Za słabi na Wielką BrytanięWysłany dnia 2007-11-22 08:47:55
„Wracam do Polski, bo jestem za słaby. Nie potrafię tu żyć” – tak myśli coraz więcej Polaków przebywających na Wyspach.
Zanim ten argument ujrzał światło dzienne, słyszeliśmy głównie o tym, że wracają Ci, którym się nie powiodło lub zgromadzili już tyle środków na koncie, by wybudować w Polsce dom czy kupić mieszkanie.
Ania ma 25 lat. Przyjechała do UK rok temu. Pracuje fizycznie. Praca w Londynie to jej jedyna szansa na spłacenie długów w Polsce. Nie jest tu szczęśliwa. Najbardziej dokucza jej samotność. W Polsce zostawiła siostrę i przyjaciół. Tutaj znalazła nowego chłopaka. Ania przyznaje, że nie jest to wielka miłość. „Tak naprawdę jestem z nim, bo boję się być sama. Tutaj samotność potrafi być okropna” – zwierza się. „Ciągle praca i praca. Weekendy praca, wieczory praca. Wracasz do domu i nie masz się do kogo odezwać. Momentami chcę się poddać” – ciągnie. Ania myśli o powrocie do Polski, boi się jednak, że nie będzie to możliwe, bo w Polsce nie znajdzie tak dobrze płatnej pracy. Ma zaledwie średnie wykształcenie bez matury.

Jestem sam
Samotność najbardziej dokucza tym, którzy przywykli do towarzystwa. Często są to osoby, które z trudem odnajdują się w nowych sytuacjach. Nierzadko potrzebują opieki innej osoby, która ich zmotywuje, zaproponuje jakieś rozwiązanie, pomoże znaleźć pracę. Nie generalizując jednak, samotność dokucza także tym, którzy w Polsce pozostawili bliskich i zwyczajnie nie radzą sobie z tęsknotą.
„Wróciłem do żony” – opowiada Marcin- „Namawiałem ją na przyjazd tutaj, ale ona się nie zgodziła. Nie lubi Londynu. Nie chciała słyszeć o przeprowadzce. Jesteśmy ze sobą bardzo blisko, więc po trzech miesiącach nie wytrzymała i zorganizowała mi powrót do domu. Znalazła mi także pracę w Polsce” – przyznaje.
W przyszłości, czyli jutro
Szybkie tempo życia, praca bez przerwy to czasem powody, dla których Polacy czują się zbyt słabi, by udźwignąć problemy dnia codziennego. W Polsce życie toczy się wolniej, decyzje i plany dotyczą zwykle przyszłości odległej o rok lub nawet kilka lat. W Wielkiej Brytanii przyszłość znaczy jutro, za tydzień. Nie każdy jest na to gotowy. Nie każdy potrafi dostosować się do takiego trybu życia. Zwłaszcza, że stawka jest wysoka – reagujesz natychmiast albo znikasz z rynku. Takie zniknięcie wiąże się zazwyczaj z utratą stabilizacji finansowej, dobrej pracy lub możliwości na lepszą. Porażki przyczyniają się do decyzji o powrotach do kraju, ale to nie przez ich pryzmat należy oceniać Polaków na Wyspach. Czynnikiem decyzyjnym jest często narastająca potrzeba wytchnienia, która dochodzi do głosu w momencie wyczerpania czy kryzysu emocjonalnego. Urwać się choć na chwilę, uciec od stosu problemów, hałasu, presji otoczenia. Czasem potrzeba ta jest tak silna, że dla sporej ilości Polaków jedyną szansą na rozładowanie jej jest powrót do Polski.
Napędzająca nadzieja
Majka jest kobietą zadbaną, bardzo atrakcyjną, ma w sobie dużo energii, wzbudza respekt. Jest zdecydowana, potrafi działać szybko, jest typem przywódcy. Ma dobrą pracę. Mimo iż jest kobietą biznesu, mówi o sobie, że od środka zjada ją tęsknota za krajem. Myśli o powrocie. Mówi, że unika krótkich wyjazdów do Polski, bo bardzo je przeżywa. Sylwestra spędzi u znajomych w polskich górach, kameralnie, domowo, po polsku, bo tego jej brak.
