MojaWyspa.co.uk - Polski Portal Informacyjny w Wielkiej Brytanii. Polish Community in the UK
Polska strona Wielkiej Brytanii

23/02/2015 07:38:00

Felieton: Polska frajerem narodów

Felieton: Polska frajerem narodówNa Ukrainie trwa konflikt mocarstw przedstawiany w mediach jako rosyjska okupacja niepodległego kraju. Równolegle rozgrywa się zadyma polityczno-gospodarcza, w której rolę prowokatora i – to już chyba standard historyczny – kozła ofiarnego odgrywa Polska.
Jest środa. Ukraińcy stracili Debalcewo i wycofują się na zachód – choć podobno na wozach, a nie pod. Walki trwały mimo zawieszenia broni podpisanego niedawno w Mińsku, podczas spotkania Putina z Hollandem, Merkel i Poroszenką. Separatyści prawdopodobnie niebawem zabiorą się za Mariopol (w dniu publikacji tekstu mogą to już mieć za sobą), by wyrąbać sobie – miejmy nadzieję, że nie dosłownie – korytarz na Krym. Czy potem przyjdzie czas na Pribałtikę, Kaukaz, a następnie Polskę?

No cóż, wbrew obiegowym opiniom, są na świecie szachiści, którzy znają odpowiedzi na podobne pytania. Ja oczywiście się do nich nie zaliczam. Wy pewnie też. Z dużym prawdopodobieństwem można jednak suponować, że Rosja przygarnie Gruzję. Ławrow (rosyjski MSZ) właśnie postraszył rodaków Dżugaszwilego, by nie pchali się do NATO. Ci pewnie zrobią mu na przekór, bo to ludek dumny, a i Rosji niechętny, co już miał okazję udowodnić. Gdy stanie się, co ma się stać, zrobi się naprawdę bigos. Tym bardziej że w Gruzję od pewnego czasu inwestują Amerykanie. Tabliczki USAid – jednej z odnóg amerykańskiej dywersji polityczno-gospodarczej – oznaczają teren w tamtejszych miastach, jak swąd moczu w świecie zwierząt. Jeśli więc Rosja udzieli Gruzji nagany, nie daj Boże militarnej, wujki z Waszyngtonu niechybnie wezmą to do siebie.

Ale niewykluczone, że nie będą czekać na rosyjski wjazd do Gruzji, skoro już teraz napierają do konfliktu, m.in. za pośrednictwem swoich europejskich ekspozytur, a w szczególności jednej z nich – zgadnijcie, której. Zanim rozjaśnimy tę kwestię mniej domyślnym, przypomnijmy ciekawą deklarację słowackiego premiera Roberta Fico, który na początku grudnia całkiem otwartym tekstem powiedział „Hospodarskim nowinom”, że konflikt na Ukrainie z siedemdziesięcioprocentowym prawdopodobieństwem przerodzi się w wojnę na dużą skalę. Dziennikarstwo zarzuciło mu straszenie rodaków, na co Fico dzielnie odparł, że nie będzie okłamywał ludzi. Większą dyplomację w komunikacji społecznej wykazuje nasz pan prezydent bez wąsa, który zaleca spokój przy jednoczesnej gotowości na mniej pomyślne scenariusze. Gotowość z pewnością nie zaszkodzi. Obecny jej stan symbolicznie ilustruje afera mostowa, czyli dziwny a niespodziewany pożar Mostu Łazienkowskiego, który pochłonął światłowody naszego, pożal się Boże, Ministerstwa Obrony Narodowej i Komendy Głównej Policji. Most spłonął w wyniku podpalenia, ale oczywiście nikt nie wie, co, jak, kto i poczemu, za to wszyscy solidarnie zrzucą się na jego odbudowę. No, chyba że ktoś wcześniej zdąży wyemigrować.

Wracając jeszcze do premiera Fico – słowacki polityk wyraził również zaskoczenie niedawną zmianą stanowiska niemieckiej kanclerzyny w sprawie konfliktu ukraińsko-rosyjskiego z łagodnego na stanowczy. Co ciekawsze, Fico zupełnie nie krępował się upublicznić koncepcji, że ukraińska zadyma to tak naprawdę walka dwóch mocarstw o wpływy w regionie: Rosji i Stanów Zjednoczonych, zaś Europa w tej kwestii zajmuje pozycję drugorzędną i dlatego spija piwko nawarzone przez wujków z drugiej strony Atlantyku. Ponieważ premier Fico, mimo że mówi bardzo do rzeczy, nie jest figurą „formatu europejskiego”, nikt specjalnie nie przejął się jego słowami i, zdaje się, wciąż wszyscy – a w szczególności eksperci – dumają, że wojna na Ukrainie to czystej wody walka o niepodległość, prowadzona przez ciemiężony lud z „ruskim” zaborcą. Po stronie uciemiężonych stoi oczywiście Zachód pod świetlanym przywództwem prezydenta Obamy.

