MojaWyspa.co.uk - Polski Portal Informacyjny w Wielkiej Brytanii. Polish Community in the UK
Polska strona Wielkiej Brytanii

29/08/2015 11:25:00

Brytyjczycy sobie, imigranci sobie

Brytyjczycy sobie, imigranci sobieCodziennie tysiące ludzi próbują legalnie lub nielegalnie dostać się na Wyspy. Nietrudno ich zrozumieć, ale łatwo zauważyć, że ci, którzy świeżo przybywają, często nawet nie próbują się integrować z rodowitymi mieszkańcami Wysp. A może to po prostu Brytyjczycy się na nich zamykają?
W 2006 roku dziennikarz „Financial Timesa” Gautam Malkani wydał głośną powieść „Londonistan”, opowiadającą o życiu londyńskich imigrantów w drugim i trzecim pokoleniu. Wkraczający w dorosły świat bohaterowie książki pochodzą z pakistańskich i hinduskich rodzin. Choć mieszkają w Londynie i chodzą do angielskich szkół, z Wielką Brytanią nie identyfikują się właściwie w ogóle. Ich przyjaciele to wyłącznie przedstawiciele tych samych mniejszości, a zbytnie bratanie się ludźmi spoza swojego środowiska może się źle dla nich skończyć. Symbol obciachu to dla nich przedstawiciel brytyjskiej klasy średniej, słuchający Coldplay i jeżdżący niedrogim hatchbackiem. Zdaniem wielu, książka pokazała to, co wielu publicystów boi się powiedzieć: imigranci na Wyspach często zwyczajnie nie chcą się integrować z resztą społeczeństwa, a sam kraj traktują jako obcy kulturowo.

Dzielnice imigrantów, dzielnice Anglików

O tym, że brytyjskie społeczeństwo, mimo całej swojej tolerancji i otwartości, nie jest zbyt zintegrowane, można się przekonać chociażby spacerując po większych miastach. Dzielnice imigranckie nietrudno rozpoznać, chociażby po ilości reklam i drobnych sklepów. Zresztą, statystyki pokazują, że imigranci nie tylko nie integrują się z Brytyjczykami, ale nawet z imigrantami z innych krajów. Przybysze z konkretnych krajów wybierają najczęściej dzielnice czy miasta zamieszkane głównie przez „swoich”. I tak, według rządowych danych, imigranci z Afganistanu czy Bangladeszu kierują się najczęściej do Birmingham, z Zimbabwe – do Leicester. Peterborough jest z kolei wyjątkowo popularny wśród Łotyszy i Litwinów. Warrington jest zasiedlony przez wyjątkowo dużą mniejszość słowacką, natomiast bułgarscy imigranci często kierują do Kingston-upon-Hull. Z kolei londyński Ealing oraz Irlandia Północna są uznawane za „polskie miejsca” w UK.

Z jednej strony, trudno się dziwić imigrantom, że wybierają te miejsca, w których jest już duża mniejszość pochodząca z ich krajów. Tym bardziej, że często przecież zatrzymują się na początku u rodziny lub znajomych. Jednak większość ekspertów jest przekonana, że powstawanie enklaw imigranckich, zamkniętych na ludzi spoza swoich mniejszości, zdecydowanie nie służy rozwojowi zdrowego, multikulturowego społeczeństwa. Gdyby przyjezdni częściej wybierali „brytyjskie” dzielnice, niewykluczone, że sam odbiór imigracji na Wyspach byłby lepszy. Według badania British Social Attitudes z 2013 choć większość Brytyjczyków uważa, że imigracja szkodzi Wielkiej Brytanii, to o swoich sąsiadach spoza Wysp mają generalnie dobre zdanie.

Wielu ekspertów uważa, że kolejne brytyjskie rządy mogły robić dużo więcej, by zapobiec tworzeniu się imigranckich enklaw. Jednocześnie trzeba oddać hołd brytyjskim politykom, że nie powtórzyli katastrofalnych błędów z Francji. Tam w latach 60. i 70. zaczęły powstawać dzięki państwowym środkom wielkie imigranckie dzielnice na obrzeżach miast, składające się z olbrzymich blokowisk. Szybko okazało się, że te dzielnice stają się siedliskiem patologii i dodatkowo alienują mniejszości. Niestety, w tych blokowiskach co jakiś czas wybuchają zamieszki, które przenoszą się czasem do centralnych dzielnic francuskich metropolii.

