Jak pisaliśmy wczoraj, brytyjski rząd nie może samodzielnie podjąć decyzji o wyjściu UK z Unii, potrzebuje do tego zgody parlamentu -
klik. Tak orzekł 3 listopada Wysoki Trybunał. Dziś brytyjskie media publikują stanowisko premier May, która w planowanej rozmowie z Jean-Claude Junckerem zamierza potwierdzić niezmienność harmonogramu.
Zdaniem May orzeczenie Wysokiego Trybunału nie zmieni planowanego najpóźniej na marzec 2017 roku, uruchomienia procedury wyjścia z UE. Brytyjski rząd jeszcze w grudniu zamierza przed sędziami trybunału przekazać szczegóły apelacji od orzeczenia. Nie do końca wiemy, jaką strategię przyjmie premier May, ale wygląda na to, że twardo stawia na swoim.
Spore utrudnienie
Jeśli faktycznie potrzebna będzie zgoda parlamentu, to proces związany z Brexitem może się poważnie skomplikować. Z drugiej strony eksperci podkreślają, że wielu posłów jest przecież za wyjściem z UE, jednak orzeczenie trybunału może być przyczyną powstania wielu sporów, dyskusji i debat na temat warunków na jakich Wielka Brytania powinna opuścić UE.
Jest też sporo parlamentarzystów, którym długie debatowanie jest na rękę, bowiem odsuwa w czasie skomplikowane negocjacje związane z Brexitem. Dla wielu z nich harmonogram przyjęty przez May jest niewykonalny do realizacji z uwagi na krótkie terminy. – Musimy mieć jasną wizję tego, co tak naprawdę zmieni się po Brexicie. Póki co tego nie mamy – mówi jedna z posłanek Torysów.
Są też tacy, którzy orzeczenie trybunału traktują jako chęć sfrustrowania głosujących w czerwcowym referendum. – Stanowisko mieszkańców UK było bardzo, bardzo jasne. Chcieli Brexitu – mówi minister Sajid Javid.
- Wielka Brytania wyjdzie z Unii Europejskiej bez potrzeby głosowania posłów nad uruchomieniem artykułu 50. Tak się stanie, ponieważ w parlamencie jest zaledwie garstka posłów, którzy tak naprawdę chcą zablokować tę decyzję – uważa Lisa Nandy z Partii Pracy.
Małgorzata Słupska, MojaWyspa.co.uk
Bądź pierwszą osobą, komentującą ten artykuł.