MojaWyspa.co.uk - Polski Portal Informacyjny w Wielkiej Brytanii. Polish Community in the UK
Polska strona Wielkiej Brytanii

Wiadomości

24/03/2006 12:26:10

Polska szkoła w Londynie

Przez ostatnie 20 miesięcy w Wielkiej Brytanii osiedliło się już ponad 500 tys. Polaków. W większości ludzi młodych, 30-40-letnich. Część z nich przyjechała tu z dziećmi. Moment, w którym trzeba je było posłać do szkoły wielu z nich wspomina jako koszmar. Inny system kształcenia, wielokulturowe klasy, bariera językowa… Dla setek polskich dzieci pierwsze dni w angielskich szkołach były dramatem. Pojawiła się więc idea utworzenia polskiej, całotygodniowej szkoły. Czy plan się powiedzie?

Goniec Polski .:. Polski Magazyn w Wielkiej Brytanii

Pani Teresa, bezrobotna wdowa przyjechała na Wyspy dokładnie rok temu. Razem z nią dwóch dorastających synów gimnazjalistów. Chłopcy przerwali naukę. Kobieta tłumaczy jednak, że nie mogła czekać, aż skończy się rok szkolny.
- Zadzwoniła do mnie koleżanka, który zmywa w tureckim barze i zapytała, czy nie chciałabym pracować jako pomocnica kucharza. Ponieważ całe życie byłam kucharką zgodziłam się od razu. Wyjechaliśmy pięć dni później. To była jedyna szansa, by wyrwać się z biedy – opowiada Teresa. – Liczyłam też, że w Anglii chłopcy dokończą naukę. Może nawet dostaną lepsze wykształcenie niż w Polsce – dodaje.
Ten plan jednak się nie powiódł. Teresa, która całe dnie spędzała w restauracji najpierw nie miała czasu rozejrzeć się za żadną szkołą. Bariera językowa nie pozwoliła jej nawet zadzwonić do żadnej z placówek, by się dopytać o szczegóły. Tymczasem starszy z synów znalazł dorywczą pracę i oświadczył, że na razie nie zamierza kontynuować nauki. Po kolejnych kilku tygodniach Teresa znalazła pracę także dla młodszego syna. W barze obok zmywa naczynia.
- Obaj obiecali mi jednak, że będą uczyć się angielskiego i po wakacjach pójdą do szkoły –zapewnia kobieta.

Gdyby była szkoła…
Podobnych przypadków jest co najmniej kilkaset. Mimo, że w Wielkiej Brytanii obowiązek chodzenia do szkoły ma każde dziecko między 5 a 16 rokiem życia, niezależnie od tego, czy mówi po angielsku czy nie, wielu obcokrajowców – w tym także Polaków – lekceważy ten nakaz. Wielu z nich tłumaczy, że gdyby w Londynie była całotygodniowa, polska szkoła, ich dzieci na pewno by do niej uczęszczały. Plan powstania regularnej szkoły średniej właśnie powstał. W najbardziej optymistycznym jednak przypadku pierwsi uczniowie mogliby w niej zacząć naukę dopiero za trzy lata.
- Pomysł zrodził się już kilka lat temu, kiedy musiałem wybrać szkołę średnią dla moich dzieci – mówi Cezary Olszewski, inicjator budowy narodowej szkoły, który w Londynie mieszka od ponad 20 lat. – Prawda jest taka, że państwowe szkoły angielskie stoją bardzo często na niskim poziomie. Do wszystkich lepszych trzeba zapisywać się z kilkuletnim wyprzedzeniem. Tymczasem Polacy, którzy przyjeżdżają tu do pracy i muszą zapisać dziecko do szkoły niemal natychmiast nie mają zbyt dużego wyboru – dodaje Olszewski.
Jego marzeniem jest stworzenie nie tylko samej szkoły, ale także zgromadzenie przy niej życia kulturalnego. Wystawy, koncerty czy dodatkowe kursy miałyby sprawić, że szkoła „żyłaby” nie tylko w ciągu tygodnia, ale także w trakcie weekendu. Miałyby przy niej znajdować się także basen i pełnowymiarowa sala gimnastyczna, które po lekcjach mogłyby wynajmować różne instytucje czy osoby prywatne.

