
Wysłany dnia 2008-04-23 09:19:53
Rada miejska chce obecności policji w szkole. Zamierza także, niezależnie od szkoły, wyznaczyć rodziców do kontaktowania się z nauczycielami i uczniami. Szkoła, w której uczy się 40 młodych Polaków dostała 15 dni na zastosowanie się do pisma rady miejskiej.
Szkoła złożyła odwołanie, jednak oficjalny organ, przeprowadzający inspekcje szkół nie uznał roszczeń szkoły i zezwolił radzie miejskiej na dalsze działania w tej sprawie. 7 kwietnia szkoła otrzymała kolejne 15 dni na zastosowanie się do zaleceń rady.

Teraz rada miejska jest gotowa podjąć działania na szeroką skalę, które doprowadzić mogą do zmiany zarządu i obcięciu szkole dotacji. Jednak radni mają nadzieję, że władze szkoły zaczną współpracować.
Niektórzy rodzice oskarżają rade miejską o nadmierną reakcję i zbyt surowe działania. Stephanie Hughes, której 14-letnia córka uczęszcza do tej szkoły, twierdzi, że to właśnie polskie dzieci terroryzują swoich kolegów.
Jej córka ponoć także doznała kilku upokorzeń w pierwszym roku nauki, od portugalskiej dziewczynki, jednak w momencie kiedy matka zgłosiła to szkole, problemy się skończyły.
Szkoła poproszona o wypowiedź na temat sprawy terroryzowanych dzieci odmówiła komentarza.
Eliza Kozłowska, mojawyspa.co.uk
krakn tak na poczatku to kim ty jestes ze chcesz byc traktowany z szacunkiem ktorego nie masz dla jak to Wy idjoci mowicie?? CIAPATYCH ??? widac ze nalezysz vdo "tych polaczkow"
A wracajac do tematu to niestety tutejsze dzieciaki znajda najmniejszy pretekst do nasmiewania sie z innych i przyznam Ci racje NUSKA te niesmiale i strachliwe sa najbardziej maltretowane w szkole bez wzgledu jakiej narodowosci sa czy jaki kolor skory maja
Tak czy inaczej z takim zachowaniem trzeba walczyc!!!
asia32 i reszta, bo widzicie Londyn to właśnie takie miejsce gdzie jest masę rożnych narodowości i skrajnych rodzin z całego świata, nie tylko w szkole, ale i na ulicy i po osiedlach można mieć nieprzyjemności, często było dorobiło sie trochę kasy i wydaje im się ze innymi mogą pomiatać, często przemoc u grilowców to norma, dzieci to przenoszą do kontaktów z innymi, niedawno poprosiłem ciapaną żeby mi otwarła drzwi w bramie (była w środku) bo mi się zatrzasnęły to zrobiła taka awanturę ze było ją słychać kilka ulic, ze ona nie jest od otwierania dzwi, i tak wyszła żeby mi się dzwi zatrzasnęły, gdy dzwoniłem do klientki ta dalej tak sie wydzierała ze jestem obcy ze nie bylem w stanie rozmawiać przez telefon. Klienta przepraszała mnie za problem podobno robi taki dym wszystkim w bloku, po prostu nienormalna, gdzie indziej spotkałem się z tym ze zaparkowałem przed domem, gdzie podjazd byl na 3 samochody, i stałem kolo samochodu, w końcu ktoś wyszedł z domu ze tu nie mogę stać, musiałem podjechać 1 metr, natomiast gdy jadę do klintow poza M25 sytuacja jest odwrotna! gdy zatrzymam się komuś pod domem, i gdy widzę ze ta osoba chce wjechać oni protestują i mówią że
Mam troje dzieci w Liverpoolskich szkołach i zadnych złych doswiadczeń.Maja wielu przyjaciół,czasami uwazam ze chyba zbyt wielu
.Cała sobota schodzi mi na odwozeniu do przyjaciół,albo u mnie gwar,albo cały samochód zapchany dzieciakami jak jade na piknik.Może to tez zalezy od dzieci,moje sa otwarte i nie dają sobie w kasze dmuchać,nie wiem jakby było gdyby były niesmiałe i chowały sie po kątach.Zawsze w każdej klasie jest ofiara.Ale wątpie zeby w Anglii akurat narodowośc była powodem do przesladowan.Raczej chodzi o coś innego.
Mój synek chodzi tutaj do małej szkółki i spotkały go nieprzyjemnosci tylko od jednego chłopaka , starszego od niego o dwa lata, ktory jak sie okazało pochodził z rodziny takiej która sie nim nie zajmowała itp, bo matka wolała spedzac chwile z konkubentem w pubie itd., itp.
W kazdym razie interwencje u wychowawczyni nic nie dały, w koncu mój maz przeszedł sie do dyrektora szkoły i powiedział w czym rzecz....; nie wiem o czym rozmawial ten dyrektor z tym Billym , bo takie imie nosi ten chłopak , ale od tego czasu mojego synka omija z daleka, a nawet mu pomaga...Ale takie sytuacje sie zdarzaja niestety
Mieszkam na poludniu UK,mam dwoje dzieci i nie moge uwierzyc w to co przeczytalam.Moj starszy syn chodzi do High School mlodszy do Primary i nigdy po przyjsciu do domu nie mowili ze cos jest zle.Wrecz przeciwnie jedna i druga szkola bardzo pomogla zaaklimatyzowac sie,maja kolegow Anglikow i zaden z nich nie daje odczuc ze skoro sa innej narodowosci to sa gorsi.
Wiecie jak Daily Mail opisal ta informacje? Aczkolwiek tak, ze przez polskie dzieci dyrektor szkoly moze stracic prace czy tez moze nawet szkole zamkna. Parodia. Chociaz, nie czytalem w pelni tych bzdur, ale chyba mam racje....
Może nie chodzi o to ze polskie dzieci, po prostu inne wychowanie, mu wychowujemy dzieci i nas wychowano by podchodzić z szacunkiem do innych, tu wychowuje się bydło, bo nigdzie w europie a zwłaszcza w polsce nie widziałem żeby policja stała na przystankach (nawet dziś przed chwilą jechałem z barns do putney) policja, straż miejska i dzieciaki, kurde ale co się dziwić jak jeździłem autobusami to nie raz miałem ochotę przyłożyć takiemu albo wywalić go za dzwi, albo nie chce zapłacić, albo drze się zaraza.
Nic dziwnego, po tych wszystkich prasowych nagonkach na nas!!!! Angielskie dzieciaki slysza co mowia w domu rodzice i reaguja tak a nie inaczej. Malo tego, mozna po nas jechac bo jestesmy biali!!!!! Mysle, ze ten problem bedzie narastal i czas cos z tym zrobic!!!!!!

|
Bilety Autokarowe Linie Lotnicze Podróże Internet |
Promy/Tunel Elektronika Telefony GSM Auto-Moto |
Kosmetyki Dla Niej Dla Niego Dziecko Biuro Więcej ofert |