Częstochowscy krewni brytyjskiego kloszarda
Wysłany dnia 2008-05-10 08:45:11
- To przecież wujek - Zofia Staszkiewicz aż podskoczyła na fotelu, gdy
w telewizji zobaczyła brodatą twarz najsłynniejszego polskiego
kloszarda z Wolverhampton i usłyszała nazwisko: Stawinoga
Do 13. roku życia mieszkałam z Bronisławem w jednym domu. Byłam najmłodsza i być może wujek Bronek mnie bardzo lubił. A ja jego. Pamiętam, że już wtedy uważano go za dziwaka. Bo on strasznie lubił czytać. Potrafił stanąć z kawałkiem gazety na progu domu i tkwić bez ruchu przez wiele minut. Zawsze chodził własnymi ścieżkami.
Pani Zofia wyciąga zdjęcie młodego mężczyzny w kraciastej koszuli. Na odwrocie dedykacja: "kochanej mamie".
- Takim go zapamiętałam, w tej kraciastej koszuli - wzdycha pani Zofia.
Bracia spotykają się we Włoszech
W opowieściach o słynnym kloszardzie pojawia się jego żołnierski epizod w armii niemieckiej, a nawet SS. Kilka dni temu "Birmingham Post", powołując się na Efraima Zuroffa, dyrektora Centrum Szymona Wiesenthala w Jerozolimie, zdementował plotki o esesmańskiej przeszłości Stawinogi.
- Nie możemy wykluczyć jednak Wehrmachtu - przyznaje pani Zofia. Dopiero przed kilkoma dniami rodzina dotarła do dokumentów świadczących o niemieckich korzeniach Stawinogów. - Być może to był powód, że po wojnie w naszej rodzinie o wielu sprawach wolano milczeć. Jedną z ciotek mojej mamy, gdy na Żywiecczyznę wkroczyli Rosjanie, rozstrzelali tylko dlatego, że za okupacji była zwykłym listonoszem, roznosiła pocztę Niemcom - mówi Małgorzata.
Z dokumentów, do który rodzina dotarła, wynika, że dziadek pani Zofii - Josef Stawinoga - był Niemcem. Oboje z żoną przed II wojną pracowali w Niemczech.
Hitlerowcy przyłączyli powiat żywiecki, także Ujsoły, do III Rzeszy. 20 tys. ludzi wysiedlili do Generalnej Guberni, a resztę uważali za swoich.
- Pod koniec 1942 roku lub na początku 43 - snuje opowieść pani Zofia - Rudolf i Bronisław dostali najprawdopodobniej powołania do Wehrmachtu. Rudolf, który przed wojną służył w polskich "podhalańczykach", by umknąć przed armią, wyjechał na roboty do Berlina. Tam został złapany i za dezercję trafił do jednego z podobozów Dachau. Uciekł stamtąd prawdopodobnie przez Szwajcarię do Włoch. Tam wstąpił do polskiej armii, był pod Monte Cassino. Tam też spotkali się z Bronisławem. Prawdopodobnie w niemieckim mundurze poddał się Brytyjczykom i został wcielony do polskiej armii.
Na potwierdzenie tej rodzinnej hipotezy pani Zofia pokazuje zdjęcia. W grupie żołnierzy w mundurach II Korpusu Armii Andersa pozują Rudolf i Bronisław.
Dodaj do:

Dodaj swój komentarz
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować artykuły.
Zaloguj się lub
zarejestruj!
Komentarze (1)

To jakiś absurd!Dlaczego jak żył nikt sie nim nie interesował,nikt Go nie szukał,tylko nagle jak okazało sie,że pozostawił po sobie duży spadek to nagle wszędzie sie Jego rodzina odnajduje...żądza pieniądza?!