Był obiektem drwin większości i westchnień mniejszości. W środę po raz ostatni na ekranach pojawi się Ryszard Lubicz - ostatni bohater polskiej telenoweli, który cokolwiek nas obchodził.
Śmierć dosięgnie Ryszarda Lubicza (znanego lepiej jako po prostu Rysiek - a nawet Rysio - z "Klanu") dziś, po godz. 18, w 2235. odcinku telenoweli. Rozstanie z nim po 14 latach dla najwierniejszych fanów serialu może być trudne. Reszta świata pewnie wzruszy ramionami - wielkiego skoku oglądalności spodziewać się nie należy. Ale też nie dla chwilowej popularności Rysiek straci życie. Grający go od początku Piotr Cyrwus postanowił skupić się na pracy w teatrze. Trudno mu się dziwić - nieważne co robił, przez ostatnie lata dla wszystkich był po prostu Ryśkiem z Klanu. Jego pojawianie się u Andrzeja Wajdy w "Panu Tadeuszu" kwitowane było w kinach wybuchami śmiechu.
Taka rola jak ta może zatruć życie. Ale z drugiej strony - bez Ryśka polskie telenowele już nigdy nie będą takie same. Bo to przykładny mąż i ojciec, także dwojga adoptowanych dzieci, w tym niepełnosprawnego. Kochający syn i brat. Człowiek uczciwy i pracowity, skory do pomocy, na którym można polegać. Na pewno niejedna widzka marzyła o takim mężczyźnie w domu, niejeden widz, chciałby mieć takiego sąsiada.
Mimo to ciapowatość Ryśka wywoływała niekończące się złośliwości. A kiedy zachował się bohatersko i ratował koleżankę córki z rąk stręczycieli - zamiast podziwu spotkał się z szyderstwem. Na szczęście on sam zawsze robił to, co należy.
I dlatego zapewne stał się bohaterem dowcipów w stylu tych o Chucku Norrisie. Jeden z nich mówi, że tylko Rysio z "Klanu" zna zakończenie nie tylko swojego serialu, ale i "Mody na sukces". I że nikt w polskiej kinematografii nie trzaska drzwiami tak realistycznie jak on. Sam Piotr Cyrwus z kolei uważa, że zasługuje na Oscara w kategorii "pomoc dzieciom w zakładaniu kurtek".
Kiedy Rysiek umrze dziś tragiczną śmiercią (jak mówi Demotywator złapał wieniec na pogrzebie Hanki Mostowiak) w telewizji nie będzie już nikogo, kto zagoni nas do mycia rąk. Ani też nikogo, kto budziłby większe emocje poza serialem, niż w nim. Z odejściem Ryśka z "Klanu" kończy się telewizyjna epoka...
Wzór i bohater. Rysio był jak matka-Polka!
Zapytaliśmy przechodniów, czy wiedzą, że dzisiaj Rysio z Klanu straci życie. Większość zaprzeczała, że ogląda serial, ale prawie każdy wiedział - głównie z internetu - że bohater podzieli los Hanki Mostowiak. Jak go zapamiętają?
Kasia Zalewska, 22 lata, studentka UW
Bardzo mi szkoda Ryśka! Mam nadzieję, że zostanie przywrócony do życia - może przez przeszczepienie serca? Rysiek był zaradny, w końcu pracował jako złota rączka i żadne przeciwności losu nie stanowiły dla niego problemu, również życiowe. Dla kobiet może uchodzić za atrakcyjnego, w końcu każda pragnie mieć przy sobie kogoś, na kim może polegać. Współcześni mężczyźni mogliby brać z niego przykład.
Asia Zawadka, 24, studentka UW
Rysio był rodzinny i skłonny do poświęceń. Ale przez to, że dla familii pracował na dwóch etatach, stał się zbyt zdystansowany. Jego zmęczenie życiem pozbawiło go polotu. Brakowało mi w nim nieprzewidywalności.
Katarzyna Kowalska, 20 lat, studentka
Był ciapowaty i trzymał się żony - to pierwsze przemyślenia. Ale przy bliższym spotkaniu mógłby okazać się ciekawym człowiekiem. Kiedy bohatersko uratował dziewczynę z rąk gangsterów, zburzył stereotypowy obraz Rysia - pantoflarza.
Daniel Szymański, 22 lata, maszynista
Doceniam jego przedsiębiorczość, radził sobie w wielu branżach. Dlatego chciałbym mieć takiego kumpla. Pomógłby mi naprawić kran, położyć kafelki, podjechałby po mnie na imprezę swoją taksówką...
Karol Haidar, 30 lat, artysta
To wzór dla wielu Polaków! Był odpowiedzią na matkę Polkę. Poświęcił się rodzinie, nie bał się zaadoptować upośledzonego dziecka. To wyjątkowy akt odwagi i bohaterstwa. Wielu mu zarzuca, że był mało rozrywkowy. Myślę, że z dwóch powodów: zajmował się cały czas rodziną oraz pracował na dwa etaty - jako taksówkarz i kładł kafelki. Chociaż... Gdyby miał takiego kolegę jak ja, chętniej wychodziłby na piwo.
Maja Staniszewska, Damian Dragański
Źródło: Dziennik Metro
Za twoja poradą obejrzałem filmik ale nie wynika z niego, że Rysio nie żyje. Ja dalej widzę to tak: współlokatorzy wezwą lekarzy jednak sprzet do reanimacji nie bedzie działać wiec zdecydują przetransportować Ryśka do innego szpitala. Wkładajac go do katetki, nosze na kółkach odjadą i wpadną prosto pod walec równajacy nowa nawierzchnie na ulicy.