MojaWyspa.co.uk - Polski Portal Informacyjny w Wielkiej Brytanii. Polish Community in the UK
Polska strona Wielkiej Brytanii

06/04/2015 07:34:00

Felieton: Przeciwko ateizmowi

Felieton: Przeciwko ateizmowiMit ateizmu byłby całkiem zabawny, gdyby nie był tak niebezpieczny. Z drugiej strony – nie ma się czego bać, gdy przyświeca świadomość, że wszystko w „rękach” Boga.
Chyba jakiś chochlik (gatunek demona niższego szczebla) mnie zbałamucił, bo aż zarechotałem na myśl o reakcji ateistycznego betonu na powyższy lead na czołówce MW. (Prowokowanie talibów – z każdego frontu ideologicznego – to w ogóle fajna zabawa, o ile nie idzie na ładunki wybuchowe.) Cóż, korzystam z wolności słowa i wyznania, obowiązującej w demokratycznej Europie. Podobnie jak Szwajcarzy, którzy w zeszłym tygodniu rozpoczęli internetowe głosowanie w sprawie przyjęcia nowego hymnu, bo dotychczasowy odwołuje się do Boga – co nie licuje z „religijną neutralnością” tego społeczeństwa. Biedne bogate durnie, chciałoby się rzec, ale można by kogo urazić, dlatego lepiej odpuścić.

Wyskakuję z tym ateizmem, jak kleryk z konopi, ale pomyślałem, że przy świętach nie wypada o dżenderze, tajnych służbach i Sorosie. Byłoby oczywiście niemądre, gdybym chciał upchnąć najważniejsze zagadnienie w historii ludzkości na dwóch stroniczkach Worda. Na szczęście wydawca płaci mi za freestyle a nie za dysertacje, więc nie będę się tu doktoryzował, tylko sobie pofigluję po chrześcijańsku. Na dobry początek spróbuję wybrnąć z pierwszego zdania.

Dlaczego ateizm wydaje mi się zabawny? To kwestia perspektywy. Spróbujcie ustawić się w pozycji obserwatora gdzieś na obrzeżach Układu Słonecznego. Rozejrzyjcie się po okolicy, poczujcie ten efektowny klimacik nieskończoności, a następnie zróbcie zoom na planetę Ziemia i w trybie poklatkowym przypatrzcie się naszemu grajdołkowi. Efekt? Tragikomiczny. Śmieszne mrowisko miniludków poruszających się oklepanymi ścieżkami, odwalających dziwną, znojną zbiorówkę, z której powstają mikroskopijne wypryski z betonu, stali, a ostatnio także krzemu. Coś jakby Ziemia dostała trądziku. Mrówczarnia – niezdolna do wypracowania trwałego autodystansu – przydaje temu trądzikowi doniosłych sensów i ubiera go w zuchowate, postoświeceniowe idee „postępu” (byle naprzód, nieważne dokąd), choć w praktyce perspektywa większości jej członków kończy się gdzieś na wysokości własnego podbrzusza, a w wymiarze czasowym rzadko sięga dalej niż kolejnego dnia.

Teraz przeskalujcie sobie wizjer do rozmiarów faktycznego mrowiska i spróbujcie wczuć się w królową matkę, której odbiła sodówka, w efekcie czego stwierdziła, że Formicidae (mrówkowate w wikiłacinie) to korona bytu, za polaną kończy się wszechświat, a dziki, łosie i pracownicy nadleśnictwa to popkultura wymyślona przez niewyedukowane cywilizacje z zeszłorocznego kopca.

Tak mniej więcej jawi mi się ateizm, przyprawiając mnie o niejaką wesołość – na krótką chwilę, kiedy zapominam, że z natury jestem frasobliwy. Obrazowi temu tragiśmieszności przydaje fakt, że producenci trądziku niemal dogmatycznie wierzą w zbawczą moc owoców swojej pracy. Ich awangarda (tzw. transhumaniści) lansuje wizję, zgodnie z którą już za rok, za dwa, za dziesięć wykonamy wielki skok w technologiczną nieśmiertelność: uploadujemy świadomość na HDD i hulaj umysł, póki nie odetną prądu. O, szalona naiwności! – że na chwilkę popłynę w patos. Szalona naiwność polega na tym, że wciąż nikomu nie udało się metodą naukową określić czym jest umysł, skąd się bierze i jak właściwie działa, a już przybywa speców, którzy chcą go zapakować do pudełka.

