
Wysłany dnia 2007-04-15 10:45:56
Aż o połowę spadła liczba firm, które nie poradziły sobie z konkurencją, i ogłosiły bankructwo. Czy to zasługa giełdy i wzrostu gospodarczego, czy może... biurokracji?
Wzrost gospodarczy, hossa na giełdzie, inwestycje zachodnich koncernów - Polska gospodarka gna do przodu.
Jej dobra kondycja wpływa na firmy. W I kwartale 2007 r. 90 z nich ogłosiło bankructwo, a to o 45 proc. mniej niż w tym samym okresie w roku ubiegłym - wynika z badań Euler Hermes.
Pod względem liczby upadłych firm prowadzi Mazowsze (32), drugi jest Śląsk z zaledwie 9 bankructwami. W pozostałych regionach liczba upadłości nie przekracza 9. Czemu prowadzi Mazowsze, skoro jest najbogatszym województwem i ma najmniejszą w kraju wynoszącą 11,9 proc. stopę bezrobocia? - Na tym terenie jest po prostu zarejestrowanych najwięcej firm, prawie 600 tys. - mówi Tomasz Starus, dyrektor Biura Oceny Ryzyka Euler Hermes.
Upadki najczęściej dotyczą przedsiębiorstw zajmujących się produkcją odzieży, butów lub żywności. Na drugim miejscu wśród bankrutujących są hurtownie. Co ciekawe, mimo boomu na rynku mieszkaniowym problemy nie omijają firm budowlanych, z których 10 musiało zakończyć działalność. - Nie da się jednoznacznie, ocenić z czego to może wynikać. Obecne bankructwa mogą być echem stagnacji gospodarczej sprzed kilku lat. Według danych Banku Światowego w Polsce czeka się czasem nawet 1000 dni na decyzję sądu w sprawie bankructwa - mówi Małgorzata Krzysztofek z Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan.

Bądź pierwszą osobą, komentującą ten artykuł.

Jetix : 20:55 - 21:20
"Miejskie szkodniki "
TV Plus : 21:00 - 21:30
"Wydarzenia tygodnia "
ZipZap : 19:25 -
"Degrassi nowe pokolenie "