Takich osób jest więcej. Mimo, że w Wielkiej Brytanii radzą sobie świetnie, to plany na przyszłość wiążą z Polską. Przynajmniej, jak mówią, mają taką nadzieję, bo nic konkretnego nie planują, nie ustalają. Być może ta nadzieja wystarcza im do życia w tymczasowym poczuciu komfortu. Być może czują, że jest jakaś alternatywa i tylko oni sami decydują, kiedy z niej skorzystać.
Bezradni i bezsilni
Problem siły lub jej braku dotyczy także dylematów rodzin z dziećmi. Tu największą rolę odgrywa bezradność, bezsilność. Bywa, że rodzicom nie udaje się przezwyciężyć trudności związanych z okresem adaptacji dziecka do nowych warunków. Wtedy poddają się i wracają do Polski. Zdarza się, że brak znajomości angielskiego utrudnia sprawę, bo gdy dziecko ma problemy w szkole, gdy w nocy budzi się z krzykiem, że tęskni za babcią rodzice nie udają się do specjalisty. Bywa także, że problemy zdrowotne dziecka i brak zaufania do brytyjskiej służby zdrowia nakłania rodziców do szukania pomocy w Polsce. Czasem, mimo iż kwestie wychowawcze i adaptacyjne udałoby się rozwiązać tu, na miejscu, Polacy wybierają najprostsze rozwiązanie – powrót do Polski.
Niezbędne poczucie bezpieczeństwa
Niezależnie od tego, jakie jest sedno problemu i czy Polakom umieją sobie z nim poradzić, coraz częściej podkreślają, że główna przyczyna powrotu do kraju to brak siły i wsparcia. Gdy ich zabraknie, brakuje też poczucie bezpieczeństwa, które jest podstawą do jakichkolwiek działań. Na nim właśnie buduje się poczucie własnej wartości, pewności siebie, motywacji w sytuacjach kryzysowych. Nie każdy z nas potrafi je w sobie odbudować samodzielnie, niektórym niezbędna jest pomoc i wsparcie drugiego człowieka. W miejscu, gdzie trudno o prawdziwych przyjaciół, gdzie życie bezlitośnie pędzi do przodu, wcale nie jest łatwo utrzymać się „na fali”.
Magdalena Kaniewska
Poradnia Polska Nasza Rodzina
Dwa mies. temu przyjechalam do mojego meza(Polaka
)Anglia jest taka zimna i sztywna. Jestem osoba spontaniczna, uczuciowa, a tutaj jak caluje meza w sklepie lub na ulicy to patrza na mnie jak na wariatke. I to traktowanie z gory.. dla nich bedziemy zawsze tylko glupimi Polaczkami, bez wzgledu na stanowisko i pozycje spoleczna. Ich wymuszona i sztuczna uprzejmosc dobija mnie. Zostaniemy tu z mezem ze wzgledow finansowych na jakis czas, ale NIGDY W ZYCIU NA STALE.
Nie podoba mi sie tutaj. Jestem zbyt uczuciowa i wrazliwa. Czy to jest slabosc?
Ja tu sie czuje jak ryba w wodzie. Mysle, ze w kazdym cywilizowanym kraju bym sie tak czul. Latwo sie przystosowuje. Nawet w najciezszych chwilach nie przyszlo mi do glowy aby wracac. Musze sobie tu jeszcze ulozyc zycie. Mam pewnosc i spokoj i jestem u siebie.
Jakis czas temu ktos usilowal wmawiac ze nieudacznicy wyjezdzaja, teraz ktos chce dowartosciowac jednych kosztem drugich i udawadnia ze slabsi wracaja. Wydaje mi sie ze podjecie takiej decyzji o powrocie do kraju mimo ze tam ciagle jeszcze nie jest latwiej niz na wyspach oraz przyznanie sie do tesknoty do kraju,rodziny i przyjaciol wymaga duzej odwagi i sily. Znam wielu takich co tez chetnie by wrocili ale brak im odwagi przyznac sie przed znajomymi ze nie zyje im sie tu jak w bajce i wola zachowywac dalej pozory. Co do zycia ,to ktos juz o tym pisal ze pedzi ono tak samo w Polsce jak i tu.