To może teraz o tym, dlaczego ateizm jest niebezpieczny. Był, żył ongiś pewien facet, który miał smykałkę do pisania książek. W jednej z nich stwierdził jedną z najsensowniejszych rzeczy, jakie w ogóle stwierdzono, mianowicie, że jeśli nie ma Boga, to wszystko wolno. No bo czego nie wolno? Zabić? Pff. Jeśli poza więzieniem czy szafotem nie ma kary za zbrodnie, moralność ma mikre szanse powodzenia, a z całą pewnością brak jej sankcji absolutnej – zgodnie z którą coś, np. zabójstwo, jest bezwarunkowo, nieodwołalnie złe i „rozliczane” przez samego Boga. Pewnie, że ludzie, którzy przestaną wierzyć (albo „lepiej”: z całą mocą uwierzą w ateizm), nie chwycą nagle za maczety – bo i po co, skoro spożywczaki są wciąż wypchane po drzwi. Ale gdy zabraknie konserw, w głowach pozbawionych „zaświatowej” perspektywy i niedostatecznie umeblowanych przez kulturę „humanistycznej wrażliwości” obudzą się żywioły. Co się zresztą będę rozgadywał: XX w. pokazuje dobitnie, że kultura, z której wypleniono pojęcie Boga, rodzi ludożerców (nie, „Gott mit uns” nie było wyznaniem wiary, tylko chwytliwym sloganowym bakapem dla ześwirowanej ideologii). Dziś zresztą ludożerka powraca na całego, tyle że w aksamitnych fatałaszkach szytych przez krawców z CNN, BBC, TVN i całej reszty medialnego chlewu, który sprzedaje nam eutanazję, aborcję i demokratyzację przy pomocy dronów niczym KFC chrupiące nuggetsy.

Tak sobie ustawiłem temat, że właściwie mógłbym na tym zakończyć, ale za dużo napisałem contra, a pro – właściwie nic, więc nie wypada stawiać kropki. W tym miejscu najstosowniejszy byłby oczywiście dowód na istnienie Boga. Cóż, równania nie podam, bo się słabo znam na matmie, ale zmontuję w tym zakresie kilka myśli. W sądownictwie istnieje takie „zjawisko” jak proces poszlakowy. Opiera się tenże proces na dowodzeniu poszlakowym budowanym z faktów pobocznych, z których można wnioskować co do faktu głównego. I, doprawdy, poszlak, z których można wnioskować co do istnienia jeśli nie Boga wprost, to przynajmniej „sfery nadprzyrodzonej”, związanej z działaniem inteligencji niepomiernie wyższej niż ludzka (co istnienie Boga niejako implikuje), jest takie zatrzęsienie, że właściwie nie wiem, co wybrać na aperitif.

O, choćby książkę Paula Daviesa „Bóg i nowa fizyka”, której autor dość przystępnie matematyzuje się na temat tego, że Bóg albo istnieje albo ma kumpla o podobnych kompetencjach, bo bez jednego z tych dwóch założeń ciężko posklejać dane na temat wszechświata w spójną całość. Kto podoła Daviesowi, może się szarpnąć na lekturę „Złotej liczby” Matili Ghyki. Warto. Gość miał mózg rozmiarów szafy (serio, erudycja godna kosmity) i językiem geometrii (oraz innych nauk) napisał scenariusz do „Matriksa” sto lat przed Wachowskimi. Tyle że w wersji teistycznej, którą Hollywood wycięło. Ghyka rozwinął na kilkuset stronach to, co Max Planck (twórca podstaw mechaniki kwantowej) ujął w następującej pigułce: „Cała materia powstała i istnieje jedynie dzięki doskonałości siły. Musimy przyjąć, że za tą siłą kryje się istnienie świadomego i inteligentnego Umysłu. Umysł ten jest Macierzą całej materii.”