Czy stać nas na luksus?
Budowa takiej szkoły to jednak ogromny koszt. Także jej późniejsze utrzymanie to nie lada wydatki. Skąd więc wziąć na to fundusze? Czy Polaków mieszkających w Londynie stać więc na taki luksus?
- Jeśli w szkole miałby być realizowany zarówno brytyjski, jak i polski program oraz oba typy matur, wierzę, że dołożyłby się do jej funkcjonowania brytyjski rząd. Poza tym na szkołę musiałoby łożyć polskie Ministerstwo Edukacji i Nauki oraz sami rodzice. Kwoty byłyby jednak na tyle przystępne, że nawet średnio zarabiający rodzice byliby w stanie opłacić naukę swoich dzieci – tłumaczy inicjator budowy placówki.
MEiN wspólnie ze swoim brytyjskim odpowiednikiem miałoby także sprawować opiekę merytoryczną nad poziomem nauczania.
Niestety rzecznik prasowy MEiN odmówił na razie jakiegokolwiek komentarza w sprawie ewentualnego poparcia londyńskiego projektu. Mimo kilku zostawionych na jego skrzynce głosowej wiadomości i pytań przesłanych za pośrednictwem e-maila, odpowiedzi nie udało nam się uzyskać.

Słomiany zapał
Zanim jednak powstanie polska, całotygodniowa szkoła – wzorowana na innych narodowych szkołach działających już w Londynie – takich jak np. słynna Lycee Francais na South Kensington, polskiej młodzieży pozostaje kształcenie się w angielskich placówkach w ciągu tygodnia i narodowych szkołach sobotnich prowadzonych przez Polską Macierz Szkolną, działającą w Wielkiej Brytanii od 1953 roku.
Mimo że jej przedstawicieli także ucieszyłby fakt powstania rodzimej szkoły średniej, obawiają się, że po kilku latach Polacy stracą nią zainteresowanie.
- Może ją spotkać podobny los jak dwa polskie gimnazja, które kiedyś tu działały – przypomina Małgorzata Masznicz z Polskiej Macierzy Szkolnej. – Prawda jest taka, że poprzez dzieci większość rodziców chce nadrobić własne kompleksy językowe i wybiera dla nich właśnie szkoły angielskie. Robią to również po to, by lepiej osadzić swoje pociechy w angielskich realiach, angielskiej kulturze – dodaje.
Zdaniem Małgorzaty Masznicz Polacy powinni pomyśleć raczej o kolejnej szkole sobotniej, niż porywać się na tak ogromne – i jednocześnie ryzykowne – przedsięwzięcie jakim jest budowa nowej, polskiej placówki. Przede wszystkim dlatego, że rodzinom, które przyjechały do Anglii w poszukiwaniu zarobku ciężko czasem wysupłać nawet kilkadziesiąt funtów na semestr, by opłacić zajęcia w szkole sobotniej. Kilkaset funtów, które trzeba by więc wydać na szkołę codzienną, dla wielu byloby sumą niemożliwą do wydania.

Do najgorszych szkół
- Zgodzę się, że polskie trzynasto- czy czternastolatki często trafiają do najgorszych szkół, bo te najlepsze, w obawie, że obniżą im za dwa lata wynik matury, nie chcą przyjmować kogoś, kto nie zna języka i może nie nadrobić wszystkich różnic – przyznaje Małgorzata Masznicz. – Na Wyspach to dyrektor szkoły decyduje, czy chce mieć dane dziecko u siebie w szkole czy nie i nikt nie jest w stanie zmusić go do zmiany decyzji. Co gorsza, już kilka razy odbieraliśmy zażalenia od dyrektorów angielskich szkół, którzy skarżyli się, że nasze dzieci są nietolerancyjne czy agresywne. To poniekąd także blokuje innym dostęp do lepszych szkół.
Niegrzeczne dzieci są jednak wszędzie. Kilka wybryków polskich nastolatków stało się tymczasem dobrą wymówką dla dyrektorów niektórych angielskich szkół.
- Gdyby była polska szkoła, rodzice nie byliby skazani zapisywać dziecko tam gdzie akurat znajdzie się wolne miejsce. Zresztą wierzę w to, że ludzie chętnie zdecydowaliby się na rodzimą szkołę, bo te od dawna znane są z wysokiego poziomu – stwierdza Cezary Olszewski.
Jego zdaniem powstanie takiej placówki byłoby także znakomitą okazją, by dzieci polskich emigrantów sprzed 20 czy 30 lat mogły uczyć się języka swoich rodziców i poznawać ich kulturę.

