Zaginieni na życzenieWysłany dnia 2007-10-19 11:31:28

Rodzice chłopaka zgłosili zaginięcie na policji w Polsce i w Wielkiej Brytanii, ale nadal nie udało się ustalić miejsca pobytu Tomka. – Byłam u wróżki, stawiałam sobie tarota – powiedziano mi, że żyje, ale jest ubezwłasnowolniony, uzależniony od czegoś – mówi matka chłopaka, wybuchając szlochem. – Nam się wydaje, że jest w jakiejś sekcie. Gdybym tylko dostała jakąkolwiek informacje, że żyje, to by mi wystarczyło. Tracę oddech na samą myśl, że może tam dzieje mu się krzywda, a nic nie mogę zrobić – kontynuuje, ocierając łzy.
Rodzice Tomka nie potrafią zrozumieć, co stało się z synem, który był bardzo związanym z domem. Tym bardziej, że nigdy nawet nie prosili go o pieniądze. Mówili mu, żeby inwestował w siebie. Nie wiedzą też, czy decyzja Tomka o zerwaniu kontaktów z domem została podjęta świadomie czy też nie.
Żyć na własną rękę
W przypadku zaginięć Polaków za granicą bardzo często dochodzi bowiem do świadomego zerwania kontaktu z Polską. Rodzinie trudno jest uwierzyć, że odcięcie się od najbliższych przez syna czy córkę, to ich decyzja. – Mój syn, moja córka nigdy by tego nie zrobił, nie zrobiła – często słyszymy od rodziców zaginionych – mówi Anna Dziurka. – Czasem nawet, jeśli młody człowiek zostawi list rodzinie, w którym napisze, że świadomie zrywa kontakt, ojciec i matka po prostu nie wierzą, że list taki został napisany dobrowolnie i twierdzą, że ktoś zmusił ich dziecko do takie posunięcia – dodaje.
Tymczasem, jak się okazuje, zaginięcie dla niektórych emigrantów bywa czasem sposobem na uwolnienie się od rodziny, problemów, długów. Ci emigranci, mimo że wiedzą, że ktoś ich szuka, milczą. Bardzo często odcinają się w ten sposób także od „dojącej” ich rodziny, której oczekiwania wobec pracującego za granicą, są zbyt wysokie.
Psycholog Anna Dziurka ostrzega jednak, że chociaż zniknięcie często z różnych powodów wydaje się być dobrym rozwiązaniem dla Polaków, którzy wyjechali za granicę, skutki utraty kontaktu z najbliższymi i zaufanymi ludźmi bardzo często są tragiczne.
To, co wygląda na początku jak przygoda, najczęściej miewa smutne konsekwencje. Polacy za granicą, którzy wybierają życie z dala od znajomych i rodziny bardzo łatwo stykają się z ludźmi, którzy udają „nowych przyjaciół”, wykorzystując „samotne” i podatne osoby. Namawiają ich do popełniania przestępstw, wchodzenia w sekty. Ktoś, kto wybiera życie na własną rękę, często szybko traci również kontakt z rzeczywistością i potem trudno mu do niej wrócić. Często powiew wolności kończy się uzależnieniem od alkoholu lub narkotyków. Dla osób wybierających „życie na własną rękę z dala od rodziny i starych przyjaciół” jest to chęć przetrwania i udowodnienia samemu sobie, że decyzja, jaką podjęli była słuszna.
Prawdziwa wolność jest przecież wtedy, gdy towarzyszy jej bezpieczeństwo i niezależność. Tymczasem utrata kontaktu z rodziną bardzo często odbiera „zaginionemu” te podstawy swobodnego życia. Niestety pomimo szeregu ostrzeżeń w mediach, coraz częściej mówi się w Wielkiej Brytanii o zaginionych rodakach.
Natomiast Itaka odbiera coraz więcej telefonów.
Dorota Bawołek

Chcialabym jeszcze dodac,ze mieszkam w Leicester,nie mam zamiaru opuszczac tego miasta ani kraju poniewaz poszukuje swego dziecka.Chetnie pomoge ludziom,ktorych bliscy zagineli w UK a oni sami nie moga zamieszkac tutaj aby uproscic poszukiwania
Kontakt ze mna?
http://nasza-klasa.pl/profile/14957300
/>
lub http://zaginieni.foreo.pl/index.php
Nowoprzyjezdne osoby nie znające prawa stają się łatwym łupem dla pakistańczyków,którzy obiecują pomoc-kiedy już im zaufają dostają razem z napojem narkotyk i wtedy maja marne szanse na trzeżwe myślenie(nie wiedzą co się z nimi dzieje-są wykorzystywani lub wywożeni).A kiedy Polak zaczyna znać swoje prawa i stawia im czoła robi się niewygodny
"Ludzie giną, ponieważ – mówiąc w dużym skrócie – są chorzy. Wychodzą z domu i umierają gdzieś w lesie z wycieńczenia, z mrozu. Popełniają samobójstwa albo tułają się po dworcach i przytułkach. Często nie pamiętają, kim są – opowiada jeden z pracowników Centrum."
Jestesmy bezradni,tylko czy naprawde?Nie ma w tym kraju nikogo kto zajmuje sie chorymi?Jestem matka czlowieka,ktory zaginal jest chory,byl zatrzymany dwa razy i wypuszczony bez konfrontacji z lekarzem czy ze mna...on jest chory?Moim zdaniem wszystko powoli staje sie chore...nie mam o nim zadnych wiesci od 04/08/2008...mam nadzieje,ze zyje i czesto zastanawiam sie czy mam czekac na jego powrot,czy jakies zle wiadomosci.Ogolnie bezsens !
Nie chce juz nic komentowac,ten artykul skomentowal wszystko
Pozdrawiam
TVN : 07:30 -
"Dzień dobry TVN "
TVN 7 : 08:00 - 10:00
"Kochane kłopoty "
: - 09:00
""