Kto jednak na tym Zachodzie stoi z bagnetem na broni, a kto z rękami w kieszeni – tego, przyznam, zupełnie nie jestem pewien. Niemiecki koncesjonowany tygodnik prorządowy „Der Spiegel” oświadczył właśnie, że Ukraina nie ma szans na wygranie wojny o swoje wschodnie rubieże, dlatego powinna pogodzić się z utratą Doniecka i skupić na ratowaniu reszty kraju. Zresztą może nawet nie wypada, żeby Niemcy śpiewali inaczej, skoro ich zbrojeniówka (m.in. Rheinmetall) jeszcze do niedawna dostarczała Rosji sprzęt wojskowy, a nawet szkoliła tamtejszych sołdatów.

Najmniej zestresowany konfliktem na Ukrainie z europejskiego grona zdaje się być premier Węgier Viktor Orban, który z Putinem omawia biznesy energetyczne, oddzielając kwestie interesów gospodarczych swojego kraju od uczestnictwa w szopkach eurosalonów. Jednak, poza okazjonalnymi bukietami słów krytyki, również inni liderzy państw UE nie wykazują szczególnego entuzjazmu do mitygowania Rosji w jej „asymilowaniu” wschodniej Ukrainy. Z jednym wyjątkiem – mianowicie amerykańskiej ekspozytury w Europie pod oficjalnym przywództwem premiery Kopacz.

Fircyki z Wiejskiej i afiliowani przy nich medialni dogadywacze od spraw międzynarodowych, zapewniają wszem wobec, że musimy ramię w ramię przeciwko Putinowi. W końcu mamy rok wyborczy, a populizm pomaga w inkasowaniu punktów sondażowych. Naród to niestety łyka, powodowany resentymentem wobec Rosji i wciąż żywym sentymentem do „Ameryki”. I ani-ani w tych poczciwych głowach nie zaświta, że po raz kolejny w historii nasz kraik może okazać się frajerem wystawianym przez geopolitycznych cwaniaków niedźwiedziom na pożarcie. I że tuzy naszego życia publicznego, które nawołują do „wzmocnienia sankcji”, interesownie bądź pożytecznoidiotycznie owym cwaniakom się wysługują. Ciekawe, czy te pudrowane misie, nadziewane zdrową dietą z naszych PIT-ów, CIT-ów oraz VAT-ów, staną na barykadach, gdy ruscy czołgiści stracą cierpliwość do ich pyskówek i postanowią zrewidować granice uzgodnione w Jałcie.

No, ale nawet gdyby, to przecież nie mamy się czego obawiać – albowiem w tak skrajnie nieprawdopodobnych okolicznościach murem stanęliby za nami „sojusznicy” z NATO.

Pan Dobrodziej
Więcej w tym temacie (pełna lista artykułów)

 
Linki sponsorowane
Zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz.

Komentarze (wszystkich 31, pokaż wszystkie)

Pan_dobrodziej

246 komentarzy

25 luty '15

Pan_dobrodziej napisał:

"Jednak wierze, że kiedyś to się zmieni." - obawiam się, że złudnie. Bo jest trochę tak, że my tu sobie gadu gadu i co by było gdyby, ale wielkimi krokami zbliża się "osobliwość technologiczna", kiedy już nic nie będzie takie samo. Nie będzie państw, gotówki, dotychczasowych norm kulturowych i masy innych rzeczy, które porządkują współczesny świat. To tak mi się nasunęło, skoro już wspomniałeś o nowych technologiach. A wspomniałem, bo to być może najważniejsza determinanta współczesności. Oczywiście jest całkiem realne ryzyko, że zanim nastąpi "osobliwość technologiczna", ktoś postanowi rozszczepić parę atomów uranu czy tam plutonu w jakiejś europejskiej stolicy.

profil | IP logowane

Onieznajomy

236 komentarzy

25 luty '15

Onieznajomy napisał:

tez bym chcial zeby Polska mogla konkurowac gospodarczo z zachodem, boje sie jednak ze niewielkie sa na to szanse
najlepsze okresy naszej gospodarki mielismy wtedy jak nasza produkcje, czy to rolna czy przemyslowa sprzedawalismy na wschod
i boje sie ze to jest jedyny REALNY kierunek gdzie mozemy cos eksportowac

profil | IP logowane

Pan_dobrodziej

246 komentarzy

25 luty '15

Pan_dobrodziej napisał:

@united4ever - W ujęciu najszerszym każde państwo ma takie same interesy: zapewnienie swoim obywatelom bezpieczeństwa i dobrobytu. Kwestia jak to zrobić, to temat na całą serię debat. Do kluczowych warunków realizacji tych interesów należy bezpieczeństwo energetyczne, niezawisłość polityczna, gwarantowana m.in. przez proste, czytelne prawo przejrzystość życia publicznego, pozwalająca na identyfikowanie "piątej kolumny" itd. Obecnie żaden z tych warunków nie jest spełniony, a jest ich, rzecz jasna, znacznie więcej.

