MojaWyspa.co.uk - Polski Portal Informacyjny w Wielkiej Brytanii. Polish Community in the UK
Polska strona Wielkiej Brytanii

Wiadomości

13/04/2016 07:47:00

Bóg i wiara na emigracji

Bóg i wiara na emigracji„W Polsce wierzyć – normalne. Ale w Londynie? Ani to modne, ani wygodne, z pewnością bardziej wymagające, ofiarne i kosztowne. Po co więc wiara Polakom na emigracji?” – m.in. na to pytanie odpowiada ksiądz Bartosz Rajewski, duszpasterz z Wielkiej Brytanii.
Jest ksiądz proboszczem Lokalnej Polskiej Misji Katolickiej Little Bromton Oratory w Londynie. Dużo Polaków przychodzi do kościoła?

Dużo, mało, więcej, mniej – to kategorie według których bardzo często oceniamy rzeczywistość, także w Kościele. Co to znaczy dużo? Sto osób, pięćset, tysiąc? Kiedyś myślałem podobnie. Dziś uważam, że na te kwestie należy spojrzeć z nieco innej strony.

Czyli jak?

Uważam, że to nie liczba uczestniczących w niedzielnych mszach świadczy o kondycji parafii. Nie świadczy o niej również np. liczba wiernych, którzy w Wielką Sobotę biorą udział w tradycyjnym obrzędzie święcenia pokarmów na stół wielkanocny. Wówczas mielibyśmy parafie tak liczne, że ludzie nie mieściliby się w świątyniach. Może zatem ilość ochrzczonych dzieci albo pobłogosławionych związków małżeńskich będzie punktem odniesienia? Gdybyśmy brali pod uwagę te dane, nasza parafia na South Kensington byłaby pewnie na szarym końcu. Jest to bowiem dzielnica Londynu, w której – ze względu na niebotyczne ceny – Polacy stanowią niewielką grupę.

Co zatem może być kryterium oceny żywotności parafii i dynamizmu życia parafialnego?

Wymieniłbym dwa podstawowe wskaźniki. Po pierwsze – liczba osób, o które parafia się powiększa w określonym przedziale czasowym. Nie chodzi tu o nowoochrzczone dzieci, ale o ludzi, którzy przyszli do parafii i w niej pozostali, ze względu na panujący w niej klimat, Bożą atmosferę. Pośród tych ludzi mogą być tacy, którzy po prostu zmienili parafię, ale także tacy, którzy od dawna nie mieli z Kościołem nic wspólnego. Przyszli np. na koncert Marceliny, zobaczyli i zostali. Ta druga grupa jest ważniejsza, bowiem pozwala nam ocenić, czy wspólnota parafialna rzeczywiście spełnia swoje podstawowe zadanie, jakim jest głoszenie Chrystusa i Jego Ewangelii oraz „czynienie Jego uczniami innych ludzi” (por. Mt 28,19). W adhortacji apostolskiej Franciszka „Evangelii gaudium” znalazły się słowa, które nawet według autora mogą niektórych dotknąć: „Każda wspólnota Kościoła, która nie zamierza w pełni i w sposób twórczy skutecznie współpracować, aby ubodzy żyli godnie (nie tylko ubodzy materialnie, ale też ubodzy duchowo – przyp. BR] i nikt nie był wykluczony, narazi się także na ryzyko rozkładu, chociaż mówi o tematach społecznych lub krytykuje rządy. Łatwo podda się w końcu światowości duchowej, maskowanej praktykami religijnymi, bezowocnymi zebraniami lub pustymi przemówieniami". U nas bardzo baczymy na papieskie ostrzeżenie. Dlatego w naszej parafii jest miejsce dla każdego, bez względu na jego filozofię życia, zasobność portfela, kondycję moralną czy poglądy polityczne. I między innymi dlatego właśnie, polską parafię w sercu Londynu – na South Kensington – tworzą nie tyle mieszkańcy tej dzielnicy, co ludzie przybywający z terenu całego Londynu, a nawet z innych miejscowości, jak Kent czy Northampton.