Wyspy tylko dla utalentowanych?

Badania opinii publicznej mówią jasno: Brytyjczycy są zmęczeni imigracją i chcieliby mocną ją ograniczyć. We wspomnianym badaniu British Social Attitudes aż 77 procent ankietowanych opowiedziało się za ograniczeniem przyjmowania imigrantów. Ponad połowa chciałaby, żeby napływ obcokrajowców „ograniczyć w znacznym stopniu”. Brytyjczycy też znacznie chłodniej podchodzą do imigracji niż obywatele innych rozwiniętych krajów. Według badań Transatlantic Trends ponad 60 procent mieszkańców UK traktuje imigrację raczej jako problem niż szansę. Dla porównania – w Niemczech podobnie uważa około 30 proc. osób, a w Szwecji – niewiele ponad 20 proc. Może to nieco zastanawiać, gdy ogląda się zdjęcia mieszkańców Afryki czy Bliskiego Wschodu, którzy ryzykują życie, by pokonać kanał La Manche i przedostać się z kontynentalnej Europy.

Niemniej, brytyjscy politycy od lat są pod presją, by ograniczyć napływ imigrantów. To, jak będzie wyglądał napływ ludzi z Unii Europejskiej, rozstrzygnie niebawem referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii ze wspólnoty. Natomiast już w przyszłym roku wchodzą w życie surowe zasady dla imigrantów spoza Unii i Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Wszyscy ci, którzy zarabiają po sześciu latach mniej niż 35 tysięcy funtów rocznie, będą musieli opuścić Wyspy. Stworzono jednak kilka wyjątków – osoby, które wykonują określone zawody oraz niektórzy naukowcy będą mogli pozostać, nawet, jak ich zarobki są niższe. Kierunek polityki konserwatywnego rządu jest więc jasny: owszem, chcemy imigrantów, ale tylko tych najzdolniejszych i najlepiej wykształconych. Czyli takich, którzy będą mogli lepiej współżyć ze wszystkimi tymi, którzy w UK mieszkają już od lat.

Brytyjczycy nie tacy tolerancyjni?

Dzielenie imigrantów na tych lepszych i gorszych oczywiście budzi kontrowersje. Dużo lepiej są natomiast odbierane plany Davida Camerona, który zapowiedział w lipcu plan lepszego zintegrowania mniejszości z rodowitymi Brytyjczykami. Premier chce mocno zaangażować w te działania środowiska muzułmańskie. Jednak już kilka dni po wezwaniach Camerona, członkowie muzułmańskich gangów zaatakowali oficerów imigracyjnych we wschodnim Londynie i zdemolowali ich samochody. To jeden z wielu dowodów na to, że warto walczyć o lepsze zintegrowanie mniejszości. Ale łatwo z pewnością nie będzie.
 
Linki sponsorowane
Zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz.

Komentarze (wszystkich 3)

myfreedom

28 komentarzy

30 sierpień '15

myfreedom napisał:

No tak ale co do tych 35tys. to bedzie to jeden z wymogow obywatelstwa? Przeciez nie UE moze prosic juz po pieciu latach chyba..to kazdy zagrozony bedzie wolal zostac brytyjczykiem.

profil | IP logowane

krakn

1077 komentarzy

29 sierpień '15

krakn napisał:

Wystarczy popatrzeć na szkoły, jakimś cudem są szkoły gdzie nie uświadczysz kolorowego... choć w sumie niecały kilometr i masz meczet i aromaty halala :> Jest podział jak oni to robią nie mam pojęcia, ale na pewno nie tylko kasa, bo to nie byłby dla wielu problem.

profil | IP logowane

Reklama

dodaj reklamę »Boksy reklamowe

Tylko £16.70 za paczkę UK-Polska

Paczki do Polski - Najniższa cena, solidny serwis od drzwi do drzwi, ubezpieczenie w cenie

Tanie promy Anglia- Francja

Najtańsza linia promowa UK-Francja! Kliknij żeby sprawdź ceny...

Ogłoszenia

Reklama


 
  • Copyright © MojaWyspa.co.uk,
  • Tel: 020 3026 6918 Wlk. Brytania,
  • Tel: 0 32 73 90 600 Polska