Co ponadto? Jakieś pół internetu i kilka wagonów książek. Wystarczy umieć szukać, analizować i stawiać właściwe pytania. Chociaż może nie wystarczy – warto jeszcze spełnić przynajmniej następujące trzy warunki:
1. Wyleczyć się z ideolo, że nauka udziela pewnych odpowiedzi (nie udziela – im bardziej gmera, tym dotkliwiej doświadcza braku gruntu pod nogami) i nie istnieje nic poza rzeczywistością „fizykalną”.
2. Wymazać z głowy hollywoodzką ikonografię, która wypaliła nam w mózgach przekonanie, że wszystko, co przeczy „paradygmatowi naukowemu” to efekty specjalne, i pozbawiła nas wrażliwości na wszystko, co przeczy „paradygmatowi naukowemu”. (BTW, to nie nauka, a „nauka” nie dogaduje się z wiarą)
3. Uprzytomnić sobie, że każdego z niezliczonej liczby świadectw działania ponadludzkiej inteligencji w historii ludzkości i ludzkiej współczesności co najmniej „nie wypada” skreślać na mocy błyskotliwego przekonania, że „na pewno jest jakieś racjonalne wyjaśnienie”.

No to co, z Panem Bogiem, nie?

:)

Pan Dobrodziej
Więcej w tym temacie (pełna lista artykułów)


 
Linki sponsorowane
Zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz.

Komentarze (wszystkich 41, pokaż wszystkie)

Pan_dobrodziej

246 komentarzy

13 kwiecień '15

Pan_dobrodziej napisał:

Bo jeśli masz jakieś pojęcie o teoriach kultury, to powinieneś otrzeć się o koncepcję, że pod pojęciem kultury można rozumieć również rytmiczne walenie kością mamuta o kłodę baobabu, nie wspominając o myśleniu abstrakcyjnym.
To może, tak na koniec, uproszczę to, co napisałem zbyt „elokwentnym” językiem. By wierzyć w Boga, trzeba posiadać pojęcie Boga. Pojęcie Boga musi istnieć w „opozycji” do pojęcia czegoś, co Bogiem nie jest, np. świata lub innego człowieka itp. Wiara w Boga zakłada zatem pewien system pojęć. System pojęć to już kultura. Sądzę, że wiara w Boga może kształtować się dopiero pod wpływem takiej choćby szczątkowej kultury. To nie jest szczególnie kontrowersyjna myśl – tak mi się przynajmniej wydaje.
Na ewentualne kolejne posty chętnie odpowiem, ale na grę w Scrabble i inne szarady niestety nie mam czasu.

profil | IP logowane

Pan_dobrodziej

246 komentarzy

13 kwiecień '15

Pan_dobrodziej napisał:

„Co może wzbogacić aparat pojęciowy współczesnego człowieka?".
http://www.rp.pl/artykul/914387.html
„co do możliwości translacji elementów innej kultury na aparat pojęciowy kultury rodzimej”
http://tnij.org/pmdb2dn
Po trzecie, trochę lipa, że uciekasz się do manipulacji pojęciowych, byle tylko uciec od merytoryki, no ale rozumiem, że czasem młócenie wody jest wygodniejszym rozwiązaniem niż płynięcie do brzegu – szczególnie nie tego, do którego by się chciało:). Chyba że nie zrozumiałeś, że pisząc „aparat pojęciowy” miałem na myśli wspomniany system pojęć, choćby najbardziej szczątkowy – ale, z szacunku do Ciebie, w to nie uwierzę.
Co do kultury – używasz definicji sugerującej laikowi, że kultura to tylko i wyłącznie cała ta „góra” wytworów pracy duchowej, umysłowej i fizycznej, po to by sprowadzić moją myśl do bełkotu?

profil | IP logowane

Pan_dobrodziej

246 komentarzy

13 kwiecień '15

Pan_dobrodziej napisał:

„5. «zespół metod i środków służących do osiągnięcia określonego celu»”. To wykładnia najbliższa sensowi terminu „aparat” w określeniu „aparat pojęciowy”. To jednocześnie ujęcie bardzo szerokie – tak jak szerokie są terminy „metoda” i „środek”. Swobodnie może się w nich zmieścić rozumienie „aparatu pojęciowego” jako systemu pojęć (zespołu wzajemnie powiązanych środków dźwiękowych służących do nazywania). Żeby rozwiać ewentualne wątpliwości, oto kilka przykładów zastosowania zwrotu „aparat pojęciowy”, które nie pasuje do Twojej „definicji”:
"kiedy "digital imigrant" na przymusowych kursach usiłują wtłoczyć własny aparat pojęciowy w zajęte czymś kompletnie innym głowy "digital native"."
http://tnij.org/xsvp51y

profil | IP logowane

Pan_dobrodziej

246 komentarzy

13 kwiecień '15

Pan_dobrodziej napisał:

@mancun – LOL, niezła manipulacja:) Po pierwsze, tę „definicję” aparatu pojęciowego „wyciągnąłeś” ze słownika cenionego raczej przez graczy Scrabble niż polonistów – ale pal to sześć, bo, po drugie, to chyba jednak nie jest definicja określenia „aparat pojęciowy”? Choćby z tego powodu, że jest zbyt szeroka – pojęcia nie wyczerpują metod i środków służących do weryfikacji hipotez naukowych, a jedynie mogą stanowić ich składową. Ponadto podane przez Ciebie wyjaśnienie dotyczy nie całego określenia, a jednego ze znaczeń wyrazu „aparat”, które można zawęzić przez dodanie do niego przymiotnika „pojęciowy”, by dookreślić, o jakiego typu narzędzia badawcze chodzi. PWN nie podaje definicji całego zwrotu, podaje natomiast definicję terminu „aparat”, w której czytamy:

profil | IP logowane

Pan_dobrodziej

246 komentarzy

8 kwiecień '15

Pan_dobrodziej napisał:

@mancun - przywołanie Biblii w tym kontekście nie było oczywiście argumentem, myślałem, że ":)" rozwieje ewentualne wątpliwości. Do pytania o moją opinię nt. "głupoty niewiary" odniosłem się w kolejnym zdaniu dosyć jasno.
Tak, "stworzyłem" pojęcie "redukcji zdroworozsądkowej" - a raczej poręczne określenie, którego rozumienie również dość jasno wyłuszczyłem.
Wątek "racjonalizacji" zaczął się od zdania "Człowiek wykazuje maniakalną uporczywość w racjonalizacji postrzeganego świata,", które narzuca sens epistemiczny, a nie obronno-kompensacyjny tego pojęcia. Przyjmijmy jednak, że ludzie racjonalizują życiowe niewypały, a czasem pod wpływem porażek i braku emocjonalnej "podpórki" zwracają się w stronę religii - czego to dowodzi?
Poproszę w takim razie o rozbiór logiczny moich zdań, które okazują się pustosłowiem, a w szczególności zacytowanego. Ewentualnie o rozbiór semantyczny, jeśli taki miałeś na myśli.

profil | IP logowane

Pan_dobrodziej

246 komentarzy

8 kwiecień '15

Pan_dobrodziej napisał:

racjonalizacja w sensie psychologicznym oznacza właśnie redukcję zdroworozsądkową - sprowadzanie kwestii niezrozumiałych do kategorii ograniczonych do zdrowego rozsądku, który, wg Einsteina, jest zbiorem przesądów wpojonych człowiekowi przed 18. rokiem życia, czy jakoś tak
to z nic nie wiesz nie do końca łapię, chyba że: nic nie wiesz, dlatego wierzysz?
co do podążania za tłumem - tłum podąża za ateizmem (często zawoalowanym w różne postępowe koncepty społeczno-kulturowe) w ostatnich czasach

profil | IP logowane

Pan_dobrodziej

246 komentarzy

8 kwiecień '15

Pan_dobrodziej napisał:

@Rafael88 - schematyzm myślowy nie jest wyczerpującym wyjaśnieniem myślenia magicznego, można myśleć magicznie w sposób nieschematyczny; skłonność myślenie magiczne nie jest wyczerpującym wyjaśnieniem istnienia wiary w rzeczywistość nadprzyrodzoną jako składowej niemal wszystkich kultur
religia jest uspołecznioną formą wiary, ale wiara jest również elementem kultury, do wiary indywidualnej potrzebny jest potrzebny aparat pojęciowy, który stanowi twór kultury
ilość słabych psychicznie w ogóle jest większa niż ilość silnych psychicznie, więc tu argument wydaje mi się wadliwy

profil | IP logowane

Pan_dobrodziej

246 komentarzy

8 kwiecień '15

Pan_dobrodziej napisał:

@mancun - „Głupi rzekł w sercu swoim: Nie ma Boga." - tyle Biblia na ten temat:) Co do mnie - nie uważam niewiary w Boga za głupotę, a tym bardziej za niedostatek inteligencji (nie brakuje wierzących tłuków), to raczej błąd poznawczy albo (w sensie duchowym) zbłądzenie.
Wiara ma szereg aspektów i jest gigantyczne pole do rozmaitych wątpliwości. Tu ograniczam się do omawiania "czystego" faktu istnienia siły wyższej, którą nazywam Bogiem. Uważam, że w taki sposób jak to zarysowałem w tekście, istnienie Boga jest "dowodliwe". Nie jest to jednak sens naukowy. W sensie naukowym jest to prawdopodobnie niemożliwe, a być może nawet sprzeczne z definicją dowodzenia, ponieważ dotyczy warunków/granic rzeczywistości.

profil | IP logowane

Rafael88

7 komentarzy

8 kwiecień '15

Rafael88 napisał:

"fakt, że posługujemy się schematami myślowymi, wyjaśnia wielowiekową wiarę w siłę nadprzyrodzoną?" - inaczej: wyjaśnia istnienie myślenia magicznego oraz katatymicznej oceny rzeczywistości. To właśnie stąd potrzeba "wiary" - by móc pojąć. Jak reaguje człowiek na coś co jest mu zupełnie obce? Strachem/wyparciem/agresją/dystansem - w zależności od osoby


To religia jest tworem kulturowym - nie wiara.
Wiara jest jednostkowa i wcale nie musi dotyczyć religii. Ludzie wierzą w rozmaite rzeczy. Ilość silnych psychicznie wierzących w Boga jest niemała - zgoda. Ilość słabych psychicznie wierzących jest od tego po wielokroć większa


redukcją zdroworozsądkową? :)
racjonalizacja jako termin psychologiczny Dobrodzieju!


"wiara w Boga jest jedynym racjona(...)" - czyli nic nie wiesz, dlatego nie wierzysz. Koronny argument.

Fakt - potępiam ludzi którzy uważają, że nie ma nic doskonalszego i większego od nich, nie oznacza to jednak że trzeba podążać za tłumem i wierzyć każdemu słowu

profil | IP logowane

Pan_dobrodziej

246 komentarzy

7 kwiecień '15

Pan_dobrodziej napisał:

"budowanie schematów mentalnych" - w sensie: fakt, że posługujemy się schematami myślowymi, wyjaśnia wielowiekową wiarę w siłę nadprzyrodzoną?
"odporność psychiczna" - wiara w siłę nadprzyrodzoną to, po pierwsze, zjawisko "strukturalnie" kulturowe, po drugie, liczba jednostek "silnych psychicznie, które wierzą/wierzyły w Boga, no naprawdę, jest niemała
"racjonalizacji postrzeganego świata" - moim zdaniem, mylisz racjonalizację z redukcją zdroworozsądkową, ew. "scjentyzacją" opartą o mylnie pojętą brzytwę Ockhama; ponadto, moim zdaniem, wiara w Boga jest jedynym racjonalnym wnioskiem wynikającym z danych, jakimi dysponujemy jako ludzkość, choć oczywiście nie każdy indywidualnie rozporządza odpowiednim (nie w sensie ilościowym, ale jakościowym) "pakietem" przesłanek, by do takiego - racjonalnego - wniosku dojść.

profil | IP logowane

Zobacz wszystkie komentarze do tego artykułu »

Reklama

dodaj reklamę »Boksy reklamowe

Tylko £16.70 za paczkę UK-Polska

Paczki do Polski - Najniższa cena, solidny serwis od drzwi do drzwi, ubezpieczenie w cenie

Tanie promy Anglia- Francja

Najtańsza linia promowa UK-Francja! Kliknij żeby sprawdź ceny...

Ogłoszenia

Reklama


 
  • Copyright © MojaWyspa.co.uk,
  • Tel: 020 3026 6918 Wlk. Brytania,
  • Tel: 0 32 73 90 600 Polska