Drugim kryterium jest procent parafian rzeczywiście zaangażowanych w życie parafialne: wspólnoty, liturgię, zarządzanie, troskę o dobra duchowe i materialne itd. Co bowiem wynika z tego, że w parafii w niedzielę w mszach uczestniczy 1000 osób, a wszystko i tak sam robi ksiądz. W naszej wspólnocie jest inaczej. Bycie księdzem nie jest wyróżnieniem. Każdy człowiek ma swoje zadanie do wykonania w Kościele. Moje kapłaństwo ze swej natury jest służbą. Jeśli ktoś pojmuje kapłaństwo jako osobiste uznanie, jako cel lub nawet jako punkt wyjścia kariery do ludzkiego sukcesu, myli się głęboko. W Kościele księża nie mogą być najważniejsi! W naszej parafii z całą pewnością nie ja jestem najważniejszy.

Czy wiara na emigracji się zmienia? Albo inaczej - czy emigracja „pomaga" wierze?

To znów bardzo szerokie pytanie. Nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi. Bardzo często patrzymy na życie oczami socjologa. Na religijność, wiarę, życie duchowe człowieka nie zawsze można tak spojrzeć. Pierwsze pytanie już to pokazało. Są bowiem takie rzeczywistości, których nie da się ocenić, zmierzyć, zważyć, przedstawić za pomocą wykresów i słupków. Wiara należy do takich rzeczywistości.
Wiara sama w sobie jest rzeczywistością zmienną. Zmienia się wraz z naszym dojrzewaniem, kontekstem życiowym, nabytym doświadczeniem. Przynajmniej powinna się zmieniać. Z pewnością tak doniosłe wydarzenie życiowe, jakim jest decyzja o emigracji, ma wpływ na wiarę. Kiedyś, gdy kontakt z Polską był utrudniony, religijność, kontakt z polską tradycją religijną, obecność na niedzielnej mszy św. i integracja z rodakami – miały większe znaczenie i pomagały przetrwać rozłąkę emigracji. Dzisiaj, kiedy każdy ma internet, a do Polski można dolecieć tanio i szybko, ten aspekt pewnie odchodzi na drugi plan. To bardzo dobrze, gdyż wiary nie można zredukować li tylko do tradycyjnych ludowych praktyk, jak wspomniane poświęcenia jajka. Wiara to przede wszystkim żywa relacja z Bogiem we wspólnocie Kościoła, a więc (znów się to pojawia) – moje aktywne zaangażowanie w moją wspólnotę, przez które wyrażą się moja miłość. Dowodem na to, ze wiara nie jest rzeczywistością stałą i zmienia się, niech będzie fakt, że z jednej strony tysiące ludzi, którzy w Polsce „chodzili do kościoła”, w Londynie do kościoła nie chodzą. Dlaczego? Pewnie dlatego, że wiara ta była tradycyjna, płytka i nie opierała się na czymś więcej. Z drugiej zaś strony są też tysiące ludzi, którzy w Polsce „do kościoła nie chodzili”, tutaj jednak, na emigracji, odkryli Boga, znaleźli otwartą i witalną wspólnotę, w którą się angażują, rozwijają swoje życie duchowe i pogłębiają wiarę.

 
Linki sponsorowane
Zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz.

Komentarze (wszystkich 2)

Cowboy

3583 komentarze

14 kwiecień '16

Cowboy napisał:

Szkoda mi ludzi ktorzy nie dociekaja prawdy religijnej samemu - tylko poprzez "pasterza kosciolowego" .
Duzo ludzi szuka prawdziwej wiary i poszukuje prawdy.
Prosze mi odpowiedziec dlaczego z obydwu stron ksieza tego samego koscioal ( lisciki od tego samego papieza ) "kropi" armie przed bitwa ?!...co mowi o tym stara ksiega ? raczej katehizm bo bibli parafianin nie czyta....dlaczego ksiadz kaze sie modlic do obrazow czy figur !? i na koniec deser.Od poczatku dziejow papieskich kosciolek trzyma tylko i wylacznie z BOGATYTMI i polityka.Kasa.kasa.kasa. to jest motto trojcy w kosciele..

profil | IP logowane

Suzuki

2 komentarze

13 kwiecień '16

Suzuki napisał:

To ze kogos nie ma na niedzielnej mszy w Polskim Kosciele w UK wcale nie oznacza ze nie uczeszcza na niedzielne msze. Oprocz Polskich Kosciolow Poslkiej Misji Katolickiej jest w UK wielka ilosc Parafii Rzymsko-Katolickich, ale o tym sie juz nie pamieta.

profil | IP logowane

dodaj reklamę »Boksy reklamowe

Ogłoszenia

  • Copyright © MojaWyspa.co.uk,
  • Tel: 020 3026 6918 Wlk. Brytania,
  • Tel: 0 32 73 90 600 Polska