- Ludzie powinni brać odpowiedzialność za to co jedzą, nie można trzy razy dziennie jeść śmieciowego jedzenia. Trzeba edukować społeczeństwo, a nie zakazami wyganiać sieci fast foodowe z centrów naszych miast. Tego typu zakazy zbyt mocno kojarzą się z socjalizmem – mówi minister Lewis.
Zdaniem ministra firmy w rodzaju McDonald’s czy Burger King to również dość znaczący pracodawcy. – Skąd na ulicach naszych miast tak dużo restauracji tego typu? Ano stąd, że jest popyt na ich produkty. Bary fast foodowe to odpowiedź na zapotrzebowanie klientów. Nie możemy więc teraz siłą usuwać ich z centrów miast. To ludzie decydują o tym co jedzą i gdzie jedzą. Skoro te miejsca prosperują, to znaczy, że mają klientów, zarabiają i dają pracę innym – mówi Lewis - Tego typu koncerny to przede wszystkim firmy zatrudniające masę ludzi. Nie otwierają kolejnych lokali na ulicach handlowych po to, aby nas drażnić. Otwierają tam lokale, bo wszyscy czasem mają ochotę coś zjeść w McDonald’s czy Burger King – podkreśla.
Według ministra można pogodzić istnienie tego rodzaju miejsc w centrach miast z promowaniem zdrowego trybu życia. – Każdy z nas powinien się odżywiać odpowiedzialnie. Dania typu fast food to nie zbrodnia, jeśli nie odżywiamy się w ten sposób codziennie. Jeśli chcemy, aby nasze społeczeństwo lepiej się odżywiało, to właściwą drogą jest edukacja, a nie wyganianie barów fast food z centrów miast. Te restauracje i bary to przecież ważni przedsiębiorcy – podkreśla Lewis.
Małgorzata Słupska, MojaWyspa.co.uk
Bądź pierwszą osobą, komentującą ten artykuł.