profil | IP logowane

Onieznajomy

236 komentarzy

25 luty '15

Onieznajomy napisał:

https://www.youtube.com/watch?v=BCrDkLexWPM

od 43 min

profil | IP logowane

Onieznajomy

236 komentarzy

25 luty '15

Onieznajomy napisał:

ja sie zgadzam z Dobrodziejem w tym tasiemcowym zdaniu

gdybysmy nie byli narzedziem w rekach Stanow, dzieki ktoremu NATO bedzie moglo blizej podejsc Rosje
to moglibysmy prowadzic swoje interesy na Ukrainie rownolegle z Rosja i nie byli bysmy postrzegani jako wrogowie

profil | IP logowane

Pan_dobrodziej

246 komentarzy

25 luty '15

Pan_dobrodziej napisał:

Aha, jeszcze jedno - polityka jagiellońska obejmowała również Ukrainę. Tyle że jeśli Polska nie byłaby pucybutem Waszyngtonu i cieciem u Niemca, a krajem autentycznie suwerennym, a także byłby zdolna do prowadzenia suwerennej polityki wobec Rosji i ustanowienia swojej pozycji jako lidera regionu EŚW, wówczas budowanie obopólnie korzystnych relacji z Ukrainą (przede wszystkim gospodarczych) - z poszanowaniem rosyjskiej obecności w tym kraju - nie byłoby postrzegane przez Rosję jako inwazja NATO, zagrażająca niemal bezpośrednio samej Moskwie. Sory za tasiemcowe zdanie.

profil | IP logowane

Pan_dobrodziej

246 komentarzy

25 luty '15

Pan_dobrodziej napisał:

5. Prowadzeniu polityki obliczonej na utrzymanie równowagi sił w regionie, czyli tzw. geopolityki. Niestety większość punktów jest obecnie poza naszym zasięgiem, a w odpowiedzi na p. 5 - w odniesieniu do PL - istnieje ryzyko zaplucia się ze śmiechu. Swojego czasu Kaczyński rzekomo miał wizję polityki jagiellońskiej. Uważam, że to dobra wizja, inna sprawa, jak wygląda jej realizacja.

profil | IP logowane

Pan_dobrodziej

246 komentarzy

25 luty '15

Pan_dobrodziej napisał:

@united4ever - w żadnym razie nie postuluję wychodzenia z NATO ani nawet z UE. Po protu powinniśmy zacząć prowadzić "podmiotową" politykę międzynarodową. Polega ona na: 1. Jasnym definiowaniu długofalowych interesów własnych i konsekwentnym dążeniu do ich realizacji 2. Budowaniu sojuszy (w obrębie UE, NATO i poza nimi), najlepiej takich, w których moglibyśmy uzyskać pozycję lidera. 3. Unikaniu udziału w bandyckich akcjach, w rodzaj inwazji na Irak, w zamian za polityczną jałmużnę lub jej brak. 4. Zabezpieczeniu polskiego prawodawstwa jako nadrzędnego (oczywiście na naszym terenie) w stosunku do prawodawstwa unijnego

profil | IP logowane

Onieznajomy

236 komentarzy

24 luty '15

Onieznajomy napisał:

Dobrodziej jak zwykle, dobra analiza

faktycznie, jezeli Ukraina bedzie kierowana przez stany, to trzecia wojne swiatowa mamy jak w banku a my sie ustawilismy tak jak w 39:
mamy silne sojusze i silna wiare w swoja walecznosc

tak sie konczy kazdy problem finansowy na swiecie
a dzis dolar i finanse stanow sa rozlozone
jedynie eksport broni i eksport dolara moze te problemy rozwiazac na jakis czas

wolal bym chyba zeby Polska byla w strefie wplywow Rosyjsko-Chinskiej niz Usa-Izrael

profil | IP logowane

Pan_dobrodziej

246 komentarzy

24 luty '15

Pan_dobrodziej napisał:

A tu jeszcze na potwierdzenie tez z powyższego tekstu: "Podejrzewam, że jest jakiś układ, jak przed II wojną światową układ Ribbentrop-Mołotow, w stosunku do Ukrainy. Bo walczy sama i została opuszczona - mówił w programie "Po przecinku w TVP Info gen. Waldemar Skrzypczak. - Podejrzewam, że istnieje już jakiś deal. Doszło do dużej zbieżności interesów między Niemcami i Rosją - wtórował wojskowemu dyplomata dr Ryszard Żółtaniecki. Dodał, że to dobrze, iż Polska nie brała udziału w rozmowach w Mińsku, gdyż "nasza obecność legitymizowałaby okrutne skazanie Ukrainy". Wypowiedź pomija rolę USA w tym konflikcie, ale wskazuje, że cała pompa w sprawie pomocy Ukrainie to podpucha dla frajerów.

profil | IP logowane

Zobacz wszystkie komentarze do tego artykułu »

Reklama

dodaj reklamę »Boksy reklamowe

Najczęściej czytane artykuły

        Ogłoszenia

        Reklama


         
        • Copyright © MojaWyspa.co.uk,
        • Tel: 020 3026 6918 Wlk. Brytania,
        • Tel: 0 32 73 90 600 Polska