
16/04/2007 12:11:52
Dzieci wracające z Wysp Brytyjskich mają kłopoty w polskich szkołach. Na matmie nie wystarczy podstawowa znajomość języka ojczystego.
Szkoły liczą, że problem sam się rozwiąże. Problemu nie rozwiążą również sobotnie szkoły jakie chce nam zafundować polski MEN.
Wcześniej czy później wrócą - mówią specjaliści o ludziach, którzy wyjechali za chlebem za granicę. - Wśród wyjazdów dominują migracje zarobkowe, a te są cza- sowe - mówi dr Paweł Kaczmarczyk z Ośrodka Badań nad Migracjami Uniwersytetu Warszawskiego, na podstawie dokonywan- ych analiz. Pakujemy walizki i wracamy z całą rodziną do Polski.
Tu pojawia się kłopot. Kilkuletnia pociecha, która powinna pomaszerować do szkoły podstawowej, mówi po polsku, jednak nie na tyle dobrze, by zrozumieć zajęcia z his- torii czy matematyki. Przed polskim szkolnictwem stoi świeżo od- kryty problem - przyznają zgodnie specjaliści.
- Mamy czterech takich uczniów, którzy niedawno wrócili. Najmłodsze dziecko poszło do zerówki, najstarsze do szóstej klasy. Radz- imy sobie, bo nauczyciele zostają po lekcjach, a zamiast angielskiego uczeń ma dodatkowy polski. To jednak ogrom pracy ze strony nauc- zycieli, dziecka oraz rodziców - mówi Alina Woźniak, dyrektor Niepublicznej Szkoły Pod- stawowej nr 97 i Zerówki w Warszawie.
18 kwiecień '07
CANIS napisał(a):
16 kwiecień '07
Joan01 napisał(a):