Ja tez na pewno wroce, ale pozostawiam sobie to narazie jako jedna z mozliwych drog wyboru.
wlasnie tak sie czuje..nie daje sobie rady z tesknota,ciagle sobie tlumacze po co i dlaczego tu przyjechalam,staram sie przebijac do przodu,jedna praca,druga,trzecia,wszystkie niepewne...a w Polsce czeka na mnie moje dziecko,ktore planowalam zabrac do Anglii...staralam sie o szkole...coraz bardziej boje sie podjecia tej decyzji.
ja rowniez tesknie, jest mi ciezko czasami i moj partner wie o tym.Nie raz chcialam wracac, ale gdzie?Znowu do rodzicow??Postawilismy sobie razem cel.Nasze czeste awantury doprowadzily do tego ze trzebabylo zadecydowac, albo rozsadnie razem albo osobno i do Polski.Nie wracamy, i zostajemy. Tutaj mamy szanse, w polsce tylk rodzice na nas czekaja
Moze bedzie luzniej w takim razie
hihih
Jeśli pracujemy w Angli jest ok. Jeśli się rozchorujesz, zostajesz sam z swoimi problemami i to jest najgorsze. W sytuacji, gdzie wymagana jest natychmiastowa pomoc (w Polsce tak by było) - oni po prostu inaczej działaja; daja Ci termin za 2 tygodnie do specjalisty, a co do tego czasu z Tobą będzie się działo, nie interesuje ich. Nie rozumiem tego. Nie rozumiem ich działania, mentalności, podejścia do drugiego człowieka Są mi obcy. To są właśnie te różnice kulturowe, których nie zmienimy, bo Anglia to inny kraj, inni ludzie, biurokracja i wszystko a my jesteśmy Polakami i tak juz mamy. W chwilach słabości wspominam Polskę, zapominam o braku pieniędzy, ale żadne pieniądze nie zastąpią Mi nostalgii za Polską. Tak napawde tu jest mój dom, moja rodzina i NIC tego nie zmieni.
Wróciłam już raz do Polski po dwu latach pobytu w Paryżu. Później tego żałowałam. Teraz jestem w Angli. Jest średnio. Wracac nie chcę, ale jak dalej będę czuła taka pustkę i brak empatii, to nie wiem czy nie wrócę do Naszego biednego kraju, ale kraju, gdzie przynajmniej sąsiad normalnie porozmawia z Tobą.
Dobrze, że wracają - będzie luźniej na Wyspach. Ja kiedyś wróciłem z Niemiec do Polski i do dzisiaj słono za to płacę. Moim zdaniew w Polsce nie można wogóle chronić swojej prywatności ani liczyć na karierę (już taką zrobiłem i mam dosyć).
a ja mysle ze to zalezy od tego co chcemy ! ja muzse powiedziec ze lubie polske i znajomych ale mimo tego nie chce wracac tam mentalnosc ludzi mnie dobija ? bo ten to ten tamto ?
Tez sie zastanawiam nad tym pospiechem, bo jakos nigdzie go nie widze. Jedynie wtedy, gdy ludzie biegna do pociagu :-)
Powiedzialabym nawet, ze czesto trzeba uzbroic sie w cierpliwosc w oczekiwaniu na rozne rzeczy.
Zgadzam się z ewa1973, myślę ze w Polsce trzeba być dużo silniejszym...
Nie wiem o jakiej Polsce pisze autorka,bo dla mnie życie w Polsce toczyło sie znacznie szybciej niż tu.I właśnie dlatego wyjechałam.

|
Bilety Autokarowe Linie Lotnicze Podróże Internet |
Promy/Tunel Elektronika Telefony GSM Auto-Moto |
Kosmetyki Dla Niej Dla Niego Dziecko Biuro Więcej ofert |