MojaWyspa.co.uk - Polski Portal Informacyjny w Wielkiej Brytanii. Polish Community in the UK
Polska strona Wielkiej Brytanii

17/11/2015 08:10:00

Miłość z internetu

Miłość z internetuZnalezienie drugiej połówki, szczególnie na emigracji, jest trudne. Sprawy nie ułatwia też internet – singielki trafiają na naciągaczy, a mężczyźni uważają, że dzisiejsze kobiety są zbyt łatwe, szybkie i nie pozwalają się zdobywać.

Kosztował półtora tysiąca

– Mój ukochany nie miał skrupułów. Rasowy tulipan. Zapewniał, że kocha, że jestem mu bliska i dla niego ważna. Przytulał w nieskończoność na dzień dobry, trochę mniej na do widzenia, ale kupował kwiaty, pisał smsy i… wyłudzał pieniądze. Oczywiście zapewniał, że odda. I na początku oddawał małe sumy, ale za chwilę prosił o większe. Starannie stawiał fundamenty naszego zaufania, szkoda że w taki wyrachowany sposób. Potem ze zwrotem większych sum zwlekał, tłumaczył i prosił o więcej... – opowiada Karolina, która jeszcze nie wyleczyła się ze swojej miłości. Mówi, że ciągle jest na odwyku, że czuje się jak alkoholik i że nadal ma słabość do mężczyzny, który ją oszukał.


 – Ale najpierw rozkochał. Potwornie rozkochał. Miałam w życiu kilku facetów, w tym jedno małżeństwo. Nieudane zresztą. Rozstaliśmy się po 13 latach. Od trzech z sobą nie sypialiśmy, nie spędzaliśmy razem czasu, wymienialiśmy jedynie komunikaty, bo mieliśmy wspólne dziecko. W końcu zabrałam z sobą córkę i ze Slough przeprowadziłam się do Londynu. Marka poznałam w internecie. Najpierw pisaliśmy do siebie raz na kilka dni, potem codziennie, wreszcie od rana do wieczora. Na pierwsze spotkanie leciałam, jak na skrzydłach – zwierza się Karolina.

Marek i Karolina byli z sobą przez siedem miesięcy. Poznali się kilka tygodni po rozstaniu Karoliny z mężem. Ona zapewnia, że nie planowała tak szybko kolejnego związku, że nie szukała przygód, że nie była gotowa na kolejną relację. Przyznaje, że wszystko potoczyło się zbyt szybko, bo Marek był zawsze bardzo pomocny, troskliwy i opiekuńczy. Zawsze reagował na jej prośby, i zachowywał się bardziej jak przyjaciel niż mężczyzna, z którym kobieta umawia się na randki. Ta przyjaźń miała jednak drugie dno... – Zakochałam się. Jak nastolatka. Naiwna, głupia do granic – wyrzuca sobie się Karolina. Nie ma przy tym skrupułów, nazywa się idiotką i nieodpowiedzialną matką, bo idąc na spotkania z Markiem, często zostawiała swoją 12-letnią córkę w domu z komputerem. – To nie on, ale ja zaczęłam planować z nim wspólną przyszłość. Szybko to wykorzystał i zaczął mnie prosić o pieniądze. Najpierw drobne pożyczki. Lekko sięgałam po te sumy. Wstyd się przyznać, ale przez krótki czas naszej znajomości wyciągał ode mnie prawie półtora tysiąca funtów. Tak mnie zakręcił, że czułam się zobowiązana mu pomagać. Chciałam kupić sobie miłość, a on był na sprzedaż. Nie był niestety na kredyt – wyjaśnia i dodaje: Byłam spragniona bliskości i miłości, nie docierało do mnie, że to zwykły naciągacz. Pewnego dnia, kiedy odmówiłam pożyczki, tak nagle przestał mnie kochać, a jego telefon zamilkł na zawsze.

Tylko mnie kochaj

Z pozoru inna historia przytrafiła się Monice. Wysoka szczupła brunetka zapewnia, że zawsze rozsądnie podejmuje wszystkie decyzje, że daleko jej do naiwności i że nie szuka romansów. Przyznaje jednak, że szukała prawdziwej miłości, bliskości, kogoś na całe życie, bo samotność w Anglii bywa nie do zniesienia. Opowiadając swoją historię, podkreśla, że tylko wydawało jej się, że dostała to, czego właśnie szukała..., a przy okazji nauczkę na całe życie. Tą nauczką był 43-letni Krzysztof, w którym widziała mądrego, przystojnego, niezależnego mężczyznę. Miłość bywa na ogół ślepa, nie mówiąc o tym, że nie szybko przychodzi opamiętanie. O ile w ogóle przychodzi. Monika mówi z rozrzewnieniem, że jak się kocha, albo jak przynajmniej komuś się tak wydaje, to widzi się świat w zupełnie innych barwach i nie ma wtedy mowy o zauważeniu fałszu, obłudy, czy innych niebezpieczeństw. Obiekt miłości jawi się niczym ideał i widzi się w nim same tylko dobre rzeczy, czasami nawet te, których w rzeczywistości nie ma. Dodatkowo jej zdaniem wówczas też nie chce się słuchać tych, którzy dostrzegają pewnie niepokojące symptomy i próbują o nich mówić.

