Wysłany dnia 2008-01-06 19:08:56
Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, w najbliższym czasie ponad 600 tysięcy par żyć będzie w rozłące spowodowanej emigracją zarobkową. Ile z nich przetrwa próbę czasu i odległości?
Zdrada na emigracji:
...ja na poczatku tez dzwonilem ,lecz stwierdzilem ze lepiej bedzie jak rodzina bedzie przy mnie ...tak zrobilem ,po kilku miesiacach zona zdradzila mnie...nie w polsce lecz za granica zyjac ze mna,,,,,,,,trzeba miec silna psychike aby przetrwac i nie wazne czy przez ocean czy przy sobie.... i nie prawda ze ze mezczyzni zdradzaja pierwsi...kobiety maja slaba psychike nie radza sibie z problemami i sa podatne na opinie "kolezanek".......wiem zyje tu juz kilka lat i widze co dzieje sie z przyjezdzajacymi grzecznymi polkami ......
My też dzwoniliśmy po kilka razy dziennie choc na chwilę, były rozmowy na skype i smsy w ilościach zastraszających. I na nic to wszystko...
wszystko zalezy od ludzi i od tego co tak naprawde ich laczy - jak moj maz pojechal i byl przez pierwsze 3 miesiace sam dzwonilismy do siebie po kilka razy dziennie i mimo ze dzielilo nas kilkaset km to bylismy caly czas razem. to co jednych rozdziela innych cementuje - bo mimo iz wczesniej bylismy zgranym malzenstwem teraz na 1000% jedno polega na drugim i skoczymy za soba w ogien.
A ja właśnie to przeżyłam...Zostałam zdradzona. Po półtorarocznym oczekiwaniu w Polsce aż mój "wspaniały mąż" przygotuje miejsce i start dla mnie i naszego dziecka w końcu tu przyjechałam. Rzuciłam wszystko dla niego żebyśmy wkońcu mogli być prawdziwą rodziną. I co? Okazało się że leciał równo na dwa fronty. Podobno czuł się samotny i niezrozumiany przeze mnie. I co teraz mam zrobić? Wrócić do kraju? Zostać? Powiesić go za jaja na słupie wysokiego napięcia? Człowiek ma po to rozum by z niego korzystać. Tym różnimy się od psa że potrafimy przystopować swój popęd seksualny!!!!
jak tylko wyjechalem moja dziewucha(byla ) zaczela sie swietnie bawic z innymi kolesiami
i kto tu jest narazony na bycie zdradzonym,?
przynajmniej poznalem wartosc mojego zwiozku
dzieki ci emigracjo moglem skonczyc z zono zdzi...o
A ja cie rozumiem i napisze jedno ze masz sumienie i umiesz sie przyznac i to jest wazne bo kazdy czlowiek jest czlowiekim i moze popelnic blad !!!!!!!!!!!!! tylko wyciagnij z tego lekcje i nie powtarzaj tego samego bledu !!!!!!!!! zycze powodzonka
A ja cie rozumiem i napisze jedno ze masz sumienie i umiesz sie przyznac i to jest wazne bo kazdy czlowiek jest czlowiekim i moze popelnic blad !!!!!!!!!!!!! tylko wyciagnij z tego lekcje i nie powtarzaj tego samego bledu !!!!!!!!! zycze powodzonka
A ja cie rozumiem i napisze jedno ze masz sumienie i umiesz sie przyznac i to jest wazne bo kazdy czlowiek jest czlowiekim i moze popelnic blad !!!!!!!!!!!!! tylko wyciagnij z tego lekcje i nie powtarzaj tego samego bledu !!!!!!!!! zycze powodzonka
Czytam te wypowiedzi i myślę jak to możliwe, że
mój mąż mnie nie zdradził. Jestem tego tak pewna jak tego, ze to ja szukałam okazji do zdrady. Ja byłam w Polsce przez dwa lata i to ja chciałam kilka razy zdradzić, jednak zawsze coś mnie powstrzymywało, to nazywa się chyba sumienie...Ale przyznaję, chciałam i stwarzałam okazje, potem jednak tchórzyłam...Myślę, że bardzo skrzywdziłabym człowieka, który mi ufał. Cieszę się, że nie zraniłam mojego męża, chociaż i tak mam wyrzuty sumienia. Teraz jesteśmy razem na tej obcej i coraz bardziej nieprzyjaznej ziemi. Pozdrawiam wszystkich. Midium
Haha zgadzam sie w pelni nuska^^
U mnie Russell Brand tez nic by nie wskoral,choc Zlot(y)ousty z niego chlopak
Marylin tez nie
Co dajesz to i dostajesz
Zawsze.