Idea jest piękna
Przedstawiciele Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii, których fakt powstania szkoły także bardzo by ucieszył, patrzą jednak na pomysł nieco sceptycznie.
- Idea jest piękna i bardzo szlachetna – mówi dr Jan Mokrzycki, prezes ZP. – Pytanie tylko czy brytyjski rząd wspomógł by jakoś ten pomysł? Prawdę mówiąc wątpię, bo ostatnio pojawił się na Wyspach projekt wprowadzenia m.in. języka polskiego do angielskich szkół. Szansę na jego naukę mieliby m.in. uczniowie w placówkach, gdzie jest najwięcej polskich dzieci.
Działacze Zjednoczenia przekonani są także, że ze względu na ogromne koszty prowadzenia placówki w Londynie, nie będzie się mogło do niej dołożyć także polskie MEiN.
- Istnieje jeszcze jeden problem. Najlepiej zarabiający w Londynie Polacy, których bez problemu stać byłoby na płacenie za taką szkołę, to przede wszystkim ludzie młodzi, nie posiadający dzieci. To także ważny argument, który trzeba wziąć pod uwagę myśląc o polskiej szkole – dodaje Jan Mokrzycki.
W Londynie swoją szkołę podstawową planowała otworzyć też nauczycielka języka angielskiego Anna Wachula. Póki co jej plan utknął jednak w martwym punkcie, głównie z powodu środków finansowych jakie potrzebne są na stworzenie placówki.
- Pomyślałam o polskiej szkole, bo Anglicy – choć żyją w wielokulturowym społeczeństwie – średnio dobrze traktują innych np. w szkołach. Podział na szkoły, do których chodzą angielskie dzieci i dzieci obcokrajowców jest doskonale widoczny – opowiada. – Kiedy myślałam o swojej szkole i zbierałam informacje skąd można by pozyskać na to środki, okazało się, że projekt mogłaby wspomóc nawet Unia Europejska. By tak się stało trzeba by jednak kilku osób, które naprawdę poważnie wezmą się za to ogromne przedsięwzięcie.
Mimo wszystkich za i przeciw, próby utworzenia w Londynie polskiej szkoły na pewno zostaną podjęte. Skoro bowiem szkoły narodowe udaje się utrzymać znacznie mniej licznym grupom narodowym mieszkającym w Londynie – takim jak np. Niemcy, to czemu taki plan miałby się nie powieść i nam?

Katarzyna Kopacz 

*************************************
Początki polskiego szkolnictwa w Wielkiej Brytanii wiążą się powstaniem Zrzeszenia Nauczycielstwa Polskiego za Granicą w 1941 roku. Dziś na Wyspach działa ponad 40 Szkół Przedmiotów Ojczystych, w których uczy się ponad 2,5 tys. dzieci i młodzieży. Nauka zazwyczaj odbywa się w soboty wymiarze 3-4 godz. lekcyjnych w budynkach szkół angielskich, przy parafiach oraz domach stowarzyszeń kombatanckich. Patronat nad szkolnictwem w Wielkiej Brytanii sprawują trzy organizacje: Zrzeszenie Nauczycielstwa Polskiego za Granicą (1941 r.), Stowarzyszenie Polskich Kombatantów (1946 r.) i Polska Macierz Szkolna (1953 r.). Władze angielskie nie finansują póki co polskich placówek; często jednak niewielkie kwoty na działanie szkół przekazują lokalne władze.

 
Linki sponsorowane
Zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz.

Komentarze (wszystkich 2)

desperado67

505 komentarzy

31 październik '08

desperado67 napisał:

przecież pisze że to dopiero plany.

profil | IP logowane

Amandus152

3 komentarze

31 październik '08

Amandus152 napisała:

co z tą szkoła? :| proszę o odpowiedź.

profil | IP logowane

dodaj reklamę »Boksy reklamowe

Sami Swoi Przekazy Pieniężne

Pieniądze w 10 minut na polskim koncie! Wysyłaj z placówek, przez internet, mobilnie lub zadzwoń

£15.95 za 31.5 kg Anglia-Polska

Paczki do Polski - Najniższa cena, solidny serwis od drzwi do drzwi, ubezpieczenie w cenie

Ogłoszenia

  • Copyright © MojaWyspa.co.uk,
  • Tel: +44 (0)845 331 3021,
  • Fax: +44 (0)845 331 3041