mają ponad 30 lat. Pamiętam kto mi je podarował, jedną z nich - Krysię - przyniósł właśnie Święty Mikołaj. Miałam pięć lat - opowiada Mazurek.

- Pamiętam jak robiliśmy paczki dla siebie wzajemnie w szkole. Każdy przynosił co mógł. Niektóre były bogate, a niektóre strasznie biedne. Dzisiaj dzieci wyczekują wyszukanych prezentów, ale dla mnie pomarańcza znaleziona w paczce była prawdziwym skarbem. Nikt nie wymyślał zabawek. Otrzymywało się książki, kredki, kilka cukierków, orzechy włoskie i jabłka. I to wszystko było takie ważne, wyjątkowe. Szynkę jedliśmy tylko w Boże Narodzenie, ale wszystko miało swój urok i smak. Boże Narodzenie to był czas, kiedy gasły spory. Wizyta Świętego Mikołaja stanowiła wydarzenie na miarę całego osiedla. Wyczekiwaliśmy go z nosami przyklejonymi do szyb okien. Mój brat się go bał, po prezent wysyłał mnie. Śpiewałem dwie piosenki i mówiłem dwa wierszyki za siebie i za niego - mówi Adam Bednarek.

- Tam skąd pochodzę, z Tarnowskich Gór, w grudniu zawsze już był śnieg. Nie jakiś tam marny, słabiutki, taki, który ledwo co spadnie, a już topnieje. Leżał solidny, zalegał na chodnikach i parkanach, prószył kiedy chodziliśmy w adwencie na roraty. Gdzie, jak nie właśnie w kościele spotykaliśmy Świętego Mikołaja, a całe wydarzenie organizował proboszcz. Był srogi, ale lubił dzieci. Za Mikołaja przebierał się organista, zakładał biskupi strój. W worku miał dla nas prezenty, najczęściej słodycze, które proboszcz zdobywał specjalnie na ten dzień z darów. Któregoś roku przyniosłem do domu prezent dla rodziców. Żółty, a właściwie pomarańczowy, spory kawałek sera w kształcie prostokąta, który był zamknięty w kartonowym pudełku. To była zdobycz, bo w sklepach sera przecież nie było. Mama obdzieliła tym kawałkiem całą rodzinę, wszystkie ciotki i babcię - wyjaśnia Marek Tokarczyk.

Z worka po ziemniakach


- Mikołaj odwiedzał nas w przedszkolu, za Mikołaja przebierał się sąsiad, ojciec mojej koleżanki z podstawówki. Miał strój z zasłony i brodę z waty, na nosie duże plastikowe okulary. Dzisiaj dzieci przestraszyłyby się takiego dziwoląga, ale wówczas wszyscy garnęliśmy się do niego na kolana i z niecierpliwością wyczekiwaliśmy na to, co wyciągnie z worka, takiego po ziemniakach, tylko że zawiązanego czerwoną kokardą. Rodzice Wandy osiągnęli szczyt kreatywności szyjąc ten strój z niczego. Zresztą potem był on pożyczany na liczne imprezy mikołajkowe w Miejskim Ośrodku Kultury. Spotkania z Mikołajem organizowane były w zakładach pracy rodziców i wtedy otrzymywaliśmy paczki. Najczęściej żywnościowe, chociaż pewnego razu otrzymałam małą drewnianą lalkę w czerwonej sukience i kapeluszu w tym samym kolorze. Matko, jakie to było szczęście. Podobnie, jak szczęściem było dostać nowe ubranie. Buty kupowało się rzadko, kozaki nosiłam po starszej kuzynce, z których ona wyrastała. A tę lalkę przyniósł mi o 10 lat starszy kuzyn. Nie wiem, skąd pochodziła, ale pamiętam jak wielką radość mi sprawiła - wspomina Beata Wdowiak.
 
Linki sponsorowane
Zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz.

Komentarze (wszystkich 5)

Saandu

5 komentarzy

w poniedziałek, 10:35

Saandu napisała:

Może kiedyś Mikołaj przynosił prezenty, ale teraz przynajmniej mamy za co i przede wszystkim co sobie kupić z tej okazji ;)

profil | IP logowane

MrMaverick

4 komentarze

w zeszły czwartek, 19:01

MrMaverick napisał:

@ - jclvbb : Różnie to bywa. Niektórzy rodzice kupują książki dzieciakom w wieku szkolnym , a potem playstation. Inni playstation i ...książek już nie kupują.

Ps. Każdy rodzic chce najlepiej dla swojego dziecka oczywiście.

profil | IP logowane

jclvbb

1 komentarz

w zeszły czwartek, 10:30

jclvbb napisał:

Oj tak teraz są inne realia ale te i inne problemy. Dzieciństwo jednak rządzi się swoimi prawami i chyba każdy rodzic stara się dać dziecku to co najlepsze.

profil | IP logowane

MrMaverick

4 komentarze

w zeszłą środę, 19:47

MrMaverick napisał:

Wspomnienia z dzieciństwa są zawsze fajne, bo wtedy człowiek był młody i inaczej postrzegał świat, Cieszył się z każdego głupstwa i nawet jak prąd wyłączyli w trakcie kolacji wigilijnej (20-sty stopień zasilania) to była fajna zabawa, bo tata pozwolił zapałkami świeczki podpalić.
No cóż powspominać można , bo to lata młodości , ale oby ten PRL nie wrócił.

profil | IP logowane

GRZEGORZ69

23 komentarze

w zeszłą środę, 13:39

GRZEGORZ69 napisał:

Cytat : - To było absolutnie niezwykłe. Nie było niczego. Opowiadam o tym mojej córce, a ona nawet nie potrafi sobie wyobrazić takiej sytuacji,ludzie gdzie wy mieszkaliście? może część z was pochodzi z rodzin głęboko patologicznych skoro taką biedę mieliście.Fałszujecie historię,opowiadacie bzdety.

profil | IP logowane

dodaj reklamę »Boksy reklamowe

Ceny od £9.68 za paczkę UK-Polska-UK

Paczki do Polski - Najniższa cena, solidny serwis od drzwi do drzwi, ubezpieczenie w cenie

Ogłoszenia

  • Copyright © MojaWyspa.co.uk,
  • Tel: 020 3026 6918 Wlk. Brytania,
  • Tel: 0 32 73 90 600 Polska