Monika pod wpływem znajomości z Krzysztofem nawet przez jakiś czas zerwała kontrakt ze swoją przyjaciółką Basią, z którą zna się od 20 lat i która słuchając barwnych relacji Moniki ze spotkań z Krzysztofem pewnego dnia zdobyła się na przypływ bezwzględnej szczerości i wyraziła swoją opinię. „Krzysztof to szemrany drań, lovelas i bawidamek. Klasyk, pewnie z czekającą żoną w Polsce i dwójką dzieci, któremu po 40. zachciało się przeżywać drugą młodość. Nic z tego nie będzie, jesteś jedną z wielu!” – słowa Basi brzmiały dla Moniki niczym wyrok. Były nie do zaakceptowania. Tego było już było zbyt wiele. Rozmowa przyjaciółek skończyła się awanturą, trzask drzwi oznaczał pogrzebanie relacji i Monika wreszcie poczuła się uwolniona od toksycznej osoby, która miałaby jej rzekomo zazdrościć szczęścia. – Mówiłam, że spadło na mnie jak grom z jasnego nieba, że takie rzeczy są wyjątkowe, że czasami ludzie ich nigdy nie doświadczają, a ja miałabym być tą wyjątkową szczęściarą, która Pana Boga chwyciła za nogi. To był mój Marlon Brando z „Ostatniego tanga w Paryżu”. Cóż, musiałam mieć wówczas niemały problem z sobą – przyznaje Monika.

Tymczasem toksyczna okazała się nie przyjaźń Moniki z Basią, ale miłość do Krzysztofa... – Krzysztof mieszkał w tej samej, co ja, dzielnicy. Miał skłonność do częstych przeprowadzek, ale wtedy jeszcze nie miałam o tym pojęcia. Widywaliśmy się w polskim sklepie, parku i na ulicy. Nawet nie wiem, kiedy między nami zaiskrzyło. Rozmawialiśmy kilka razy, potem zaczęło się od kaw, wspólnych wyjść i wreszcie wylądowaliśmy w jego łóżku. Po wspólnej nocy, zerwałam się jak oparzona. Czułam się okropnie, wszystko potoczyło się zbyt szybko i miałam  wyrzuty sumienia, bo kilka tygodni temu zamieściłam swój profil na jednym z portali randkowych. Tak bardzo chciałam kogoś poznać i poznałam. Klikaliśmy z sobą, nawet planowaliśmy spotkanie, a tu jednoczesne ta sytuacja z Krzysztofem. Miałam wrażenie, że w pogoni za uczuciem, rozmieniam się na drobne – wyjaśnia Monika, która wkrótce zrozumiała, że jej przyjaciółka miała rację.

Krzysztof okazał się podrywaczem, nie szukał stałego związku, lubił jedynie zabawy i niezobowiązujący seks. Kiedy miłość zamiast wyczekiwanych przez Monikę uniesień zaczęła ją niepokoić, zdobyła się na odwagę i zadzwoniła do Basi. Najpierw ze szczerymi przeprosinami, potem z prośbą o rozmowę i pomoc. – Moja przyjaciółka zarejestrowała się na tym samym portalu, co ja. Zamieściła podobny post do mojego, że jest atrakcyjna, samotna, uczciwa i szuka kogoś na długie jesienne wieczory. Odezwał się do niej. Napisał, że po przeczytaniu jej postu miał wrażenie, jakby spotkał swoją drugą polówkę. Zastygłam w bezruchu czytając te słowa, ponieważ to były jego słowa, które powtarzał mi wielokrotnie. Potem potwierdziło się jeszcze kilka innych rzeczy. Basia i Krzysztof spotkali się... A kiedy Basia wróciła z tego spotkania, chciało mi się wyć z żalu i głupoty. Do dzisiaj nie mogę zaakceptować tego, jak zepsuty jest świat i wokół beznadziejni ludzie – podsumowuje Monika.

 
Linki sponsorowane
Zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz.

Komentarze (wszystkich 1)

Anhelika

1 komentarz

17 listopad '15

Anhelika napisała:

Niestety czysta prawda. Zanim wejdziemy w glebsza relacje sprawdzmy wiekszosc informacji w internecie o potencjalnej osobie ale to takze nie gwarantuje czegokolwiek. Przezylam wielkie rozczarowanie tylko u mnie nie bylo wyludZen pieniedzy bo za wszystko placil on ale okazal sie przyslowiowym bawidamkiem ktory nie chcial zwiazku bo przezyl malzenstwo kilkuletnie do tego mlody przed 30-tka I w glowie teraz wyszumienie sie I uzywanie seksu czego nie doswiadczyl wczesniej. Brak uczuc w sobie I zaangazowania bo nie umie. Jednym slowem porazka a teraz co zero odewu bo mu ciezko ale zatail I kreci z szalona malolata 17 lat I ale w znajomych sie mamy.

profil | IP logowane

Reklama

dodaj reklamę »Boksy reklamowe

Najczęściej czytane artykuły

        Ogłoszenia

        Reklama


         
        • Copyright © MojaWyspa.co.uk,
        • Tel: 020 3026 6918 Wlk. Brytania,
        • Tel: 0 32 73 90 600 Polska