Wysłany dnia 2007-04-23 14:34:01
Prawie dobę po rozpoczęciu dorocznego londyńskiego maratonu, ostatni z jego uczestników dotarł na metę. Lloyd Scott przebrany był za filmowego Indianę Jonesa i ciągnął za sobą potężną kulę ważącą 150 kilogramów.
Brytyjczyk pokonał trasę maratonu w ślimaczym tempie, a mimo to udało mu się pobić swój antyrekord sprzed 5 lat, kiedy kroczył ulicami Londynu przez prawie tydzień. Wówczas ubrany był w strój nurka głębinowego. W tym roku postanowiłem poruszać się nieco szybciej – powiedział po dotarciu na metę.
Każdy z uczestników maratonu sam szuka sponsorów; zebrane w ten sposób fundusze oddawane są na cele charytatywne. Scott na razie nie powiedział, ile udało mu się zebrać pieniędzy.
W tym roku uczestnikom, startującym w londyńskim maratonie dokuczało ostre słońce i bardzo wysoka jak na kwiecień temperatura. Wielu z nich potrzebowało na trasie pomocy lekarskiej. (rmf.fm)
Dodaj do:

Biegać trzeba raczej w lesie a nie w spalinach. Brawo dla tego Pana! Doskonałe poczucie chumoru!
VIVA Polska : 13:00 - 13:30
"Viva Celebrations "
Kino Polska : 12:55 - 13:20
"Zakopiański ród "
Eurosport 2 : 13:00 - 14:00
"Supermoto of Nations w Plewenie S1/ S2 "