08/06/2009 10:53:01
Ealing, dzielnica zachodniego Londynu, w której mieszka około 40
tysięcy Polaków, ma polskiego burmistrza. Na czele Rady Miejskiej
stanęła Barbara Czarniecka-Yerolemou. "Czasem mam wrażenie, że oczekuje
się ode mnie, bym była lokalną wersją... królowej" - mówi o swej nowej
funkcji.
fot. Dziennik Polski
"Ealing to nasza mała Polska" - mówią o swojej dzielnicy Polacy. Mają tu swoje sklepy, restauracje, jest polski kościół, a teraz też polska pani burmistrz. Została nim Barbara Czarniecka-Yerolemou. To ukoronowanie jej 20-letniej pracy w Radzie Miejskiej dzielnicy.
Jej funkcja jest przede wszystkim honorowa i reprezentacyjna. "Burmistrz jest zapraszany na różne lokalne uroczystości i ceremonie, by dodać im trochę splendoru i urzędowego blasku - czasem mam wrażenie, że oczekuje się ode mnie bym była lokalną wersją... królowej" - tłumaczy "Dziennikowi Polskiemu".
Barbara Czarniecka-Yerolemou jest dzieckiem wojennej emigracji. Jej rodzice przyjechali do Anglii z Palestyny. Osiedlili się na Ealingu, bo tu znalazło miejsce wielu Polaków. To dlatego, że niedaleko mieści się baza lotnicza RAF, z której korzystali polscy piloci walczący w Bitwie o Anglię.
Ale swoje miejsce w dzielnicy znalazły też kolejne fale emigracji. Po wojennej zaczęli przybywać uciekinierzy z komunistycznej Polski. Ostatnia, najświeższa fala, to młodzi, którzy ruszyli na Wyspy po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Najłatwiej było im zacząć nowe życie wśród swoich, czyli często właśnie w Ealingu.
"W nowej generacji Polaków, która teraz dominuje na Ealingu, podoba mi się ich przedsiębiorczość i energia" - mówi "Dziennikowi Polskiemu" pani burmistrz. "Są odważni. Chcą wszystkiego spróbować, nie maja zahamowań, są ciekawi świata. Pokolenie moich rodziców było zupełnie inne. Bardziej zamknięte w sobie, trochę zachowawcze. Postawa dynamiczna, otwartość i odwaga dzisiejszego świata bardziej mi odpowiadają" - opowiada.
Pani burmistrz podkreśla, że najnowsi "polscy ealingczycy" są zajęci przede wszystkim pracą i sobą. Ale to się zmieni. "Jeszcze nie nastąpił dla nich czas pełnego włączenia się w życie społeczne naszej dzielnicy, a co dopiero pracę społeczną czy działalność charytatywną. Oni najpierw muszą stanąć na nogi. Nie dziwię się temu wcale. Ledwo zaczęli budować tu swoje życie" - mówi "Dziennikowi Polskiemu".
dziennik.pl
Najczęściej czytane artykuły
Najczęściej komentowane
07903950503 london cars airport 0...
HEATHROW * GATWICK * LUTON * STANSTED *LONDON CITY AIRPORT* ...
Nowy, wygodny podwojny materac sl...
Do nabycia nowy, luksusowy i bardzo wygodny materac firmy sl...
Skoda fabia 1.4 16v 2003- !!!!!!!...
Kategoria: Sedan / Limuzyna Informacje: Rok produkcji: 200...