
Wysłany dnia 2007-04-24 07:42:50
Wicepremier Zyta Gilowska ogłosiła: „Mamy 1 mld zł na Narodowe Centrum Sportu”. To dobra wiadomość. A zła? To miliard czysto wirtualny – uważa „Puls Biznesu”.
Dzięki zmianom w ustawie o grach i zakładach wzajemnych w latach 2008-11 wygospodarujemy na najistotniejszy obiekt, czyli Narodowe Centrum Sportu (NCS) w Warszawie, po 250 mln zł rocznie – zapewniła minister finansów na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej zaraz po ogłoszeniu werdyktu UEFA.
Gazeta zauważa, że nad nowelizacją ustawy hazardowej od listopada 2006 r. pracuje zespół, powołany przez Gilowską, a składający się z przedstawicieli resortów finansów, skarbu państwa i sportu. Najnowsza wersja projektu nie pozostawia wątpliwości: pieniądze na NCS, które ma powstać w miejscu stadionu 10-lecia, ma przynieść nałożenie na cały prywatny hazard quasi podatku – specjalnych 10-procentowych dopłat.
Uzasadnienie utrzymywanej w tajemnicy noweli przynosi jednak duże niespodzianki.
Zdaniem podległych Zycie Gilowskiej urzędników resortu finansów, dopłaty mogłyby w przybliżeniu dać nie 250 mln zł, a 200-220 mln zł rocznie. Dodatkowo projekt zakłada, że 20 proc. tej kwoty miałoby pójść na Fundusz Promocji Kultury. Na Fundusz Rozwoju Kultury Fizycznej, z którego ma być finansowany warszawski stadion, trafiłoby pozostałe 80 proc., a więc 160-176 mln zł rocznie.
Pomysł wprowadzenia dopłat do gier hazardowych „PB” ujawnił trzy tygodnie temu. Nie tylko właściciele kasyn, salonów gier, automatów o niskich wygranych i zakładów bukmacherskich, ale i eksperci nie mieli wątpliwości: to absurd, który może zabić prywatny hazard.


Bądź pierwszą osobą, komentującą ten artykuł.

Romantica : 05:30 - 06:00
"Telezakupy "
Discovery Science : 05:00 - 06:00
"O co tu chodzi? Złomowisko "
TVP1 : 05:00 - 06:50
"Kawa czy herbata?"