Jak możesz mnie zdradzać?!
Wysłany dnia 2007-11-13 07:59:12
Kamila znowu gdzieś się włóczy. Pewnie jest na zakupach. W domu ani porządku, ani obiadu.
Zdruzgotany wracam do domu. Nie mogąc znaleźć sobie miejsca dzwonię do mamy i proszę, by przez kilka kolejnych dni zajęła się Piotrusiem. Kochana mama, na szczęście o nic nie pyta, tylko na wszystko posłusznie się zgadza.
Zapada wieczór. Czekam w ciemnym pokoju na powrót żony. Wreszcie w korytarzu rozlegają się jej kroki.
-Gdzie byłaś?- rzucam z miejsca, z trudem panując nad burzą emocji w sercu, zaraz jednak pękam:- Jak tam ten twój elegancik? Czy to on mnie teraz zastępuje u twego boku?
-O czym ty gadasz?- Kamila oczywiście gra niewiniątko.- Odbiło ci?
-Dobrze wiesz, o czym gadam!- krzyczę.- O tym facecie, z którym spotkałaś się w mieście.
-Ale przecież...- ona próbuje jeszcze coś tłumaczyć.
-Przestań zgrywać świętą dziewicę!- wrzeszczę tak, że z pewnością słychać mnie na ulicy- Zdradzasz mnie i już!
-Kto ci takich bzdur naopowiadał?!- żona dzielnie się broni.- Kocham cię, dlatego nie mogłabym ciebie zdradzić!
-Jasne, poczekaj, to uwierzę!- drwię.- A ten laluś, którego dzisiaj spotkałaś po pracy? Zresztą nie tylko dzisiaj!
-To doradca z biura nieruchomości- wyjaśnia gorliwie.- Wiesz, że jedyne, o czym tutaj marzę, to własny dom. Chciałam cię namówić do kupna.
Bałam się, że odmówisz, dlatego postanowiłam się dobrze przygotować na rozmowę z tobą... Zebrałam informacje o nieruchomościach, cenach. Zaczęłam dowiadywać się o kredyty. Wiesz, różnica w oprocentowaniu pożyczek na zakup domu jest naprawdę wielka! Ten człowiek, z którym mnie dzisiaj widziałeś, wyjaśnił mi wiele spraw...
Kamień spadł mi z serca, bo nagle wszystko ułożyło się w jedną logiczną całość. Wniosek nasunął się sam- na szczęście moje podejrzenia okazały się nieprawdziwe.
-O Boże, jaki ja byłem głupi!- jęknąłem głośno.
-Byłeś?- Kamila patrzy na mnie z dezaprobatą.- Jesteś i pozostaniesz osłem, dopóki nie przeprosisz mnie za to, o co mnie podejrzewałeś!
-Przepraszam- padam przed żoną na kolana i... zaczynam się martwić.
Bo już wiem, jaką cenę będę musiał zapłacić, by mi wybaczyła. Już wiem, że będzie to zgoda na kupno małego ślicznego domku na przedmieściu. I 20 lat comiesięcznych spłat. "Rzeczywiście osioł ze mnie!", wściekam się w duchu. "Taka cena za chwilę głupoty, to naprawdę przesada. No, ale przecież Kamila jest w końcu tego warta. I nasza rodzina też...".
Pana Sebastiana wysłuchała Anna Kołodziej, Życie Na Wyspach
Dodaj do:

Dodaj swój komentarz
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować artykuły.
Zaloguj się lub
zarejestruj!
Komentarze (5)

ja tez im zycze powodzenia ale tak naprawde szczerze bo co to za roznica czy wezma dom w polsce na raty czy na wygnaniu,tylko ze w polsce nie wiadomo czy by go splacili a na wygnnaniu maja taka szanse 

jakie polki są wspaniałe. potrafią wszystko zorganizować. mamy skarby w domu. To Polki zawojują swiat.
pzdr

not
2007-11-17 21:11:55Autor: skibiki (18)

Fakt bardzo dziwne!!!!!!1Ja z doradca od nieruchomosci umawiam sie w domu pod czujnym okiem meza a sprawa kupna domu jest decyzja dwoch stron bo to zobowiazanie na parenascie dlugich lat.Zycze Kamili i Sebastianowi POWODZENIA

madrze to wymyslila hehe wspolczuje temu facetowi... nie dosc ze mu robila rogi, to jeszcze na kredyt chciala naciagnac