MojaWyspa.co.uk - Polski Portal Informacyjny w Wielkiej Brytanii. Polish Community in the UK
Polska strona Wielkiej Brytanii

20/11/2010 09:32:00

Absurdy brytyjskiego BHP

Wydawać by się mogło, że w XXI wieku nie ma miejsca na, co najmniej, niezrozumiałe przepisy dotyczące health and safety (h&s). Brytyjskie zasady BHP potrafią jednak zaskakiwać i wywoływać politowanie.

Prawny Anioł Stróż

Pomijając stosy dokumentów, w których bezlitośnie wypunktowane są wszelkie zakazy i nakazy związane z miejscami publicznymi czy miejscami pracy, życie codzienne także pełne jest absurdów, z których ktoś najwyraźniej nie zdaje sobie sprawy. Internet aż roi się od przykładów, wśród których na uwagę zasługują choćby sugestie wyrzucania zużytych pieluch jednorazowych, czy też ostrzeżenia przed orzechami w paczce orzechów. Sami Brytyjczycy także surowo oceniają h&s. Wielu z nich twierdzi nawet, że absurdy przybrały formę prawnego anioła stróża. – Nie rozumiem jak można w ten sposób traktować ludzi. Wszyscy na każdym kroku robią z nas ofermy. Przykro mi to mówić, bo to mój kraj, ale tak jest. – mówi Jo. – Przecież wiadomo, że nikt nie da niemowlakowi igły do zabawy. Na każdym kroku jakieś zakazy, nakazy, ostrzeżenia, obostrzenia. Jeśli chcę skoczyć z mostu i złamać sobie nogę, to to zrobię! Na litość boską! – dodaje.


Mity i obowiązki - czyli jak broni się HSE

Instytucją, odpowiedzialną za wdrażanie i kontrolowanie przepisów h&s w Wielkiej Brytanii jest Health and Safety Executive (HSE). W rozmowie z Coolturą, Laura Byrne z biura prasowego HSE podkreśla, że urząd ten jedynie realizuje wytyczne brytyjskiego rządu, a także Unii Europejskiej. – Prawo tworzone jest po to, żeby chronić wszystkich pracowników i wszystkich mieszkańców Wielkiej Brytanii. Obowiązują nas zapisy z 1974 roku i naszym zadaniem jest pilnować, czy wszyscy się do nich dostosowują. Oczywiście, każda większa organizacja, instytucja, czy urząd odpowiada za przestrzeganie prawa we własnym zakresie, ale my jesteśmy po to, żeby zapisy h&s były wszędzie przestrzegane. Mamy możliwość kontrolowania i nawet nakładania kar, czy kierowania spraw do sądu. – mówi Laura Byrne. – Rzecz jasna, bardzo wiele zależy od interpretacji poszczególnych zapisów. Wielu ludzi bierze niektóre zapisy zbyt dosłownie, przez co odwoływane są imprezy, coś nie jest wprowadzane w życie i tak dalej. Wtedy wini się regulacje h&s. Niestety, w wielu tego typu przypadkach mamy do czynienia ze zwykłym lenistwem i niechęcią zrobienia czegokolwiek i po prostu dopilnowania, żeby wszyscy byli w danym miejscu i czasie bezpieczni. My skupiamy się na rzeczywistym ryzyku, w najbardziej na to narażonych przypadkach. Ale nie brakuje też wyolbrzymień. – dodaje. Rzeczywiście, HSE dba o swoje dobre imię. Na stronie instytucji znajduje się nawet link, pod którym można znaleźć, zdaniem HSE, nieprawdziwe informacje związane z h&s. Okazuje się, że mitów nie brakuje. „Nigdy nie zabranialiśmy uczniom noszenia krawatów. Krawaty zawsze były częścią szkolnego uniformu i nigdy nie było z tym żadnych problemów. Nawet sami rodzice nie uważają, żeby krawaty miałyby w czymkolwiek zagrażać. Oczywistym jest to, że powinny być zdejmowane w niektórych sytuacjach n.p.: podczas zajęć laboratoryjnych czy podczas obsługi maszyn. A jeśli ktoś obawia się, że dzieci podczas zabawy czy szarpaniny mogą się zranić spinkami czy też wsuwkami, to już kwestia dyscypliny i wszelkie decyzje pozostawiamy szkołom.” Inny zapis dotyczy chorągiewek i wstęg rozwieszanych nad ulicami podczas lokalnych uroczystości, zabaw czy festynów. „Nie ma żadnych regulacji, które definitywnie zakazywałyby umieszczania tego typu dekoracji nad ulicami. Wszystko zostawiamy zdrowemu rozsądkowi organizatorów poszczególnych imprez czy zabaw. Nikt nie będzie nikomu niczego psuć, niszczyć, zrywać, czy ścinać.