znowu przekrecanie faktow:
nie "Emigracja zagraża małżeństwom"
a "ROZLAKA zagraża małżeństwom"
-NORMALNA RODZINA JEST WSZEDZIE RAZEM-
pozdrowienia dla nuski20-ty to maz leb na karku.sama zdradzilam,przekreslilam 12 lat zwiazku w ktorym byly i dobre i zle chile..sama bym sie w dupe kopnela,bo od tego ma sie glowe.czy bylam samotna,odizolowana..jakolwiek sobie to czlowiek bedzie tlumaczyl,prawda jest jedna-stracilam szacunek do samej siebie,zawodlam zaufanie osoby na ktora moglam zawsze liczyc i zaplacilam za to cene prawie dwu latniej depresji,nienawisci do samej siebie i zalu za cos co sp...teraz jakos sie pozbieralam.co zrobilam ,nie zapomne nigdy,a co do faceta..coz szkoda bylo sobie d..zawracac.
NUSKA brawo i jeszcze raz brawo. Pozdrawiam bo tez lubie M.Mansona , ale tylko lubię , jako facet mi nie odpowiada.
ale prawda....znam wiele par, ktore dzieli te kilkaset kilometrow...i prawie kazda osoba bedaca w UK zdradzila te bedaca w Polsce. To jest jak nalog...tutaj wszystko jest mozliwe...i na pewno nie ma to nic wspolnego z uczuciem... A poza tym...czesto sie zdarzaja zwiazki@brytyjskie@ czyli takie tylko dla seksu...hmmm..podziwiam za takie cos.
Wiażac sie z kims robimy to w pelni swiadomie, jakie znaczenie ma to ze do zdrady dochodzi na emigracji.Jezeli wogole dochodzi to znaczy ze sie tego szuka i rownie dobrze moze sie zdazyc wszedzie.Mozna znalezdz wiele innych sposobow na samotnosc,wolny wybor!
O kant te wszystkie opinie zwlaszcza psychologow. Nie z jednego pieca chleb jadlem a wyjazd okazal sie pomocny w moim zwiazku malzenskim. Po to sie czaszke nosi zeby swiadomie odpowiadac za swoje czyny i te dobre i zle. Mozna jak wiekszosc byc wyznawca filozofii Kalego ale mozna tez inaczej czyli nie krzywdzac nikogo. Wybor nalezy do Ciebie droga kolezanko i drogi kolego.
Ale my nie wiemy czym jest miłość, więc stwierdzenie, że miłość pokona wszystko jest absurdalne. Znam pary które kłócą się całe życie i wyglądają na nieszczęśliwych ale przetrwali wiele prób, a znam takie, które załuja się na ulicach, świata poza sobą nie widzą i nagle dowiadujemy się, że się rozchodzą.
Mysle ze zwiazek moze przetrwac jesli istnieje w nim milosc.Wiem na swoim prykladzie ze czeste rozmowy mile sms-y i czulosc nawet przez telefon , swiadomosc ze jest ktos kto nas kocha i dla kogo warto zyc moze pomoc przetrwac rozlake.
wcale nie nuska, masz super poglad na ta sprawe, ale rzeczywistosc jest zupelnie inna. Od ponad 10 lat jezdze po Europie i wiem cos o tym. Stracilem przez te wyjazdy juz 3 dziewczyny. Teraz do U.K wyjechalem z obecna dziewczyna, ale przez poprzednie doswiadczenia mam teraz dystans do stalego zwiazku.
osobiscie nie wyobrazam sobie rozstania na dluzsza mete.Musi to byc cos potwornego i podziwiam tych,ktorzy sie na to decyduja.
Trzeba miec jaja i charakter.Ja nie rozumiem co to niby ma być "chwila zapomnienia".Głową sie myśli a nie dupą.Pieprzenie głupot i szukanie usprawiedliwienia dla zwyczajnego gonienia za flirtem.Jak sie ma partnera,partnerke to trzeba pamietac ze prawdziwa miłosc to nie tylko przyjemnosci ale odpowiedzialnosc.Mnie gdyby nawet uwielbiany M.Manson na kolanach błagał o sex to dostałby kopa,bo dla chwili przyjemnosci przekreslac wiele lat miłosci i szacunku???Ja chyba staroswiecka jestem 

|
Bilety Autokarowe Linie Lotnicze Podróże Internet |
Promy/Tunel Elektronika Telefony GSM Auto-Moto |
Kosmetyki Dla Niej Dla Niego Dziecko Biuro Więcej ofert |