Stypendium z zepsucia
Wysłany dnia 2008-04-06 21:28:21
Na zerwanych z rodzicielskiej smyczy polskich studentów czyha na Wyspach świat pełen pokus.
Liczba Polaków podejmujących studia w Wielkiej Brytanii w roku akademickim 2006/07 wzrosła o 56 procent - do 6770 osób. Nabierają światowej ogłady, ale i nasiąkają stylem życia „zgniłego zachodu”.Wydawałoby się, że świeżo upieczony student, Kamil z Warszawy, ma przed sobą wspaniałe perspektywy. Niespełna 19 lat, dobrze zdana międzynarodowa matura, miejsce na prestiżowym Uniwersytecie Londyńskim, a przy tym całkowite wsparcie duchowe i finansowe ze strony rodziców – czego chcieć więcej?
Uczelnia na kacu
Zanim przyjechał do Londynu, mieszkał z rodzicami na warszawskiej Pradze. Chodził do prywatnego liceum, dobrze się uczył i w ogóle nie imprezował. - W liceum, jak mieszkałem w Polsce z rodzicami, w zasadzie bardzo rzadko wychodziłem wieczorami. Szkoła i zajęcia dodatkowe pochłaniały mi strasznie dużo czasu, a poza tym moi rodzice raczej konserwatywnie podchodzili do całej koncepcji umawiania się ze znajomymi na mieście. Ja w sumie i tak nie miałem znajomych, którzy by balowali w weekendy, całe LO było dość sztywne – wspomina.Zdecydowana większość polskich studentów w UK to absolwenci dobrych, a więc „sztywnych liceów”. Dlatego wielu z nich przeżywa w Londynie kulturowy szok.- Po Freshers Week (wstępnym tygodniu zapoznawczym – przyp. red.) już wiedziałem, że piją wszyscy. Trzeba pić, żeby nie odstawać. W Polsce w sumie nigdy nie piłem zbyt dużo, bo nie było okazji, ale tu to co innego... – wyznaje Kamil.„Student nie wielbłąd, pić musi” – głosi polskie porzekadło. Ale po nocy pełnej uciech zwykle ciężko choruje i ma dość na jakiś czas. Nie w Londynie…
Turbodoładowanie
Tutaj młody człowiek szybko przekonuje się, że imprezować można cały tydzień non stop. To tutaj rodzą się i kwitną nowe brzmienia, scena klubowa nigdy nie zasypia, kiedy kończy się jedna impreza, następna się zaczyna. Normalnie alkoholowemu maratonowi organizm szybko mówi stop. Ale w Londynie nie jest normalnie:
- Pierwszy raz zetknąłem się z kokainą tutaj - wyznaje Kamil. - Na początku byłem strasznie zbulwersowany, kiedy mnie ktoś poczęstował na imprezie, nigdy wcześniej nie brałem narkotyków. Przez lata nasłuchałem się, ile złego mogą wyrządzić w życiu, jak trudno się wyrwać z nałogu... – wspomina. Ale w końcu spróbował. I dziś wcale nie uważa się za narkomana, chociaż kokainę zażywa raz czy dwa w tygodniu.- Nie uważam tego za jakiś specjalny wybryk. Tutaj wszyscy biorą! - śmieje się. - W każdym klubie można kupić dragi i pewnie gdyby zbadać krew wszystkim w mieście na weekendowych imprezach, zdecydowana większość miałaby w organizmie narkotyki- podejrzewa.
Seksualne rozpasanie
Panująca dookoła swoboda obyczajów szybko skłoniła go do seksualnych eksperymentów: - Po przyjeździe tutaj poznałem kilka fajnych lasek i można powiedzieć zasmakowałem kilku obowiązkowych w życiu każdego studenta „one night stands” (jednonocnych przygód seksualnych z przygodną osobą - przyp. red.). Kiedyś na imprezie trochę wypiłem, wciągnąłem kilka kresek i zacząłem całować się z jakimś kolesiem, po czym rano obudziłem się w jego łóżku – śmieje się. Aktualnie Kamil od czterech miesięcy spotyka się z mężczyznami. Nie twierdzi, że jest gejem. Na razie eksperymentuje. W każdym klubie można kupić dragi i gdyby zbadać krew wszystkim w mieście na weekendowych imprezach, zdecydowana większość miałaby w organizmie narkotyki.
Natalia Gohl, Laif
Dodaj swój komentarz
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować artykuły.
Zaloguj się lub
zarejestruj!
Komentarze (3)

Niestety narkotyki powodują nieodwracalne zmiany w układzie nerwowym i to nie tylko w mózgu! Zyczę powodzenia, ale jeśli miałbym być jasnowidzem to raczej czarno widzę przyszłość tego złotego młodzieńca.

haha, jak sie mnie pytaja czego sie dorobilem na wyspach to odpowiadam ze alkoholizmu, haha "wciaga 2 razy w tygodniu ale nie uwaza sie za narkomana" dobre, browar dla tego goscia, tak jak wiekszosc krawaciarzy, a jezeli dla kogos glupie tlumaczenia, pije czy biore bo inni tak robia tlumi wlasny nalog to wszystkiego najlepszego dla nich, pozdrawiam