My zajmujemy się bezpieczeństwem, a nie psuciem dobrej zabawy.” Do ciekawszych wpisów należy też rzekomy zakaz sprzedawania waty cukrowej na patyku, o czym jeszcze latem donosiły niektóre media. „Nie ma żadnych regulacji zabraniających sprzedawania waty cukrowej na patyku. Nic nie kończy letniego dnia lepiej niż właśnie pamiętana od dawna, dobra wata cukrowa.” – Zbyt często regulacje h&s stają się wymówką dla wielu ludzi. Jak powiedziałam wcześniej, niektórzy wykorzystują „nas” ponieważ tak im łatwiej i nie muszą się niczym przejmować, nie chcą na siebie brać odpowiedzialności, albo nie chcą się w nic angażować. – mówi Laura Byrne. Dodaje też, że urząd HSE z ulgą przyjął do wiadomości zapowiadane przez brytyjski rząd zmiany, które mają skupić się przede wszystkim na „zdrowym rozsądku”. Na razie HSE uruchomił specjalny formularz on-line, dzięki któremu każdy może na bieżąco kontrolować stan bezpieczeństwa miejsca pracy czy też organizowanej przez siebie imprezy. W styczniu przyszłego roku ruszy także biuro konsultacyjne, w którym będzie można uzyskać wszelkich informacji i porad dotyczących wdrażania przepisów BHP. Mają one, oczywiście, wiązać się ze zdrowym rozsądkiem, a nie sztywnym przestrzeganiem praw, które nie wszędzie muszą mieć zastosowanie.

Wiele wskazuje na to, że zastosowanie zapisów health and safety ma szansę na pozytywne zmiany. Prawo pozostanie prawem, jednak zmienić ma się samo podejście do niego. To, co dla tak wielu jest powodem do drwin, może więc wkrótce zniknąć z brytyjskiego, biurokratycznego krajobrazu. Dla wielu, o kilkadziesiąt lat za późno.

Filip Cuprych, Cooltura

Więcej w tym temacie (pełna lista artykułów)

 
Linki sponsorowane
Zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz.

Komentarze (wszystkich 7)

Cowboy

3588 komentarzy

22 listopad '10

Cowboy napisał:

rowerzysta ignorant ma sluchawki na uszach jak jedzie rowerem

czesto policja widzi ale nic nie robi

przejezdza szybko rowerem przez zebre z zoltymi swiatlami zamiast pieszo

czesto policja widzi ale nic nie robi

ale ma za to jaskrawa odblaskowa kamizelke na ktora zaklada plecak .....



profil | IP logowane

Adacymru

785 komentarzy

20 listopad '10

Adacymru napisała:

Skad sie biora coraz to nowe dodatki do przepisow BHP, ano stad, ze ludzie sami nakrecaja takie podejscie, bo ktos musi byc winny cokolwiek sie nie wydarzy (ktos, znaczy sie oczywiscie nie osoba, ktorej cos sie wydarzylo). Nie patrzy pod nogi, ktos jest winny, bo sie wywroci, i ktos przeciez musi placic za szkody na zdrowiu, bo przeciez nie przyzna, ze gapa nie patrzyla gdzie szla.

Sa bardzo potrzebne przepisy regulujace bezpieczenstwo, ale moda na znalezienie winnego (czytaj: kogos kto zaplaci, nawet za glupote skladajacego zazalenie) powoduje wlasnie takie restrykcyjne zasady, bo ubezpieczalnie nie sa przeciez stowarzyszeniami charytatywnymi, gdzies sobie musza odbic wyplaty, tylko "madry inaczej" nie widzi, ze sam za to zaplaci wczesniej czy pozniej.

Teraz nie ma nieszczesliwych wypadkow, teraz sa tylko wypadki z winy kogos innego.

Ludzie sami sobie sa winni, hmmmm ale lepiej poszukac winnego gdzies indziej....

profil | IP logowane

Snowflake

11 komentarzy

20 listopad '10

Snowflake napisał:

A szara strefa ma sie dobrze ..hehe..
nie ja

profil | IP logowane

krunschwitz

528 komentarzy

20 listopad '10

krunschwitz napisał:

Zawsze mi się wydawało,że Croydon leży w południowym Londynie ,a nie we wschodnim.
Cóż,widać pan Filip zna jakieś utajnione Croydon.
I tylko mi nie mówcie,że się czepiam i każdy się może pomylić;-)
A co do meritum artykułu to UK chyba chce być bardziej zakręcone pod tym względem niż USA.

profil | IP logowane

Reklama

dodaj reklamę »Boksy reklamowe

Tanie promy Anglia- Francja

Najtańsza linia promowa UK-Francja! Kliknij żeby sprawdź ceny...

Tylko £16.70 za paczkę UK-Polska

Paczki do Polski - Najniższa cena, solidny serwis od drzwi do drzwi, ubezpieczenie w cenie

Ogłoszenia

Reklama


 
  • Copyright © MojaWyspa.co.uk,
  • Tel: 020 3026 6918 Wlk. Brytania,
  • Tel: 0 32 73 90 600 Polska